pt. Paź 18th, 2019

Telewizyjno – Filmowa Agencja Promocyjna

OD ZAWSZE W „POSZUKIWANIU PIĘKNA” – ALBUM i Wystawa prac PANA PROF.ZENONA KORYTOWSKIEGO

2 min read

Dzisiejszy wieczór był bez wątpienia wyjątkowym, a to za sprawą niezwykłej uroczystości, którą zorganizowano w przyjaznych progach Miejskiej Biblioteki Publicznej w Tucholi. Bohaterem wieczoru był pan profesor Zenon Korytowski – postać, której wreszcie poświęcono książkę i to nie byle jaką!

„W poszukiwaniu piękna” trafiła do naszych rąk odrobinę wcześniej, jest świetna, a dzisiaj mogliśmy ją kupić w promocyjnej cenie. Gdyby kosztowała pięć razy więcej, też warto byłoby ja kupić. Znakomity malarz jak zawsze, z wrodzoną sobie skromnością, trochę zakłopotany dziękował wszystkim współpracującym nad książką, a zebrani goście bili brawo. Chwilę później było jak zawsze…, naręcza kwiatów i dłuuuuga kolejka po autograf mistrza. Oczywiście były też okoliczne przemówienia, trochę śmieszne, trochę wzruszajace, ale wszystkie bardzo ciepłe. Wielką przyjemnością było fotografowanie i filmowanie zachowań osób, które bez wątpienia kochają sztukę, ale czy do końca ją rozumieją?

Dzieła Mistrza trudno opisać, o krytyce właściwie nie ma mowy. Aby skupić się na każdej z wystawionych prac potrzeba drobiazgu – pustej sali wystawowej, znakomitego światła i… ciszy. MBP ma świetny klimat, otoczenie książek podkreśla wagę, rangę tych prac, a poruszamy się w świecie calkowicie oderwanym od wyjątkowo paskudnej rzeczywistości. Mistrz zabiera nas w podróż do swojego świata, wyrażonego plamą i szczątkową kreską. Ktoś wspominał o tym, że mamy do czynienia z kolorystą. Wyjątkowo źle mi się to kojarzy, ten rodzaj sztuki porównywać można  z postaciami najbardziej wybitnych, jednak ciągle wyczuwamy w twórczości pana Zenona Korytowskiego ten wyjątkowy styl, tak świetnie rozwinięty, ale jednak związany ze szkołą krakowską. Podziwiając prace profesora, daleko przed oficjalnym otwarciem wystawy mam tylko jedno wrażenie – Tuchola ma nieprawdopodobne szczęście, mieć wśród swoich mieszkańców tak wybitnego malarza, to zjawisko graniczące z sf.

Tym bardziej nie rozumiem ludzi, którzy obrazy mistrza wieszają w cukierniach, korytarzach, czy w innych miejscach, które określić można tylko w jeden sposób – niegodne rangi i znaczenia tych wyjątkowych dzieł.

Mistrz jest pracowitym człowiekiem, poszukującym ideału, czy go osiągnął? Inaczej, czy powstała praca, która byłaby tą wyjątkową, podsumowującą wieloletnią twórczość artysty? Mam nadzieję, że nigdy do tego nie dojdzie, a dalsze eksperymenty z plamą kreską i perspektywą, będą cieszyły nasze oczy jeszcze przez wiele lat. Profesor ciągle ma ten wyjątkowy błysk w oku, jak wtedy, gdy uczył nas podstaw malarstwa. Piekielnie przydatną okazała się ta wiedza, za którą autor tych słów serdecznie dziękuje.

Mariusz R. Fryckowski