20 października 2020

Państwo samorządowcy, „igrzyska” już się nam znudziły

5 min read

404592_284602088317806_734371599_nZbliżają się święta, te jedne z najważniejszych, kiedy jak tradycja nakazuje stoły powinny się uginać pod ciężarem potraw i podarków. Niestety, w wielu domach miasta i powiatu, będą bardziej, niż skromne z prozaicznej przyczyny – braku pracy, a w efekcie pieniędzy.

 

Aby przez chwilę zagłuszyć wszechobecną biedę, wielu ludzi kolejny raz zadłuży się w firmach i firemkach, umożliwiających wzięcie kredytu na iście paskarski procent. Cena świąt? Nie, dążenie do pozornej, chwilowej normalności, której nie zapewnili nam ci, którzy za ten stan rzeczy odpowiadają.

Przez ostatnie lata, biorąc udział w sesjach miejskich i powiatowych, zauważyłem dziwną zbieżność – najważniejszy temat świata – praca, a właściwie walka z bezrobociem wśród radnych i władz, ten kłopot obywateli praktycznie… nie istnieje!

Zastąpiły go inne problemy typu: usunięcie spróchniałego drzewa, ułożenie chodnika, rewitalizacja tego, czy tamtego, mówiące kamienie, projekty na każdą okazję i za każde pieniądze. O ludziach i ich problemach z egzystencją właściwie się nie mówi. Dlaczego? Problemy potoczne, inaczej zastępcze, skumulowałem w jednej nazwie – igrzyska, bo jak inaczej określić skalę problemu, który odsuwany jest każdym festynem, pochodem, mszą z okazji takiej, czy innej?

Problem braku pracy nie istnieje podczas trwania tej kadencji ludzi, których wybraliśmy. Temat jak najbardziej uzasadniony tym, że za rok, właśnie o tej porze wszystko będzie już jasne – poznamy osoby, które przez najbliższe lata decydować będą o naszym szekspirowskim… „być, albo nie być”, choć bez czaszki w dłoni.

Dlaczego problem pracy w tym powiecie jest pomijany, przemilczany? Powód jest prosty – władze samorządowe nie mają najprostszego pomysłu na rozwiązanie tego problemu. Nie istnieje żaden plan, który rozłożony w czasie, opanowałby tragiczną sytuację tysięcy rodzin w Naszej Małej Ojczyźnie. Uwaga! W taki sposób może mówić mieszkaniec – ofiara polityki tego powiatu, nigdy decydent, który zwyczajnie nie ma prawa do głoszenia podobnych określeń. Ponownie zadajmy sakramentalne pytanie – dlaczego? Nie podejmując żadnych działań, samorządowiec działa na szkodę obywatela! Zasada jasna, prosta i oczywista!

Czy wszystkich samorządowców należy traktować jedną miarą? Z naszych rozmów kuluarowych z rządzącymi wynika coś przeciwnego, jednak w grupie solidarnie milczą w wielu kluczowych kwestiach. Czyżby układ, a może zastosowanie znalazła reguła – „lepiej się nie wychylać”?

Mądry wyborca podejmie jedyną słuszną decyzję, skoro władza nie wypełnia podstawowych zadań wobec obywatela, to mam dwie drogi: opuszczam rodzinne gniazdo lub… wymieniam władzę, oddając swój głos na kogoś, komu mogę zaufać. Na tym etapie znalazło się sporo osób, właśnie opuszczają miasto, powiat, województwo, kraj.

1375201_583702478331473_1713764439_n
Brednie popularyzowane przez GUS. Wyniki przemnóż x2

 

W drugim przypadku może być problem. Wszystko dzięki lenistwu przeciętnego obywatela i wszechobecnemu marazmowi, który podpowiada kolejną utartą, czysto tucholską regułę – „bo i tak niczego nie zmienię…”. Otóż nie, od lat starające się o te same urzędy osoby, które po wyborze w cudowny sposób zapominają o swoich obietnicach wyborczych, należy usunąć w cień raz na zawsze w bardzo prosty sposób – organizując się. Poparcie dla nowego ugrupowania, które w żaden sposób nie jest związane z poprzednim establishmentem jest czynnością banalną i jednocześnie jedyną szansą na przetrwanie ludzi właśnie tutaj.

Nadarza się właśnie szansa, aby nabrać wielkiego dystansu do osób, które już za chwilę znowu obiecywać będą gruszki na wierzbie, już za chwilę otworzą się frontem do obywatela zapraszając go na spotkania – przedwyborcze agitki itd. Obywatelowi nie potrzeba dyżurnych spotkań z radnymi, czy innymi personami decydującymi o losach tysięcy, a jasnych deklaracji i to uzasadnionych w taki sposób, aby miały szanse realizacji.

Ktoś powie, że zdobywanie miejsc pracy nie należy do radnych, czy władz, od tego są inne „komórki”. Bzdura! Jedyną instytucją władną dokonać znaczących ruchów jest PUP, który w żaden sposób nie wykonuje swoich czynności. To organ zbędny, generujący wyłącznie koszty, należy go rozwiązać i usunąć z urzędniczej mapy miasta i powiatu, amen!. Zadania tej instytucji powinny przejąć agencje pracy, dokładnie takie same, jak na świecie.

Oczywiście można odejść od tej decyzji, pod warunkiem takim, że urzędnicy miast przerzucać tony makulatury, zwanej dokumentami, zajmą się pozyskiwaniem przychylności pracodawców, a władze miejskie zastosują system zachęt dla tych, którzy będą zatrudniali bezrobotnych ludzi.

Utopia? Tylko dla opornych urzędników, którym diety powinniśmy wypłacać wyłącznie za efekty, a nie za „chciejstwa”. Elity nie mogą tego pojąć?

Wymieńmy je na inny model, zastąpmy ludzi skostniałych w poglądach fachowcami z wykształceniem, wizją przyszłości, planem, ale wpierw ich przesłuchajmy na spotkaniach z nami. Dość idiotycznych ulotek z fotografiami osób, których wartość i wiedzę ocenić możemy po kolorze oczu, czy fasonie garnituru. Prawda jest taka, że nie szata zdobi człowieka, a wiedza, przedsiębiorczość, poświęcenie w służbie publicznej. Z moralnego punktu widzenia, nasi przedstawiciele nie powinni otrzymywać najmniejszych wynagrodzeń – to element demoralizujący ich i powodujący to, że przed każdymi wyborami scenariusz jest taki sam – chodzi o dorobienie sobie do pensji lub utrzymanie jej w odniesieniu do tych, którzy są na etacie. Krzywdzące? Damy każdemu z kandydatów możliwość wypowiedzi przed kamerą. Audytorium stanowić będzie społeczeństwo, które obejrzy nasz cykl programów i podejmie decyzję nie na podstawie plotki, czy wypowiedzi zaprzyjaźnionej pani Jadzi z mięsnego, a informacji, które udostępnimy.

Zmieńmy kryteria obdarzania zaufaniem ludzi, którzy będą naszymi przedstawicielami. Postawmy ich przed społeczną ścianą i zadajmy tylko jedno pytanie – jak pani / pan zamierza rozwiązać problem bezrobocia? Nie ma wizji? Przegrywa wybory.

No, dobrze, a co z burmistrzem, starostą, zastępcami, zarządami, przewodniczącymi wszelakich funkcji i specjalności? To już zupełnie inny temat, wymagający odrębnej analizy. Z pewnością do tego wielokrotnie jeszcze powrócimy z prostej przyczyny, wbrew pozorom nie jest aż tak źle, jednak nie oznacza to sytuacji, że tym osobom również nie podziękujemy za służbę. Niech przemówią czyny, inaczej… wykonane zadania, a problem rozwiąże się sam!

…cdn

 _____________________________

Mariusz R.Fryckowski

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook