20 października 2020

NIETYKALNI: PREZES HYDROTORU W KWESTII NIELEGALNEGO WYSYPISKA POZOSTANIE BEZKARNY?

4 min read

Na wstępie chcę przeprosić wszystkich Czytelników z wyjątkiem samorządowców najwyższego szczebla, za kpiarski wstęp, któremu oprzeć się jest ponad moje siły, zwłaszcza po tylu latach prób rozbrojenia bomby, która tyka na zapleczu, wielce szacownego zakładu – HYDROTOR w Tucholi, dla mnie… to pospolity śmieciarz, za błędy którego zapłacą nieświadomi niebezpieczeństwa – mieszkańcy części Tucholi, którzy nawet nie mają pojęcia o tym, co może im się przytrafić.

Zacznijmy może od utworu „NIETYKALNI, skamieniałe zło ” Sławka Łosowskiego, którego przy tej okazji serdecznie pozdrawiam. Piosenka pasuje, jak ulał.

Dobrze, chwila oddechu za nami, czas na poważniejsze kwestie. Dla tych Czytelników, którzy kompletnie nie wiedzą, o co chodzi.

Od prawie dziesięciu lat, na tyłach „Hydrotoru” w Tucholi leżą potężne hałdy śmieci, choć niektórzy twierdzą, że jest inaczej ( do tej kwestii dojdziemy za chwilę). Ile tego jest? Około 300 ton! Skąd ów „syf” się tam wziął? Nie z kosmosu, to nieudany efekt umowy szefa zakładu, z szefem innego zakładu z Chojnic, który prezesa „Hydrotoru” delikatnie mówiąc zrobił ” w konia”, zapewniając go o tym, że ów  „surowiec” (śmieci) stanie się podstawą do produkcji peletu – nowomodnego opału zastępującego to, co oczywiste – węgiel. Prezes HYDROTORU” zaufał przedsiębiorcy, załatwił lub pomógł załatwić niezbędne formalności, po czym nowy wspólnik rozpłynął się w powietrzu, a pozostawiając po sobie góry śmieci w których szybciej rozwinie się jakaś nowa forma życia, niż uda się z tego wyprodukować pełnowartościowy opał. Dość wartka akcja, prawda?

Czy była to jakaś transakcja wiązana? O tym przekonamy się w relacji filmowej,  za chwilę. Zadajmy sobie pytanie i to zasadnicze, z czego robi się pelet? Tak, to oczywiste, szkoda się się nad tym skupiać. A czy podobny produkt można otrzymać z folii, resztek pianki poliuretanowej, ba, nawet styropianu, jak zauważyła nasza kamera, która z góry obejrzała sobie stosy śmieci?

Spalić można wszystko, tylko…, co zrobić z toksycznymi dymami? I właśnie dochodzimy do sedna, ponieważ temu chcemy zabobiec – pożarowi, który kiedy wybuchnie, spowoduje to, że ucierpią ludzie, którzy całą tę sprawę mają znacznie głębiej, niż poniżej pleców, bo właśnie są zajęci i wsłuchują się w skoczną muzyczkę discopolową, lub oglądają „Taniec z gwiazdami”. Ich wola, ich życie.

Czy do tej chwili piszę zrozumiale? Dotarło do każdego mieszkańca dwóch kwartałów w pobliżu Hydrotoru?

Tak, Drodzy Państwo, w każdej chwili staniecie się ofiarami, ponieważ na górę śmieci i na pana prezesa nie ma mocnych! Co ciekawe, za wybitne zasługi, pan Prezes otrzymał nawet tytuł Honorowego Obywatela Miasta! Płakać, czy śmiać się?

Klasyczny temat dla polsatowskiej „Interwencji”, którą być może osobiście zaproszę do Tucholi. Zanim to jednak nastąpi, chciałem wysłuchać pana starosty – zupełnie niezłego menadżera z dyplomatycznymi zapędami. Same superlatywy, żadnych uszczypliwości pomimo tego, że zaprosił do współpracy kolegów z tej samej wsi. Jego prawo, zrobiłbym to samo – otoczyłbym się współpracownikami do których mam zaufanie, nie pozostając jednak głuchym na głos społeczeństwa.

Tak też się stało, ponieważ o Hydrotorze długo rozmawialiśmy w obecności kamery i mikrofonu – żadnych cięć, żadnych ingerencji. Rozmowa była ciekawa, choć jej rzeczowość rozmywa się w oceanie urzędniczej niemożności i przepisów. Widz może mieć nawet wrażenie, że starosta przez chwilę staje się rzecznikiem prezesa zakładu – osoby nietykalnej!

Koszt usunięcia świństwa z zakładu, to wydatek ponad 70 000 zlotych! Tyle kosztuje ryzyko biznesmena, który popełnił szkolny błąd – zaufał pospolitemu cwaniakowi. Powiat, jako instytucja rozważa poniesienie kosztów utylizacji? To nie żart!

Za wszystko zapłacić powinien nie podatnik, a imiennie ten, który podpisał umowę, jeżeli nie chce, działa na szkodę własnego zakładu. Co w takim razie robi zarząd firmy?

Wysyła byłego szefa na… Plutona, czyli w niebyt. To są elementarne zasady zachowania przyzwoitości, a z czym mamy do czynienia? Ze spyhoterapią, papierkowym, regulaminowym bełkotem i bezpowrotną stratą czasu. Trochę szkoda mi urzędników starostwa – pozostawiono im pasztet, jeden z wielu.

Odnoszę jednak wrażenie, że najlepszym rozwiązaniem dla wszystkich „białych kołnierzyków”, byłoby podpalenie problemu, wtedy ten rozwiązałby się sam.

Nietykalni żyją pośród nas 

Nietykalni oszukują czas 

Nietykalni ciągle jeszcze są 

Nietykalni, skamieniałe zło…

_______________________

Mariusz R.Fryckowski

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook