27 października 2020

Nowe logo policji nie oznacza tego, że ta staje się skuteczną

3 min read

Policja ma nowe logo. Jest o wiele prostsze od starego, które opierało się na zarysie szarej odznaki z napisem „POLICJA” pośrodku i w zależności od umiejscowienia komend na mapie Polski i wydziałów, mogło zawierać inne elementy graficzne, nawet herby miast czy powiatów.

Nowe logo policji to ośmioramienna gwiazda stworzona z elementów przypominających epolety. Obok niej figuruje duży niebieski napis „POLICJA”.

Pozostawmy kwestie estetyczne otwartymi, ponieważ o wartości tej formacji nie świadczy jakiś mniej lub bardziej czytelny „malunek”, a skuteczność. Czy to nowa forma odnowy starej, źle zarządzanej, nieskutecznej policji? Jeżeli nowe logo jest zapowiedzią nowej, jakości w usługach dla poprawy bezpieczeństwa społeczeństwa, to wszystko jest w najlepszym porządku, ale jeżeli ta formacja zaczyna służyć wyłącznie władzy i aparatowi ucisku, możemy śmiało mówić o niebywałym wręcz skandalu. I nie ma tutaj przesady, sądząc po tym, jak obywatel jest postrzegany w przeciętnej komendzie, gdzie prosi o pomoc lub wsparcie, czy traktowany jest na drodze jak zwierzyna łowna. Nie ma najmniejszej szansy na jakąkolwiek dyskrecję, jest skazany na łaskę i niełaskę opryskliwego funkcjonariusza – dyżurnego, który niewiele zrozumie z tego, co klient – obywatel stara się mu przekazać.

Podobne rozmowy kończą się zwykle na tym, że trzeba niebotycznie długo i cierpliwie czekać na kogoś z funkcjonariuszy, kogo „dyżurny” łaskawie powiadomi. Nie sprawdza się w tym mechanizmie funkcja dzielnicowego, który powinien być najbliżej obywatela, a jest niewiadomo gdzie. Przeciętny obywatel nigdy nie poznał swojego dzielnicowego, to skandal i przyczyna przestępczości drobnej, którą w bardzo prosty, bo z wykorzystaniem informacji społecznych, można wyplenić najdalej w miesiąc.  I nie ma tutaj najmniejszego wytłumaczenia, że są braki tego, czy tamtego, policja źle wykonuje swoje obowiązki, ale niebywale skrzętnie obchodzi się ze swoimi statystykami. Robi dosłownie wszystko, aby je poprawiać. Stąd „triumfy”, które dotyczą spraw wyjątkowo błahych, a które urastają w statystykach policyjnych do miana niebywałych wręcz i spektakularnych sukcesów.

Wyjątkowym skandalem jest też praca monitoringów miejskich, gdzie odpowiedzialni za system są zwyczajnie bezsilni, lub ich nie ma przed ekranami komputerów. Nie potrafią zidentyfikować pospolitej marki auta, które próbuje przejechać na pasach cudzą żonę, a tym bardziej skutecznie ustalić tożsamość kierowcy. Po co łożyć na coś, co nie działa?

Niebywałym jest też to, co wyprawia policja ostatnio, gdzie niezależne media nakłania się do ujawniania swoich źródeł informacji. To niedopuszczalne i wbrew prawu. Kogo więc broni policja, kogo ochrania? Obywatela? Nic podobnego, bo wybrańców.

Chora formacja potrzebuje terapii, jednak lekiem nie jest logo, a solidna i systematyczna praca, najlepiej od podstaw i w oparciu o światowe zdobycze nauki i wiedzy w tej dziedzinie, a nie o amatorszczyznę godną technik dawnych francuskich „Brygad Tygrysa, chociaż tym ostatnim, podobnym stwierdzaniem czynię przykrość, oni chociaż opanowali sztukę pisania.

(mrf.)

Opracowanie w oparciu o informacje z prasy lokalnej, od czytelników, z obserwacji i doświadczeń własnych, TVN24.

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook