Znaki drogowe dla mających wyobraźnię?

Ten temat powraca jak bumerang, na naszych łamach bodaj trzeci już raz. O czym mowa? O nieczytelnych znakach drogowych przy najważniejszych z ulic – Nowodworskiego i Świeckiej w… Tucholi.

Cieszymy się z tego, że wyremontowano nam właśnie te dwie ulice. Oczywiście, kwestią do spóźnionej dyskusji są słynne wysepki dla pieszych – samobójców, które przecinają jezdnię. Mona też spierać się o źle wyprofilowane krawężniki i „kocie łby”, czy był to dobry pomysł ( odpadające fragmenty pojazdów), czy też marny. Jednak stało się i tak pozostanie aż do chwili, gdy wszystko ponownie się rozpadnie za kilka, kilkanaście lat.

Jednak, to wszystko blednie w konfrontacji z niezliczoną ilością znaków drogowych, które umieszczono w absurdalny sposób. O ile znaki poziome, namalowane na nawierzchni są oczywistością, tak te stojące na poboczu wołają o pomstę do nieba, z czego nie wszyscy zdają sobie sprawę. Nie, to nie jest kwestia ich zużycia, są nowe i zadbane, ale któryś z planistów miał w tamtej chwili problemy z bolącą głową, skoro umieścił je w… koronach drzew, czyniąc  absolutnie nieczytelnymi w czasie wegetacji roślin. Tylko dzięki wyrozumiałości tucholskich funkcjonariuszy policji, nie mamy większych konfliktów w respektowaniu przepisów ruchu drogowego. To jednak może się zmienić, a sprawy rozstrzygać będzie sąd, który po wizji lokalnej, z pewnością przychyli się do głosu kierujących. Znaki drogowe przy wspomnianych dwóch ulicach wymagają natychmiastowej interwencji drogowców, albo ich… usunięcia, jako niepotrzebne!

CO WIDZI KIEROWCA ZZA KIEROWNICY?

Ten znak podziwiać mogą wyłącznie piesi na chodniku, tylko po co?

A wystarczy tak niewiele, aby zmienić ten drogowy bubel!

Antidotum na bolączki jest to proste urządzenie – wysięgnik i problem zostaje rozwiązany raz na zawsze.

Proste? I jakie skuteczne!

_______________

(red.)

Fot. TOKiS – PRESS PATROL