21 października 2020

Noworoczne spotkanie dziennikarzy z najwyższymi władzami Powiatu Tucholskiego

6 min read

Na zaproszenie Pani Starosty Powiatu Tucholskiego do urzędu przybyli dzisiaj przedstawiciele mediów lokalnych. Celem spotkania było swoiste porozumienie dotyczące płynnego przekazu informacji na linii urząd – media. Wszyscy powinni mieć świadomość tego, że mają pełnić rolę służebną wobec obywatela / czytelnika, społeczności lokalnej, choć, jak się okazuje, to połowiczna prawda, ponieważ, przynajmniej w odniesieniu do TOKiS – PRESS, docieramy  znacznie dalej. Paradoksalnie, jesteśmy bardziej popularni w Polsce, zwłaszcza w dużych ośrodkach miejskich (głównie Warszawa, Katowice, Gdańsk, Poznań, Bydgoszcz) daleko od naszych granic (Rosja (Kreml), USA, Kanada, Irlandia, Wielka Brytania, Islandia, Norwegia, Australia, a nawet na Szpicbergenie), niż w zasięgu wpływów Powiatu Tucholskiego. Prawie cztery miliony odwiedzin w ciągu zaledwie jednego, kalendarzowego roku, prawie dziewięćdziesiąt tysięcy stałych czytelników! To miłe i piekielnie mobilizujące.

Sala nr 312

Usytuowana jest na najwyższym piętrze Starostwa Powiatowego, zwykle jej przeznaczenie jest zupełnie inne. Świetnie wyposażona, jednocześnie sprawiająca wrażenie kameralnej, to właśnie tutaj zapadają kluczowe decyzje, które wywierają wpływ na życie społeczności lokalnych. Większość pomieszczenia zajmuje wielki stół, przy którym zasiadają najważniejsze osoby w powiecie. To tutaj rodzą się spory, zapadają kompromisy, omawiane są sukcesy i porażki. Miejsce dla dziennikarzy i publiczności jest tuż obok. Mamy niezależne wejście, możliwość podłączenia sprzętu, miejsca, gdzie ot, tak, zwyczajnie, możemy chwilę odpocząć. Rzeczywiście, urzędnicy dbają o nas, mamy do dyspozycji kawę, herbatę, jednak często zdarza się, że sytuacja rozwija się tak dynamicznie, że nie mamy zwyczajnie czasu, aby z tego skorzystać.

Dzisiaj było inaczej, po jednej stronie gigantycznego stołu znalazły się miejsca dla dziennikarzy, po drugiej, swoje zwyczajowe krzesła, zajęły najważniejsze osoby w powiecie.

 

Media lokalne

Jest ich sporo, to cieszy. Po latach bylejakości, pojawiło się wreszcie „światełko w tunelu”, gwałtownemu rozwojowi uległy media elektroniczne: niezależne, dalekie od układów i związków przyczynowo – skutkowych. To właśnie ten rodzaj przekazu informacji wywiera tak wielki wpływ na czytelników. Mamy do czynienia ze swoista rewolucją, która ukształtowała zupełnie innego odbiorcę, który otrzymuje dostęp do każdej informacji: za darmo, o każdej godzinie i w dowolnym miejscu na planecie. Nieoczekiwanie czytelnik stał się również widzem i słuchaczem. Media elektroniczne oferują coś zupełnie rewolucyjnego – dostęp do treści, obrazu i dźwięku. Relacje audio i wideo, to oczywistość i wymóg chwili. Oczywiście, nie oznacza to, że tradycyjne, „papierowe” media odchodzą do lamusa. Nowa  jakość i na nich wymusza zmiany i tylko od nich zależy, czy przetrwają na rynku, bawiąc się w tradycjonalizm.

Ten lokalny jest inny, jest tutaj miejsce dla obu typów mediów, jednak zmianie ulega przedział wiekowy czytelników. Media elektroniczne przyciągają tych w wieku średnim oraz dzieci i młodzież. Procent czytelników w przedziale wiekowym powyżej 55 roku życia, jest znacznie niższy. To tradycjonaliści, wolą lekturę popularnej gazety w zaciszu swoich domów, przy filiżance kawy i ciepłego kominka, mając na stopach „miękkie kapcie” i okulary na nosie.

Lokalne władze doskonale zdają sobie sprawę ze znaczenia różnych typów mediów, zaprosiły wszystkie.

 

Władza z klasą

To w obecnej rzeczywistości rzadkość, może nawet namiastka fenomenu. Podczas dzisiejszego spotkania dziennikarzy z włodarzami powiatu, trudno oprzeć się wrażeniu, że ci ludzie zawędrowali znacznie dalej, niż wymagają tego od nich jakiś bezduszne regulaminy, prawa i obowiązki. Może to i śmieszne, ale można odnieść wrażenie, że ich praca sięga pokładów znacznie głębszych, ba, opiera się chwilami nawet o zjawisko, które my propagujemy do samego początku istnienia TOKiS – PRESS – pasji.

Obecne władze Powiatu Tucholskiego doskonale zdają sobie sprawę z tego, że ich sytuacja jest powiedzmy…, jak przeniesiona żywcem z powieści Orwella. Jednak, nie poddają się…, pomimo natłoku bzdur i wykroczeń, które wybiegły daleko, poza ramy zdrowego rozsądku, poprzednich, jakże ograniczonych intelektualnie krótkowzrocznością „aparatczyków”, trwają i wykonują zadania, pomimo minimalnych środków. Co najważniejsze, ci ludzie myślą, planują, oceniają, szukają rozwiązań i co najcenniejsze, udaje im się to i jeszcze do tego są otwarci, czego dowodem jest nasza dzisiejsza obecność w Starostwie. Bezcenne…

 

Gra odkrytymi kartami

To prawda, media są bezduszne, nie bez kozery mówi się o nas „czwarta władza”, jednak i ten wizerunek ulega zmianie, ponieważ te lokalne muszą zrozumieć to, że i one zobowiązane są do zadbania o wizerunek terenu, który reprezentują. To swoista gra, w przypadku społeczności zebranej w granicach umownych tzw. Borów Tucholskich, walczymy o wizerunek swojej Małej Ojczyzny, zachęcając turystów ze świata do tego, aby wraz z nami docenili walory regionu, o tak unikatowych cechach. Uwierzmy wreszcie w to, że los daje nam niezwykłą szansę – obcowania, za darmo, ze środowiskiem, którego zazdrości nam nie tylko Polska, ale i świat. Dlaczego nie można tego przeliczyć na konkretny zysk? Powiat przewiduje i stworzył realizowany plan, dotyczący stworzenia bazy noclegowej. Maleńki kroczek, ale jakże ważny!

Może za jakiś czas czytelnicy, którzy mają ochotę odwiedzić nasze miasto, usłyszą wreszcie konkretne adresy, odnajdą tuż obok bezpieczne miejsca parkingowe, skorzystają z usług miejscowych restauracji, które prócz nieśmiertelnego schabowego z mięsa „z rodowodem”, zaoferują zupełnie inne dania, zgodnie z lokalnymi oczekiwania i światowymi trendami. Są już tego początki, dostrzegamy to i cieszymy się z tego.

 

Można tego dokonać i nie trzeba do tego milionów, a zmiany mentalności i pomysłowości.

 

Z niedowierzaniem przysłuchiwaliśmy się naszym gospodarzom, którzy tak otwarcie mówili o sprawach, które pozornie pozostają trudne do rozwiązania. „Chcieć, to móc” – powiada stare porzekadło, władzom powiatu się chce i dokonują tego w sposób niezwykle usystematyzowany, choć pod ogromną presją.

Naszym zadaniem jest ich wesprzeć lub zganić, kiedy popełnią błąd. Element sensacji w takiej sytuacji, jest grubą niestosownością, jednak na taki luksus mogą pozwolić sobie wyłącznie media elektroniczne, z prostej racji – my nie walczymy o przetrwanie, a o dobro przeciętnego obywatela i jego prawo, do niczym niezachwianej informacji, pozbawionej pierwiastka destrukcji osób dalekich od układów, które dla nielicznych, choć wysoko postawionych w swoistym, wieloletnim układzie, stały się niewygodne.

Wbrew powszechnej, bezpodstawnej i nierzetelnej opinii, mamy do czynienia obecnie z najlepszą od 13 lat ekipą zarządzającą powiatem, gdzie słowo „petent” zastąpione zostało innym – KLIENT, który zasługuje na szacunek i zadowolenie z pracy urzędnika. To właśnie dzisiaj usłyszeliśmy z ust Pani Starosty słowo – klucz w (luźnej interpretacji): „pełnimy funkcję służebną wobec obywatela”. Taki zwrot, to nowa jakość! Po dziesiątkach lat doczekaliśmy namiastki normalności, a jak powszechnie wiadomo „kropla drąży skałę” i właśnie na tym polega siła systemu, który nadaje politycznej i słownej formie „demokracja” zupełnie innego znaczenia.

 

Powiat podąża w dobrym kierunku, można powoli optymistycznie patrzeć w przyszłość, naprawiając jednocześnie to, co „sknociły” poprzednie, jakże nieodpowiedzialne ekipy. Potrzeba rozwagi i kontynuowania dzieła przez kolejne władze, które już za kilka lat, pojawią się w budynku Starostwa Powiatowego.

 

Media proszą…

… o drobiazg – niczym niezakłóconą, pełną informację. Powiat spełni tę prośbę, funkcja rzecznika prasowego stanie się swoistym antidotum na nasze bolączki, trochę późno, jednak bez wątpienia odciąży to posunięcie i tak już napięty grafik spotkań: starosty i wicestarosty. Oczywiście, bezcennym zjawiskiem byłyby cykliczne, nawet odległe w przedziałach czasowych, podobne do dzisiejszego spotkania, podczas których można usunąć wszelkie niedomówienia. Układ partnerski? Dlaczego nie? Jednak na zasadach pełnej niezależności i niczym niezachwianej wolności słowa.

_____________________________

Odbyło się dobre spotkanie z władzami i możliwość wymiany poglądów również między dziennikarzami, którzy niekoniecznie muszą stanowić dla siebie konkurencję. Niemożliwe? Mamy do czynienia z tak dużym rynkiem i mnogością tematów, że każde z mediów jest cennym źródłem różnych informacji. W efekcie wygra czytelnik, który dokona wyboru i pozostanie wiernym temu wybranemu przez siebie. Monopoliści utkną w tłumie, a wraz z nimi opinio – twórczość, która może mieć i ma… różne oblicza.

 

I właśnie na tym polega normalność.

 

 

Mariusz R.Fryckowski

 

 

 

 

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook