30 października 2020

Oblężenie tucholskiej „Biedronki”

2 min read

Już przed siódmą rano, przed głównym wejściem do tucholskiej „Biedronki”, ustawiła się kolejka. Przez chwilę było można mieć wrażenie, że powróciły czasy komuny, kiedy nie ważne było po co się czeka, ważnym było to, że się stoi po…cokolwiek. Zmieniły się czasy, a stare nawyki pozostały? Raczej nie, ktoś z władz marketu podjął decyzję, aby otworzyć wielki sklep właśnie w dniu, kiedy w Tucholi organizowany jest tzw. „rynek”, czyli dzień w którym zjeżdżają się rolnicy, producenci, pośrednicy, detaliści i… kombinatorzy z całego regionu.

Dzień zaczął się wyjątkowo paskudnie – lało jak z cebra, a na niby-pasażu stał raptem jeden kram. Parking przed „Biedronką”, pękał w szwach, nie można było zmieścić tam przysłowiowej…szpilki. W okolicach wcale nie było lepiej, obce auta zajmowały każde wolne miejsce do zaparkowania czterech kółek. Zdezorientowani mieszkańcy okolicznych bloków, pomstowali ile wlezie słowami – „znowu przyjechali z całej okolicy”.

Po otwarciu drzwi, sklep szybko wypełnił się zaciekawionymi klientami. Wszyscy z zainteresowaniem przyglądali się nowemu, większemu pomieszczeniu, gdzie wreszcie pojawiła się klimatyzacja, większa ilość kas, a nawet nowe pracownice, oddelegowane do inauguracji dnia otwarcia marketu, po ekspresowo szybkim remoncie. Sala pękała w szwach, ludzi było tak wielu, że potrącali się łokciami. Z zainteresowaniem patrzyliśmy, jak ludzie w jakiejś namiastce szaleństwa wpadali na siebie z impetem, przeciskając się do działu z pomidorami…, bo promocja – czerwone kule były dzisiaj po 1, 99 za kilogram, toż to prawdziwa gratka! Czy towar zmienił się lub uległ zmianie? Nie, jest wyłącznie więcej miejsca, a i tak okazało się dzisiaj, że zbyt mało.

A co w sąsiednich marketach? W „Polo” jak zwykle…, nieświeże owoce, warzywa i dwie „garstki” kupujących. W „Netto” – pusto, byliśmy jednymi z nielicznych, którzy „pałętali” się w poszukiwaniu niewiadomo czego.

Koło południa wszystko powróciło do normy, w każdym ze sklepów był taki sam ruch, jednak biedronkowe szaleństwo potrwa zapewne jeszcze dwa dni, zanim skończą się promocje i darmowe „Kropki” – takie kolorowe pisemko traktujące o wszystkim i o niczym, słynące z programu telewizyjnego i głupawych krzyżówek.

Nie zmieniło się tylko jedno…, w „Biedronce” ciągle jeszcze pracują przemiłe panie i niech tak pozostanie, czasami mamy wrażenie, że to dzięki nim, ten wielki sklep jeszcze funkcjonuje.

 

(red)

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook