26 października 2020

Pan Emil u bram, ratuj się kto może!

2 min read

TVBigosPan Emil jest znany w całej Polsce, wypowiedział bezpardonową wojnę tym wszystkim, którzy w sposób uwłaczający wszelkim normom i regulaminom używają fotoradarów, jak „maszynek” do zarabiania pieniędzy.

Nie mamy wątpliwości, że praca strażników gminnych, miejskich, ma sens, wobec sytuacji, którym nie może podołać znana nam wszystkim POLICJA. Strażnicy mają szeroki zakres działań i zwykle wywiązują się z nich bardzo dobrze, jednak ciągłe, społeczne kontrowersje wywołują ich działania związane z dyscyplinowaniem niesfornych kierowców. Już w tym akapicie wielu z nich zaperzy się, twierdząc, że fotoradary strażników nie służą prewencji, a nabijaniu urzędniczych kabz. Po części to prawda, po części mit. Jak wykorzystane są pozyskane od kierowców środki? Możemy przytoczyć tylko jeden wzorowy jak na razie przykład – oczywiście kęsowski.

Inną sprawą są kompetencje strażników, ich znajomość regulaminów i wszelkich prawideł, które są niezbędne do obsługi rejestratora. Jeżeli strażnik okazuje się być niedouczonym, odpornym na bodźce ze strony oburzonego obywatela, który widzi jawną niesprawiedliwość, taki człowiek nigdy, przenigdy nie powinien nosić munduru. To uwłacza nie tylko nam – kierowcom, ale również powadze urzędu, który reprezentuje. Bardzo niepokojącym objawem jest ten, który nagminnie spotykamy wśród „tradycyjnych” mundurowych – osłanianie swoich kolegów (koleżanek) po fachu w sytuacjach, które uznać można za skandaliczne.

Pan Emil jest bezwzględny, podobnie jak bezduszne urządzenie – radar , które każdego dnia pozbawia nas  pieniędzy, niczym komornik. Jego bronią jest kamera i poczucie misji, która ma jeden cel – sprawiedliwa ocena i wykazanie tego, że fotoradar nie służy utrzymaniu bezpieczeństwa na drodze, a do polowania  na naiwniaków. Albo bawimy się w sprawiedliwość, albo jesteśmy oszustami, co gorsza… w mundurach!

Obejrzymy za chwilę film, który powoduje silniejsze bicie serca, oraz naprzemiennie: wściekłość i śmiech. To namacalny przykład pospolitego draństwa z którym należy walczyć z całą bezwzględnością prawa.  „Na zbyt wiele sobie pozwalacie”… jak wspomniał kiedyś jeden z moich kolegów, zanim wyrzucono go z bardzo znanej, wrocławskiej redakcji pewnego piska, jako człowieka niepoprawnego politycznie w  tamtych, stalinowsko – breżniewowskich czasach.

Przenosimy się do okolic słynnego Debrzna i na trasę, którą TOKiS – PRESS pokonuje kilka razy w miesiącu: Chojnice – Wałcz.

Wstrząsające i takie… polskie.

Pan Emil powoli, choć nieubłaganie, zbliża się do opłotków Kęsowa, czy mógłby zarejestrować wśród kęsowskich albo  gostycyńskich strażników podobne sceny,  jak te w  przedstawionym filmie?   

Wierzymy, że nie…

__________________________ _

(mrf.)

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook