29 listopada 2020

TELEWIZYJNO FILMOWA AGENCJA PROMOCYJNA

TUCHOLSKA OFICYNA KULTURALNA i SPOŁECZNA tokIs – press tv

Nie bądź głupi, nie daj się zabić, czyli… tucholskie, przydrożne bariery energochłonne, chronią, czy zabijają?

4 min read

W zasadzie istnieją w Tucholi i okolicach takie miejsca, że aby się tam wybrać, warto wpierw zrobić rachunek sumienia, a nawet pójść krok dalej i sporządzić…testament. Jedno z takich miejsc odwiedziliśmy dzisiaj. To dzielnica Tucholi, często mylona przez przyjezdnych, którzy sądzą, że to odrębna miejscowość. O którym miejscu mowa? Oczywiście o Rudzkim Moście. Współczujemy tym wszystkim mieszkańcom „Rudy”, którzy przed laty nie przewidzieli tego, że budując swoje domy tuż obok głównej arterii, przeżywać będą niekończący się koszmar.

Okazuje się jednak, że nie tylko mieszkańcy cierpią z powodu ruchliwej trasy, która wiedzie od Świecia do Tucholi, gehennę przechodzą również kierowcy. Miejscowi doskonale wiedzą o tym, który odcinek drogi jest szczególnie niebezpieczny, zwłaszcza w dziesięć sekund po tym, kiedy spadnie deszcz, śnieg lub gdy powstanie gołoledź. Potrzeba wielkiej dyscypliny wewnętrznej i respektowania znaków drogowych, aby nie wylądować… i tutaj mają do wyboru: rowy, rzekę, przepust, okoliczne ogrody, ścianę lasu lub… bariery energochłonne.

 

O ile przed rogatkami miasta wszystko funkcjonuje, jak na całym świecie, tak tuż za tablicą z napisem „Tuchola” pojawiają się przy drodze „dziwne” , niezwykle masywne konstrukcje, które bez wątpienia mają kogoś chronić. Kogo? Ustalimy to już za chwilę.

Na kilkanaście sekund przenosimy się do miejscowości Motyl, osady nieopodal Pruszcza, to trasa Tuchola – Bydgoszcz. Odcinek drogi, który przebiega przez Motyl jest bardzo charakterystyczny, to specyficzna niecka, która z każdej strony porośnięta jest krzewami, drzewami, chwastami i Bóg wie, czym jeszcze, wędrują tamtędy zwierzęta. Na samym dole niecki znajduje się przepust, który z obu stron zabezpieczono specjalnymi barierami. Większość kierowców niezwykle rzadko zastanawia się nad tym, co to za konstrukcje i jakie pełnią znaczenie. Ta, konkretna, właśnie w Motylu, nie tak dawno została rozniesiona w praktycznie w pył po tym, jak jeden z pojazdów sforsował ją, jak czołg. Miejsce po wypadku wyglądało makabrycznie, resztę informacji można odszukać w portalach policyjnych.

 

Już wiemy?

 

Tak, dzisiejszym tematem będą bariery energochłonne, które mają nas chronić, a tymczasem mogą zabić? Przypomnijmy sobie słynny wypadek Kubicy, kiedy jego wyścigowy samochód wpadł na jedną z takich barier. Skutki były opłakane, wielki element bariery miast zamortyzować uderzenie, przeszedł jak kopia przez pojazd, ciężko raniąc polskiego sportowca. Nie ma wielkiej różnicy pomiędzy tamtymi barierami, a tymi, które od lat drogowcy montują w skrajnie niebezpiecznych miejscach. W takim razie nasuwa się kluczowe pytanie, czy spełniają one jakieś normy, poddawane były testom, jak działają w skrajnych zdarzeniach na pojazdy  i ludzi?

 

Zapewne działają prawidłowo, normy i prawa określają ludzie, jednak testy sobie, a życie sobie. Nie trzeba być profesorem, aby stwierdzić, że w wielu wypadkach stosowane bariery są zwyczajnie niebezpieczne, zwłaszcza dla osób, które poruszają się jednośladami. Przy zderzeniu z taką przeszkodą, są praktycznie bez szans. Nikt nie opracowuje statystyk z których wynika liczba osób, która zginęła w wyniku najechania na taką przeszkodę.

 

Oczywiście, pojawi się zarzut, że kierowca nie dostosował prędkości do panujących warunków, jednak doskonale wiemy o tym, że tym sloganem w Polsce wyjaśnia się każdy wypadek. Jeżeli zamontowano barierę to musi ona spełniać wszelkie wymogi bezpieczeństwa i jednocześnie musi zminimalizować skutki uderzenia w nią.

 

Warto pamiętać to, że za kierownicami pojazdów, często wielotonowych siedzą ludzie. Jedni są zmęczeni długą jazdą, inni jadą w stresie, jeszcze inni popełniają idiotyczne błędy. To nieistotne, bariera energochłonna ma zminimalizować skutki wypadku każdego pojazdu i basta!

 

Ze specjalną uwagą obejrzeliśmy przydrożne konstrukcje w Rudzkim Moście. Most na Brdzie wydaje się być miejscem szczególnym. Uwagę przykuwa i to całkowicie automatycznie, przydrożny krzyż, jest bardziej niż wymowny, tuż obok bariera jest uszkodzona, ktoś na nią najechał – wytrzymała, jednak rodzaj uszkodzenia jest taki, że być może pojazd częściowo poszybował w górę.

 

Skoro mamy do czynienia z konstrukcją która ma chłonąć energię wytworzoną w czasie wypadku to….? Oczywiście, bariera powinna pochłonąć ją, czy tak się dzieje? Nie, to raczej odbojniki drogowe, które owszem zatrzymają niewielkie pojazdy z jakimś skutkiem, wielotonowe zaś odbiją się od nich, o ile kierowca ma szczęście. Przechodnie, którzy wędrują tym miejscem przez most w razie takiego zdarzenia są bez szans. Zostaną zmiażdżeni.

 

Powszechnie się o tym nie wspomina, ale istnieją konstrukcje na świecie, które rzeczywiście spełniają pokładane w nich nadzieje i prawdą jest, że ich budowa gwarantuje skuteczność w sytuacjach skrajnych. Mają tylko jedną wadę…są drogie.

 

Jednak, istnieje w tym wszystkim i polski wątek, ściślej, dotyczy polskiego konstruktora, pana Lucjana Łągiewki ( mieliśmy okazję poznać go osobiście wiele lat temu), który rozwiązał problem budując zderzak, który skutecznie chroni każdą konstrukcję. Niestety, polski przemysł nie był zainteresowany bardzo prostym wynalazkiem, jednak biznesmeni z Kataru, docenili talent polskiego konstruktora i dzisiaj pan Lucjan z powodzeniem buduje swoje zderzaki na ich wielkich statkach towarowych.

 

Oczywiście nie popadajmy w jakieś skrajności, Łągiewka to powiedzmy…wyższy stopień wtajemniczenia dla polskich drogowców, zanim osiągną poziom konstrukcji Łągiewki, Ziemia zdąży się pięć razy przebiegunować i przeżyć trzy potopy, z udziałem następców biblijnego  Noego. Jednak istnieją też i inne bariery, które nie uczynią nikomu krzywdy, trudno powiedzieć czy mamy licencję na ich produkcję, ale jesteśmy unii, czyli bez trudu możemy je do polski ściągnąć.

 

Że co? Że nie ma pieniędzy na takie ekstrawagancje? To przepraszam panów drogowców, ale zapytam…, na ile wyceniacie ludzkie życie?

 

Mariusz R.Fryckowski

 

 

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook