21 października 2020

Niech Mikołaj będzie sobą…

2 min read

Współczesny, komercyjny Święty Mikołaj jest wymysłem koncernu Coca Coli, stworzyli go do swoich celów w latach trzydziestych dwudziestego wieku i nikt się nie spodziewał tego, że reklama owego jegomościa stanie się prawie wyznaniem wiary w… mamonę.

Nie do końca jest to prawdą, Coca Cola przyozdobiła „dziadka” wyłącznie w czerwone wdzianko, a sama postać była skrzyżowaniem podań ludowych i pogańskich z postacią jednego ze świętych.
Bez wątpienia oparto się na postaci biskupa Miry (dzisiaj Demre) żyjącego gdzieś na południu Turcji. Odnaleziono zapiski, z których wynika, że ów biskup urodził się około 270 roku i zwany był Mikołajem Cudotwórcą. Przydomek „cudotwórca” to skutek ocalenia od śmierci niesłusznie skazanych urzędników cesarskich oraz  wybawienia od niechybnej śmierci głodowej mieszkańców jednego z greckich miast.
Kult Mikołaja rozwinął się pod koniec pierwszego tysiąclecia, dzięki zgrabnie dokonanej manipulacji władz Kościoła. Dokonał on zręcznego połączenia wątków wiary z wierzeniami pogańskimi.


Pierwotnie Mikołaj przyozdobiony był w błękity, jednak w 1962 roku bracia Lomen – hodowcy reniferów z Alaski zorganizowali kampanię reklamową promującą mięso reniferów na niesamowicie wielką skalę. Postać Mikołaja znalazła się w centrum uwagi poprzez zaprzęg, który ciągnięty był przez renifery. Kluczowym punktem kampanii reklamowej był przejazd całego zaprzęgu, którym powoził Mikołaj przez jedno z największych miast USA. Pomysł został szybko podchwycony przez Coca Colę, błękity zmieniono na czerwień, a to za sprawą Haddona Sundbloma – skandynawskiego rysownika, który wykreował nowy wizerunek Świętego i tak jest do dzisiaj.

Czy jest w tym coś złego? Oczywiście, że nie, skoro Mikołaj wpisał się w codzienność w taki sposób, niech zostanie, byle nie nazywać go „Gwiazdorem”:):), tamta epokę szczęśliwie mamy już za sobą.

(mrf)

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook