Zarośnięty „beniaminek” czyli… czy Szkoła Podstawowa nr 3 w Tucholi ma na wyposażeniu… maczety?

Szkoła Podstawowa nr 3 w Tucholi, nosząca dumnie imię polskiego astronoma, znowu odstaje od norm. Trudno oprzeć się wrażeniu, że instytucja znajduje pod jakimś wyjątkowym parasolem ochronnym, który  w naszym mniemaniu trzeba albo zmienić, albo złożyć i to raz na zawsze.

Czas jakiś temu sygnalizowaliśmy kilka dostrzeżonych nieprawidłowości. Najbardziej poważną był tragiczny stan szkolnego podwórka, gdzie dzieci potykały się o nierówności i ulegały kontuzjom. Sprawa była tajemnicą poliszynela, aż do chwili, kiedy nerwy rodziców „puściły”. Okazało się, że po naszej interwencji sytuacja uległa diametralnej zmianie. Boisko wyremontowano, choć trwało to stosunkowo długo. Wykorzystując to, co jest, ułożono betonowe płytki chodnikowe od nowa. Jest, a właściwie było równo i bezpiecznie. Dzisiaj, sytuacja znowu pogarsza się i to z każdym dniem  na chwilę przed pierwszym dzwonkiem. Tylko patrzeć, a do ponownej naprawy potrzebne będą… maczety?

Nie, szkolne podwórko  nie będzie miejscem bandyckich rozgrywek kibiców, raczej przypominać będzie spore karczowisko, ponieważ wyremontowany plac opanowały… chwasty!

Jak się pewnie za chwilę okaże, zarówno dzieci, jak i ich opiekunowie znowu potykać się będą o wyrastające miedzy płytkami zielsko, wciąż większe i większe. Czy tak trudno się pozbyć ich w czasach, kiedy środki chwastobójcze można kupić równie łatwo, co piętnowane „dopalacze”?

Kto ponosi odpowiedzialność za to kolejne niedbalstwo? To chyba jasne, skoro jednak nie dla wszystkich, to może czas dokonać radykalnych zmian, zwłaszcza, że tuż obok, na terenie tej samej szkoły powstaje dosłownie „sportowy raj”, który  w najbliższej przyszłości okazać się może totalną wpadką. Oby nie.

________________

(mrf.)