2 grudnia 2020

TELEWIZYJNO FILMOWA AGENCJA PROMOCYJNA

TUCHOLSKA OFICYNA KULTURALNA i SPOŁECZNA tokIs – press tv

„PATIO” znika z kulinarnej mapy miasta!

3 min read

Tuchola nie ma szczęścia do wykwintnych restauracji. Te które mamy, chyba na trwałe wpisały się w krajobraz miasta, nowym powiew nadszedł z „zaplecza” Urzędu Miasta i Gminy w Tucholi.

Bo właśnie tam znalazły się idealne warunki do tego, by otworzyć inną, nową restaurację, która pod każdym względem będzie się różniła od istniejących. Wielką zaletą było też to, że wygospodarowano wreszcie godny parking dla gości.

Palma pierwszeństwa przypadła „Kuźni”, która szturmem zdobyła serca i podniebienia mieszkańców i przyjezdnych. Świetna akcja promocyjna doprowadziła do kuriozum, prawie każdy przypadkowo zaczepiony, przez przyjezdnego mieszkaniec, polecał właśnie to miejsce! I rzeczywiście, prócz rozmaitości dań, „Kuźnia” oferowała również niebagatelny program artystyczny. Występowały tam nawet gwiazdy polskiej estrady, np. Zbigniew Wodecki.

„Kuźnia” powinna była przetrwać, niestety, coś w maszynerii zazgrzytało. Biznes w naturalny sposób się… „wypalił”?

I stało się, „Kuźnia” nieoczekiwanie odeszła do historii tucholskiej gastronomii.

Przerwa w wykorzystaniu budynku nie trwała zbyt długo. Miasteczko zelektryzowała wiadomość, że pojawił się kolejny restaurator, który zdecydował się dokonać małej rewolucji. Założenie było proste, klimat i proste jedzenie. Dobre napitki i domowa atmosfera. Udało się znakomicie. Wystrój przyciągał uwagę, było miło i przytulnie. Cechą charakterystyczną nowej restauracji były niskie ceny i obfite posiłki, świetna wizytówka restauracji o nazwie – „Patio”.  Niestety, od samego początku godziny pracy były dość dziwne i nie każdemu odpowiadały. Przed południem trudno było się tam napić kawy, za to po południu…, było dobrze.

dsc06572

„Patio” wydawało się mieć też świetnie dobraną załogę – obsługę, jednak właśnie tutaj zachodziły niepokojące zmiany. Nowy restaurator chyba nie do końca zdawał sobie sprawę z tego, że zdobycie stałego klienta, to znajoma obsługa. Ten element powoduje pewną więź, pomiędzy konsumentem, a restauracją. Idealnie w ten schemat wpisywała się słynna i nieodżałowana „Basztowa”, którą zabiła… monotonia i  męska część obsługi.

„Patio” zbyt często zmieniało kelnerki, niestety ich wiedza i wyczucie były jak spadająca krzywa. Gwoździem ostatecznym był fakt, że urocze panie nie do końca wiedziały czym handlują i co mają w barze. Te drobiazgi raziły, a nie powinny. Kłopoty kadrowe w mieście bezrobotnych? Bez wątpienia.

Niestety, istniejąca od marca 2015 roku, świetnie zapowiadająca się restauracja wpadła ostatecznie na… mieliznę. Właściciel ogłosił w facebookowym profilu restauracji, że to koniec. Goście opuścili „Patio” w ostatnią niedzielę. Tym samym „klątwa” dawnej „Kuźni”, znalazła swój ciąg dalszy.

Tuchola powróciła do dawnego stanu z pizzeriami, barami i schabowym serwowanym prawie wszędzie. W takim razie, gdzie można w Tucholi dobrze zjeść?

W domu.

_________________

(red.)

Fot. wyróżniająca: „Patio”, Facebook

 

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook