pt. Lis 22nd, 2019

Telewizyjno – Filmowa Agencja Promocyjna

Niespodziewany gość na tucholskim niebie

2 min read

W poprzedni poniedziałek (07.08) zelektryzowała nas informacja od internauty o tym, że około godziny piętnastej nad Tucholą na stosunkowo niewielkiej wysokości przelatuje jakiś „wyjątkowy statek powietrzny”, który znacznie różni się od tych spotykanych na co dzień.

Nie trzeba było specjalnych przygotowań, wystarczył zwyczajny teleskop, aby przekonać się, że ten samolot ma coś okrągłego, przytwierdzonego do kadłuba…

Pierwszy raz mieliśmy możliwość oglądania dwóch AWACS-ów na lotnisku wojskowym w Powidzu, zaproszono wtedy reporterów i dziennikarzy różnych mediów. Było nawet przez chwilę śmiesznie, kiedy obsługa lotniska pomyliła się i miała zamiar wpuścić nas do maszyny, której nie wolno było zwiedzać. Wpadkę szybko zażegnano i udostępniono nam drugą.

AWACS robi kolosalne wrażenie, głównie tym, że znacznie różni się od standardowych maszyn, ale w końcu jej przeznaczenie nie jest zwyczajne. Jednak uświadomić sobie należy jedno, że AWACS to nie typ, nie nazwa (jak błędnie interpretuje to wielu plane – spooterów) samolotu, a miano systemu specjalnego przeznaczenia.

AWACS (ang. Airborne Warning and Control System – Lotniczy System Ostrzegania i Kontroli) – amerykański system wczesnego ostrzegania. W skład systemu wchodzą m.in. odpowiednio zaadaptowane samoloty dozoru radiolokacyjnego dalekiego zasięgu, przede wszystkim E-3 Sentry. Cechą charakterystyczną takiego samolotu jest wielka antena radarowa, umieszczono w tylnej części kadłuba płatowca, która w trakcie pracy kręci się powoli wokół własnej osi.

Zadaniem takiej maszyny jest patrolowanie wielkiego obszaru np. Polski i ostrzeganie wyznaczonych służb, przed możliwościami wtargnięcia nieproszonych gości. Aby skutecznie kontrolować przestrzeń powietrzną Polski, wystarczy zaledwie jedna taka maszyna.

Inną sprawą jest próba uzasadnienia sytuacji, gdzie AWACS stanie się przysłowiowym gwoździem do trumny służb radiolokacyjnych na ziemi. Oby nie, póki co, E – 3 Sentry latają nad nami sporadycznie i od święta, a że tamtego poniedziałku znalazły się nad Tucholą, to tylko efekt zapewne szkoleń, które przechodziła w tym czasie załoga niesamowitej maszyny, której nie wykrywa o dziwo żaden cywilny radar. Przelot samolotu na niskiej wysokości (około 8 – 10 kilometrów) umożliwił niektórym osobom jej obserwację. Czasami warto spojrzeć w górę, ale wpierw upewnijmy się, czy na naszej drodze nie ma kolejnej dziury w jezdni lub chodniku.

Mariusz R.Fryckowski

Fot. http://www.wojsko-polskie.pl