pon. Wrz 23rd, 2019

Telewizyjno – Filmowa Agencja Promocyjna

Nonsensy drogowe w Tucholi, czyli jak wpadamy na znaki drogowe

1 min read

Pośród wielu bzdurnych umiejscowień znaków drogowych, których ilością zarządzają właściwe służby, ta ulica wydaje się być wyjątkową. Mówimy o odcinku pomiędzy tzw. „blokiem rotacyjnym”, a sklepem „Beredów”, wszystko w zasięgu ulicy Aleja LOP. Idąc chodnikiem po prawej stronie, praktycznie niemożliwym jest bezkolizyjne przejście tym ciągiem, aby nie wpaść na innego przechodnia, albo na…znak drogowy. Zwykle te ostatnie mają nam pomagać, zwłaszcza w odniesieniu do kierowców, jednak w tym miejscu stanowią swoisty tor przeszkód, zwłaszcza dla mieszkańców starszych, spacerujących z opiekunami.

Dla osoby przyjezdnej, postronnej, podobny widok jest równie zabawny, co gag ze starej, przedwojennej burleski, współcześnie jednak, wydaje się, że ktoś popełnił błąd w sztuce. Pomijamy fakt, że na tym krótkim odcinku, zagęszczenie znaków przypomina ilość igieł w ciele jeża, to jeszcze ustawiono je w świetle chodnika! Oczywiście, zapewne powody podobnego rozwiązania problemu tkwią we własności gruntu, ale co jest ważniejsze… wygoda przechodniów, czy przestrzeń średnicy rury, na końcu której tkwi kolejny znak?

 

Jasne, guz na głowie nie jest czymś specjalnie niebezpiecznym, najlepszą metodą jego likwidacji jest zimny nóż, lub surowy stek, jednak w obu przypadkach wygląda się… głupio.

 

(red)