20 października 2020

Niechciana historia – Stacja – TUCHOLA

4 min read

Tucholski dworzec lata świetności ma za sobą, ale czy tak musi być? Niekoniecznie. Młodsi czytelnicy nawet nie zdają sobie sprawy z tego, że nie tak dawno temu, tucholska stacja tętniła życiem. W budynku dworcowym znajdowała się restauracja, która serwowała zupełnie ciekawe dania, ba, mało tego, można się było napić nawet piwa i jakoś nikomu nie wpadało do głowy chwilę później, aby będąc „pod wpływem” demolować wszystko, co znajdowało się w zasięgu ręki, lub…nogi. Na wyciągnięcie ręki znajdowały się dwie kasy biletowe do których zawsze stał „ogonek” ( popularna, dawna nazwa czegoś, o czym starsze pokolenie chce zapomnieć).

Przez tucholski dworzec codziennie przewijały się dziesiątki pociągów. W większości były to pociągi zbiorowe, czyli takie w których znajdowały się przeróżne towary, jeździły z punktualnością minutową. Co przewożono? Praktycznie wszystko, prym wiodły pociągi towarowe z siarką, węglem, koksem, bywały nawet pociągi specjalne w których pod nadzorem transportowano materiały rozszczepialne, o czym wiedziała ledwo garstka ludzi. Były to pociągi specyficzne w żargonie kolejarzy określane mianem „skrajni”. Oznaczało to, że w składzie znajdowały się specjalne wagony, które wyglądem przypominały powiększone radiatory, tak dobrze znane nam z komputerów PC i nie trzymały ustalonych gabarytów. Niebezpiecznymi dla nich były ciasne łuki, mosty itp.

Tucholski węzeł kolejowy tętnił życiem, w kompleksie budynków stacyjnych znajdowały się specjalne noclegownie w których wypoczywały załogi pociągów, katastrofy były rzadkością. Istniał także system wyładowni, dzięki którym do Tucholi docierały najważniejsze towary – węgiel, koks, opakowania szklane dla miejscowej, wielkiej przetwórni owocowo – warzywnej.

W Tucholi, co roku pojawiały się specjalne, austriackie pojazdy szynowe, firmy Plasser Theurer , których zadaniem była kontrola i naprawa żelaznego szlaku. Wymianie ulegała tzw. podsypka, czy kamień tłuczniowy, na którym spoczywało torowisko. Prócz tego maszyny te miały możliwość profilowania szyn, precyzja takich czynności była zaiste niezwykła. Maszyny te porażały wielkością i ciężarem, pomimo tego, że mówimy o latach odległych, dokładnością pracy, niewiele ustępowały ich współczesnym odpowiednikom.

Stacja Tuchola była przygotowana na różne nieprzewidziane sytuacje, nawet te skrajne, a to dzięki systemowi bocznic i kozłów oporowych, których zadaniem było pochłonięcie energii pędzącego pojazdu, który wymknął się spod kontroli. Każdego roku przeprowadzano akcję, która polegała na niszczeniu chwastów w torowiskach. Zabiegi te powodowały to, że żelazny szlak był łatwy do kontrolowania, a ewentualne uszkodzenia szyn, były wykrywane prawie natychmiast. Prócz tego…, PKP zatrudniała tzw. torowych, którzy każdego dnia przemierzali wiele kilometrów tylko po to, aby mieć pewność, że jazda pociągiem jest całkowicie bezpieczną.

Budynek dworca posiadał urządzenie – ewenement na owe czasy, w piwnicach znajdował się specjalny generator prądotwórczy, którego zadaniem było zasilanie wszelkich urządzeń i budynków kluczowego znaczenia. Stacja tucholska posiadała także niezależne źródło wody, urządzeniem zapewniającym je, była specjalna wieża ciśnień. Dzisiaj ostatni budynek podobnego przeznaczenia, znajduje się w Wierzchucinie, jednak bezduszni urzędnicy, chcą ją wysadzić w powietrze. Co prawda, jest już zniszczona, rozkradziona, ale jako budynek zachowała się w zupełnie niezłej kondycji, wystarczy ją tylko wykupić i zagospodarować. Może dla celów turystycznych w związku z tajnym poligonem „cudownej broni Hitlera” – HEIDEKRAUT – WRZOS?

Stacja TUCHOLA posiadała także inny obieg sieci energetycznej, kiedy tucholska rozdzielnia prądu ulegała awarii, zwykle całe miasto pozostawało w zaciemnieniu, jednak oprócz ulic: Dworcowej, Starodworcowej i budynków stacyjnych.

Dzisiaj zrobiliśmy sobie wycieczkę śladami dawnej świetności stacji, wrażenia były porażające i przerażające, praktycznie każdy element budzi uwagi, albo trwogę. Co najgorsze, widzimy realne niebezpieczeństwo dla ruchu pasażerskiego, bo tylko taki, tak naprawdę, jeszcze istnieje, inaczej…, dogorywa. Wszystko jest zaniedbane, zniszczone, na granicy rozsypki. I pomimo tego, że ściana reprezentacyjna tucholskiego dworca imponuje stylem, tak przy bliższym poznaniu, budzi tylko i wyłącznie trwogę.

Dlaczego nie dbacie o tucholską stację? Tylko takie pytanie można skierować w ściśle określoną stronę, niestety, ta milczy, szukając wszelkich możliwych wykrętów.

Mariusz R.Fryckowski

Galeria zdjęć: https://www.facebook.com/photo.php?fbid=253285258116156&set=a.253285234782825.50926.100003040504284&type=1&theater

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook