30 października 2020

Pieniądz – koszerny artykuł pierwszej potrzeby

3 min read

Długo odpowiadał na pismo Jarosława Kaczyńskiego premier Cameron, policzmy.., no, tak, prawie pół roku! Dość naiwna treść pisma mogła spotkać się wyłącznie z odpowiedzią, której z pewnością były polski (dla odmiany) premier nie oczekiwał. Można ją oczywiście określić bardziej dosadnie: „na drzewo”!

Owo „na drzewo”, zdaje się być kluczem wszelkich negocjacji, które przez ostatnie lata przeprowadziła Polska ze swoimi „partnerami”. Było ich zupełnie sporo, gięli się w ukłonach, chwalili postępowanie Polski i Polaków, a jednocześnie zaciskali pętlę wokół szyi przedsiębiorstw rdzennie polskich. To oczywiste, doskonałe jakościowo polskie produkty, były wyjątkowo niebezpieczne wobec tandety, zalewającej świat. Pomińmy już oklepany temat kopistów świata – Chińczyków, którzy pod karą odstrzelenia głowy i rozczłonkowania ciał swoich obywateli na poszczególne narządy, potrafią zrealizować dowolne przedsięwzięcie.

Jesteśmy zrujnowani, zadłużeni na wiele pokoleń, wmanewrowani w bezsensowne konflikty zbrojne, poddawani wszechobecnej kontroli z koncepcją „zaczipowania”, jak stada koni włącznie, bombardowani telewizyjną tandetą i zatracający wszelkie hamulce moralne. Czy staliśmy się wygodni, czy bezceremonialnie głupi?

Dokąd zmierza ten świat? Oczywiście do dobrobytu, ale wyłącznie wąskiej grupy osób, armatnie „mięcho” ma wytwarzać wyłącznie narodowy produkt brutto, najlepiej pod kontrolą unijnych speców i rodzimych wyrobników na pensji z napisem Euro.

Oczywiście, ten proces już trwa, skoro jesteśmy z naszymi rozważaniami przy unii, nie można nie wspomnieć o tym, że wobec bezradności tego i poprzednich rządów, wmanewrowani zostaliśmy w układ, który miał nam dawać dość złudne poczucie bezpieczeństwa, zwłaszcza wobec psychozy strachu, wobec niepoczytalności działań wielkiej, zdemoralizowanej Rosji, która gra na przetrwanie. Efekty unijnej kurateli są tragiczne, za to post-sowiecka Rosja, dzięki mistrzowsko prowadzonej dyplomacji, praktycznie robi, co chce  i z każdym.

Naiwne przeświadczenie polskich polityków o tym, że parasol ochronny unijnych przyjaciół oraz tych zza Wielkiej Wody da nam pełnię bezpieczeństwa okazał się farsą, którą sprawdziliśmy podczas ostatnich narodowych tragedii. Jesteśmy ubogim sąsiadem, który to, co miał już cennego sprzedał lub oddał darmo, licząc na gwarancję militarnego i ekonomicznego bezpieczeństwa. Skutek jest taki, że stan naszej armii jest relatywnie gorszy, niż w dniu rozpoczęcia ostatniej wojny światowej.

Politycy wiedza o tym, ale zdają się nie dostrzegać skali problemu. Dlaczego? Przecież mieliśmy już podobną sytuacje, kiedy jeden z polityków zadeklarował i to przed kamerą, że wobec widma konfliktu, on natychmiast ewakuuje siebie i rodzinę daleko, jak najdalej od Polski. Już oczyma wyobraźni widzę, jak ten szczur obwołuje się szefem rządu na uchodźctwie i po dziesiątkach lat powraca, by przekazać skopiowane symbole władzy swoim zakłamanym następcą.

Pomyślmy, ile w tych ostatnich zdaniach mieści się nienawiści, prawda? A to tylko przetransferowana i odfiltrowana treść komentarzy autorstwa nie tylko zwyczajnych Polaków, ale również agentów WSI, którzy mają ściśle określone zadania, o których przeciętny Kowalski, nie ma nawet pojęcia.

 

Mariusz R.Fryckowski

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook