nie. Maj 31st, 2020

Oświatowa krucjata radnego, czyli…, jeden przeciwko wszystkim i wszyscy na jednego

3 min read

SONY DSC

W naszym profilu Facebooka materiał ten polecaliśmy jako… „wstrząsający” i  nie ma w tym stwierdzeniu nawet odrobiny przesady. Wszystko wydarzyło się podczas 31 sesji Rady Miasta Tucholi w ubiegłym tygodniu. To, co już zaprezentowaliśmy, jest zaledwie przedsmakiem tego, co publikujemy dzisiaj.

Minioną sesję zdominowała oświata, a wszystko, jak już wiemy, zaczęło się od bardzo wyważonego wystąpienia szefa tucholskiego ZNP. Później, było już tylko gorzej. Jesteśmy świadkami faktu, jak bardzo decydujący o ważkich sprawach społecznych, są ze sobą skonfliktowani i pośrednio, jak wszystkie strony konfliktu, stały się ofiarami absolutnie błędnych decyzji, które podjęto na szczeblu centralnym. Wspomniany „szczebel centralny”, jako żywo przypomina czasy minione, kiedy właśnie takim określeniem nazywano najwyższe władze przestępczej partii o charakterze zbrojnym – PZPR. Dzisiaj, przynajmniej w części, historia się powtarza, a cierpimy wyłącznie my – obywatele.

Powstał zapis filmowy, który stał się kluczowym w wyjaśnieniu stosunków, które panują w tucholskiej, wielkiej Radzie, niestety, dzieje się w niej źle. Uznano nawet, że podczas 31 sesji toczyła się nawet zakamuflowana kampania wyborcza, która według projektu Prawa i Sprawiedliwości wysadzi w powietrze układy, które rzekomo od lat przybrały w społecznościach lokalnych rozmiar katastrofalny. Przelewając to w stu procentach na nasz, tucholski grunt, padły oskarżenia, deklaracje i daleko idące stwierdzenia. Niestety, sprawy zabrnęły chyba zbyt daleko, skoro doszło do impertynencji i to ściśle ukierunkowanych.

Ilość i bezsens niektórych pomysłów oraz próba wcielenia ich w życie, przypomina personalnie ukierunkowaną krucjatę w myśl chyba arabskich standardów, gdzie: kto nie jest z nami tego trzeba wyeliminować. Na szczęście żyjemy w Polsce i eliminacja fizyczna, do tej chwili, nie ma jeszcze zastosowania.

W tej tragikomedii jedno jest pewne, wszystkie pracujące obecnie samorządy skostniały, częściowo oszalały ze strachu przed, być może, zbliżającymi się radykalnymi zmianami.

Jakoś umyka wszystkim prawda oczywista, a co z tego zamieszania będzie miał szary mieszkaniec naszego powiatu, gminy, osiedla? Wyłącznie same kłopoty.

Za chwilę dowiemy się tego, kto chce zamknąć szkołę w Kiełpinie i dlaczego, komu postawiono zarzut, że broniąc swoich wyborców w rzeczywistości robi to dlatego, że jest uwikłany stosunkiem pracy właśnie w tym środowisku. Na własne oczy i uszy przekonamy się jak wyglądają w tucholskim wydaniu: ironia, przytyk, chamstwo, zażenowanie i… wstyd.

To ostanie odczucie obserwujemy podczas każdej sesji, części radnych jest zwyczajnie wstyd, że biorą udział w podobnych spektaklach.

Większa krytyka „najemników” nie ma najmniejszego sensu, ponieważ wyboru dokonało społeczeństwo. Inną sprawą jest to, że większość z nas nie przemyślało tego kroku. Innymi słowy, wina leży tylko i wyłącznie po naszej stronie, a za ten błąd tylko my zapłacimy, straconym bezpowrotnie czasem.

Poświęcając go na obejrzenie filmu, który trwa ponad kwadrans, dowiemy się, jak wygląda tucholskie piekiełko, gdzie na szali przypadku postawiono los dobrych i cenionych pedagogów oraz tych, którzy są takimi tylko z nazwy, co przekłada się oczywiście na poziom edukacji naszych dzieci. Konfrontacja wszystkich stron z teraźniejszością, może wiele osób zaboleć, a tym, którzy w swoim zacietrzewieniu zagalopowali się, trzeba współczuć, bo w niektórych środowiskach będą się chyba pokazywali wyłącznie w towarzystwie policjantów lub ochroniarzy, wszak wideł, siekier i cepów, nie uznano jeszcze za broń.

Czas przeciąć ten łańcuch i to definitywnie.

Uwaga!

Integralną częścią tekstu jest film, bez niego, informacja będzie niepełna i nie zrozumiała dla tych Czytelników i widzów,  którzy nie biorą udziału w życiu publicznym.


Mariusz R.Fryckowski