30 października 2020

Nie taki diabeł straszny, jak go malują, chyba, że malarzem jestem ja :)

3 min read

O Kęsowie mówi się najczęściej z perspektywy fotoradarów, które właśnie stąd wyruszają do pracy w różnych częściach rejonu. Oczywiście nie są póki, co autonomiczne i same nie dojadą do celu, nie ustawią się i nie zanalizują zapisu. Za wszystko odpowiadają funkcjonariusze Straży Gminnej. Złośliwi udowadniają, że gwałtowne zmiany w tej przepięknej wsi związane są wyłącznie ze skutecznością działania radarów – bicza na piratów drogowych. Czyli…, czy tylko fotoradary generują zyski tej gminy? Bez przesady, chociaż zapewne kwoty uzyskane w ten sposób, nie są bez znaczenia.

Wyremontowany budynek w którym mieści się siedziba Straży Gminnej w Kęsowie

Piękny skwerek przed budynkiem zdobi fontanna.

A było tak…

Jedno jest w tym wszystkim pewne, nie ma tutaj najmniejszych oznak naruszenia prawa, skoro tak jest, to, dlaczego nie wykorzystać „okazji”? Co w tym złego?

Jest poniedziałek, 16 dzień lipca, pojechaliśmy do Kęsowa. Już od Wieszczyc następuje wyraźna zmiana zachowań na drodze. Samochody poruszają się z przepisową prędkością, oczywiście jest bardzo niska, chociaż widoczność bardziej, niż doskonała – jest bezpiecznie. Czy ta nagła zmiana zachowań jest jakimś ewenementem? Nie, to wypracowanie odruchu bezwarunkowego u kierowców, to jak z psem Pawłowa, który reagował na dzwonek, kojarząc go z jedzeniem. Skoro ten mechanizm działa i od dawna w tym miejscu nikt nie zginął, nie został okaleczony, to chyba świetnie?

Za Wieszczycami skręcamy w prawo, wprost do Kęsowa. Na drodze trwają prace drogowe, pojawiły znaki nakazujące obniżenie prędkości jazdy, czyżby…? Tak, wreszcie! Drogowcy zmieniają nawierzchnię! Koniec z dziurami, zapadliskami, wybrzuszeniami i ciągłymi próbami wytrzymałości zawieszenia naszych pojazdów.

Nad bezpieczeństwem użytkowników i pracujących czuwają kierujący ruchem. Są wyposażeni w radiotelefony, służbowe „lizaki” i zachowując wszelkie poprawki kierują ruchem. Są tak zapracowani, że nawet popołudniową kawę piją nie schodząc z posterunku, zaiste, niezwykłe poświęcenie. Jednak wyzbyjmy się wszelkich uszczypliwości, ponieważ dwa dni później droga jest już drożna! Prace jeszcze nie zostały zakończone, ale jedzie się…zupełnie nieźle.

Jeżeli do remontu tej drogi wykorzystano, choć część dochodów z mandatów, powinniśmy wyzbyć się wszelkich pretensji i wręcz powinniśmy być dumni z tego, że nie zmarnotrawiono środków na szczeblu centralnym, zdaje się gdzieś w okolicach Wiejskiej.

Strażnik Gminny jest tylko człowiekiem, często piekielnie zapracowanym, często współpracuje z miejscowym posterunkiem Policji, która być może za chwile całkowicie zniknie z tej miejscowości na skutek idiotycznych oszczędności narzucanych odgórnie. Kęsowo wydaje się być bezpieczne, a z drobnymi wybrykami, funkcjonariusze poradzą sobie bez trudu.

Kapitalnym pomysłem było zatrudnienie pań w mundurach, miałem okazję poznać dwie z nich odwiedzając siedzibę strażników. Niezwykle miłe, uśmiechnięte, mówiąc szczerze otrzymać od funkcjonariuszek mandat jest miłym doznaniem – mają wielką zaletę, której nigdy mieć nie będzie męska część obsady, naprawdę potrafią rozładować wszelkie konflikty, a oto przecież chodzi.

Nie wnikamy w wewnętrzne kłopoty władz gminnych, zapewne mają ich sporo, jednak Kęsowo, jako miejscowość, prezentuje się wyjątkowo pozytywnie. A radary, postrach kierowców? Cóż, po pierwsze noga z gazu tam, gdzie uzyskiwanie prędkości światła stanowi ryzyko i złamanie prawa, a w odniesieniu do strażników? Może zamiast „wściekać się” na funkcjonariuszy, może lepiej ich…polubić? Mnie się udało.

 

Mariusz R.Fryckowski

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook