21 października 2020

O tym, jak „Biedronkę” jej pracownicy skręcili. Czy dojdzie do strajku generalnego w znanej sieci?

1 min read

Wizerunek przeciętnej „Biedronki”, takiej jak w Tucholi, to obraz nędzy i rozpaczy, z częścią towarów wysokiego ryzyka, mówimy o tym nie od dzisiaj. Zawalone alejki, w związku z tym urazy, w razie sytuacji awaryjnej, gmach będzie trudno opuścić, do tego dochodzi powszechny brud, brak na to reakcji lokalnego SANEPID-u, towarowa  bylejakość i tasiemcowe kolejki do kas, bo tanio…, nie musi oznaczać biednie. Ten magnes działa. Jednak tym razem, pracownicy znanej sieci, wymówili właśnie posłuszeństwo swoim bogom z… Geronimo Martins.

Postulaty są tradycyjne, płaca i godziny pracy, nie mowy o BHP. Uściślijmy. „Solidarność” poinformowała o rozpoczęciu sporu zbiorowego w sieci sklepów Biedronka. Związkowcy domagają się m.in. skrócenia godzin pracy w soboty, które zostały wydłużone, po wprowadzeniu wolnych od handlu niedziel, wzrostu poziomu zatrudnienia i jasnego systemu premiowego.

Jeżeli nie dojdzie do kompromisu z pracodawcą, dojdzie do strajku generalnego. Oby jak najszybciej, ponieważ w naszym miasteczku, zawrotną karierę robi konkurent „Biedry”, przyjaźni przedstawiciele polskich sieci – DINO i POLO. Patriotycznie, czysto, sprawnie, zdrowiej i względnie tanio.


(red.)

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook