wt. Wrz 17th, 2019

Telewizyjno – Filmowa Agencja Promocyjna

Odmienne stany świadomości radnego Jerosławskiego, czyli… skandal podczas 11 sesji Rady Miejskiej w Tucholi (felieton autorski)

6 min read

Od czasów, kiedy małpa uzyskała świadomość, zeszła z drzewa i „walnęła się maczugą w łeb”, by chwilę później wynaleźć koło, nauka i wiedza od zawsze były dotowane… przez „elity”. Te myślące twórczo, do czasów współczesnych, policzyć można na palcach w najlepszym razie, obu rąk. Niestety, ewolucja pozostawiła nam tak wiele niespodzianek i to do takiego stopnia, że w niektórych dziedzinach jaskiniowcy przetrwali do dzisiaj.

W piątek 23 października od godziny dziewiątej, rozpoczęła się sesja Rady Miasta w Tucholi. Sesja wyjątkowa, gdzie głupota poglądów mieszała się z bezczelnością. Głównym celem stała się oświata, a „ostrzelał” ją ślepakami radny, który jej problemy traktuje jedną miarą – pieniądza.

Kluczowym będzie odpowiedź na pytanie, czy na wykształceniu młodego człowieka można zaoszczędzić?

W zasadzie niekończący się atak radnego Jerosławskiego na oświatę, można uznać za tło problemu, który na swoje potrzeby stworzył. Od tej chwili pryzmat mamony staje się kluczowym w wypowiedziach radnego? Nic podobnego głównym celem są nauczyciele i inni pracownicy oświaty i ich całkowita deprecjacja.

„Kula u nogi”

Radny twierdzi, że „oświata jest kulą u nogi”. Z treści jego wypowiedzi można wysnuć wniosek, że najlepiej tę „nogę” zajętą przez gangrenę strat finansowych, dodatkowo wdzierającą się w zdrowy finansowo organizm, najlepiej amputować i to przy samej d… .

Przyjmując „filozofię” Bismarca wobec Polaków, być może najlepiej byłoby młodego człowieka nauczyć liczenia do stu i abecadła, najlepiej niemieckiego, tworząc w efekcie niezliczone szeregi bezwolnych niewolników, kopiących rowy ku chwale „elit”. Marzenie tucholskiego radnego?

Po sposobie jego wypowiedzi i ilości skandalicznych błędów językowych, można odnieść wrażenie, że radny swoją edukację zakończył chyba właśnie w tamtych czasach. Niestety, właśnie takimi kryteriami kieruje się demokracja, że jeden beznadziejnie wyartykułowany głos, potrafi zniweczyć lata doskonałej pracy ludzi, którzy swoje zajęcie traktują nie jak zawód, a jak… powołanie. Czy można to poświęcenie przeliczyć na pieniądze, włącznie z efektami edukacji młodych ludzi w czasach, gdy szkolnictwo jest systematycznie niszczone, przez każdą kolejną ekipę rządzącą w tym kraju?

Po co lektury, skoro jest telewizja i Internet, po co nauka logicznego myślenia, skoro istnieją programy komputerowe, które i z tymi problemami sobie radzą? Podchodząc do życia w ten sposób, lepiej wzorem ptaków dodo, od razu skoczyć gromadnie w przepaść.

Radny, zapewne przypominając sobie techniki socjotechniczne, których nauczono go w zawodzie, który wykonuje obecnie, a które nie do końca pojął, próbuje wywrzeć ogólne wrażenie, że oświata w tym głównie nauczyciele, są pospolitymi pasożytami, marnotrawią pieniądze budżetu miasta.

Sprawa zarobków nauczycieli, radny poszedł na skróty i uznał, że przeciętny nauczyciel ma się w Polsce świetnie, zarabia przecież ponad cztery tysiące złotych, dostaje dodatek wiejski , dwa miesiące wakacji, strajkuje z byle powodu, a nawet więcej, w przerwach na protesty dodatkowo, siedzi sobie zapewne w swoim szkolnym fotelu z nogami na biurku i popija kolorowe drinki deprawując młodzież?

Otóż nie, pensum zależy od wielu czynników, kiedy po latach nauczyciel uzyska wszystkie stopnie zawodowe i certyfikaty, wtedy ewentualnie jego pensja wzrośnie do wymienionych przez radnego kwot. Ile zarabia młody nauczyciel? Tyle, by nie umrzeć z głodu, bo na dokształcanie ledwie starcza. Kiedy zabraknie, walczy o jakiś dodatkowy ochłap, bo ma na utrzymaniu rodzinę.

Jerosławski kwotami sypie jak z rękawa, pytanie tylko, czy wymieniane liczby w jakikolwiek sposób można przeliczyć na poziom wykształcenia młodego człowieka? Jeżeli tak, to ile ten proces kosztuje budżet miasta i gminy?

Musi kosztować sporo, bo to wartość dotowana, której nie można w żaden sposób porównać z kopaniem rowów pod zabudowę kanalizacyjną, czy miejskie szalety. Nauka, to proces wyższy, którym kierować muszą specjaliści i za tę wiedzę przekazaną innym, trzeba godziwie im zapłacić. Po to się uczyli i zdobywali doświadczenie. Bez oświaty nie istnieje cywilizacja, rozumiał to nawet Hitler i Stalin, a nawet Kadafi,  radny Jerosławski udowadnia, że to tylko i wyłącznie… strata.

Radny szuka oszczędności

Radny ma szereg propozycji, a to proponuje likwidację szkół, nie licząc się z tym, że nawet te zamknięte będą generować straty (ogrzewanie, destrukcja nieużywanego obiektu itd.) . Proponuje, by łączyć szkoły, nie ma dla niego różnicy, czy to jednostka taka, czy siaka, nie bierze żadnych innych kryteriów pod uwagę z wyjątkiem… finansowego. I właśnie tak od lat wtłaczając do głów ludziom niemającym pojęcia o funkcjonowaniu szkoły w XXI wieku, zafałszowano obraz edukacji. To właśnie oni, idąc na skróty i wsłuchując się w słowa swoich pociech i nieodpowiedzialnych „usłużnych”, mówią z przekonaniem, że winą za wszystko trzeba obarczyć nauczycieli – „leni i złośliwców, którzy tylko się czepiają” rodziców i dzieci.

Na szczęście to margines poglądów, skrajna dekadencja, pytanie jednak, kto ma wpływ na nią? Teraz już wiemy, ludzie z takimi poglądami, jak radny Jerosławski – osoba publiczna wybrana w demokratycznych wyborach przez… i tutaj można wpisać absolutnie wszystko.

Głos rozsądku

Na szczęście Rada Miasta, to nie tylko jeden skrajnie nietolerancyjny radny z idiotycznymi pomysłami i pretensjami. Bezcennym doświadczeniem, podczas haniebnych wypowiedzi radnego pod adresem oświaty była obserwacja mimiki twarzy pozostałych, zebranych w sali sesyjnej osób. Mówiły  wszystko, a uśmiechy politowania, po kolejnych źle złożonych gramatycznie i stylistycznie wypowiedziach radnego, dawały obraz tego, z jak niedowartościowanym i niedouczonym człowiekiem mamy do czynienia.

To właśnie są efekty złej pracy nauczycieli z dawnym uczniem, który być może zamiast się uczyć, wolał bumelować, zwłaszcza podczas lekcji JĘZYKA POLSKIEGO!!!

Bulwersującymi są też osobiste wycieczki radnego w stosunku do burmistrza, które trudno zrozumieć nie inaczej, jak wyłącznie pod kątem chęci radnego, do przejęcia i tego urzędu i wprowadzeniu własnych praw. Gdyby tak się stało w przyszłości, mielibyśmy bez wątpienia lokalną katastrofę i zapaść kulturową, która w efekcie cofnęłaby nas do … średniowiecza ( w którym na własne życzenie już tkwimy jedną nogą).

Radny, czyli… sługa

Samorząd w tym również radni, są reprezentantami społecznymi i to właśnie wyborcy dają tym ludziom mandat zaufania, by reprezentowali ich interesy, to oczywistość i jak się okazuje przekleństwo. Niestety, zdarza się, że przedstawiciele dostają ataku głupawki w wyniku kompletnie nieznanych nauce procesów myślowych, które prowadzą do wygłaszania tez rodem z „Folwarku zwierzęcego” Orwella. Takich ludzi należy raz na zawsze i to w trybie natychmiastowym, odsunąć od władzy. Społecznie, zerwać z nimi wszelkie umowy i wysłać w niebyt i to bez prawa powrotu, chyba że z pozytywną opinią lekarza psychiatry (stosowny zapis powinien znajdować się w Konstytucji RP).

Mowa do ludu

Trzeba raz na zawsze zerwać ze stwierdzeniem, że „ogłupionym narodkiem rządzi się łatwiej”, kto tego nie zrozumie i nie wprowadzi odpowiednich wartości do własnego słownika „pozytywnych pojęć oczywistych”, ten niech nie szuka społecznego poparcia, podczas jakichkolwiek wyborów, przepadnie w przedbiegach.

Wiedza to największa z potęg i albo będzie dotowana, albo będzie radny Jerosławski.

_____________________

Mariusz R.Fryckowski