25 czerwca 2021

TELEWIZYJNO FILMOWA AGENCJA PROMOCYJNO INFORMACYJNA

TUCHOLSKA OFICYNA KULTURALNA i SPOŁECZNA tokIs – press tv

Pisowska ruleta

4 min read

Mam poważne obawy o losy niezwykle aktywnych do niedawna posłów, obecnie panującej nam „dobrej zmiany”.

Gdzie podziały się słynne czeki / obietnice dotyczące wspaniałego rozkwitu nie tylko naszych małych ojczyzn, ale i Polski? Cóż, obietnice, dobra rzecz przed wyborami, działają na wyobraźnię bardziej, niż wygrany los w Lotto.
Trudno powiedzieć, czy obecnie działają biura poselskie wspomnianych, raczej nie, bo zaproszeń do spotkań ze społeczeństwem nie widujemy. Czyżby w precyzyjnej machinie propagandowej coś się zacięło, wzorem poprzedników, którzy do dzisiaj nie mogą się pozbierać po wyborczych porażkach?

Zdaje się, że coś jest na rzeczy, skoro nie możemy zapytać naszych posłów wprost o to, jak głosowali w sprawach, które decydują o naszej przyszłości. Czyżby strach przed ludźmi? Trudno się przed nimi ukryć nawet wtedy, gdy poddając się dyscyplinie partyjnej, czuje się oddech opiekuna na plecach. Dlaczego? Bo posłem się bywa, podobnie jak senatorem, ministrem, czyli sługą Narodu, premierem, czy wreszcie prezydentem. Bo kiedy łódź tonie, szczury stają do wyścigu o życie.

Po długiej serii działań szkodliwych dla społeczeństwa, wszyscy przybrali postawę wyczekującą. Co będzie jutro, czy zostanę, czy mnie wymienią? To zapewne pytania spędzające sen z oczu wybrańców milionów, którzy obecnie przecierają oczy ze zdumienia i mają nerwowe tiki ze strachu przed jutrem.
Przekupstwo narodowe udało się ale przez chwilę, a dług sięgający ponad 100 – 200 miliardów robi wrażenie na każdym, zwłaszcza w kontekście rosnących podatków znanych i tych, które właśnie wprowadzane są w życie.
Kończy się pula pomysłów ekipy władzy w kwestiach podatkowych, więc możemy się spodziewać tego, że doczekamy absurdów w stylu podatku od wdychanego powietrza, choć podobno to pochodzi od Boga,  a zatrute zostało przez Chińczyków. A wszystko w otoczeniu tęczy i to niekoniecznie tej na niebie, którą zwykliśmy oglądać po deszczu.
Śmieszni ludzie dzierżą władzę, a pionki przestawiane są na szachownicy przez człowieka, który w zasadzie powinien zostać osadzony w więzieniu. I co? I nic się nie dzieje, bo mamy świeży kontekst, który przykrywa każdą nieudolność, lub rażący błąd „słusznej” władzy. Jego imię? Bynajmniej nie 40 i 4, a koronawirus, czyli świetna wymówka w dodatku globalna. Komuś piekielnie się nudziło, a ma aspiracje totalniackie. Może to jedna, a może wiele osób, działających w porozumieniu. Jedno jest pewne, giną ludzie, pomimo braku nawet jednego wystrzału. Wszystko w ciszy, rękoma służb i w białych rękawiczkach.
Na porządku mamy złodziejstwa, a te w efekcie afer, zastraszanie, pandemiczne zabójstwa, tłumienie wonności słowa i manipulowanie masami poprzez media, które nie mają prawa nosić takiej nazwy. To ośrodki propagandy, których nie powstydziłby się sam Goebbels. Umoczeni są wszyscy od prawa do lewa, ale gdzie są te strony, skoro tzw. „prawicowcy” okazali się komunistami, a nawet i większym wynaturzeniem płynącym wprost z „nauk” Marksa, a teraz Spinnellego, którego totem wydziergano sobie w eurokołchozie i z którego „wiedzy” wszyscy zdrajcy czerpią pełnymi garściami.

Globalna tresura ludzi trwa, opierają się jej nieliczni, ale i ci co ulegną pod naporem” ideologii” (zboczeń), stają się moralnymi wykolejeńcami, którzy robiąc wokół siebie tylko medialny szum.

Zawłaszczanie wszelkich sfer życia, powszechna kontrola doprowadzana do absurdu, zastraszanie, drakońskie kary bez wyroku, to codzienność, również nasza, małomiasteczkowa. Dokąd to wszystko zmierza i jak długo potrwa? Cóż, to wstęp do rewolucji, która będzie krwawo tłumiona przez tworzące się superpaństwo – przeciwwagę dla USA, które idzie dokładnie tym samym torem co Polska. Tak, to nie żart, staliśmy się prawdziwym papierkiem lakmusowym, w dodatku jesteśmy o krok przed innymi.
Władza ma tylko jeden problem, są nim ludzie, którzy ciężko poddają się zmianom, oczywiście odnosząc sytuację do Polaków. Zachowuje się tak, jakby niczego nie wyniosła z lekcji historii prócz kilku faktów nie-historycznych, a łże-patriotycznych, ale czegóż się spodziewać, skoro władzę stanowią ignoranci, intryganci, czy pospolici idioci. Uczciwi są kasowani, jak dane z komputera.

Pozostał ostatni bastion, który należy zburzyć, to oczywiście samorządy, których nie udało się przejąć. Jak je podporządkować? Doprowadzić je trzeba do bankructwa dokładnie tak, jak robi się to obecnie z przedsiębiorcami. Po co? To kwestia wasalizacji społeczeństwa, ta władza ma swojego naczelnika, a ten ma swojego, a właściwie swoich, o czym już niedługo się przekonamy, kiedy polskie lasy otoczą płoty, a być może zasieki z niepolskimi napisami.
Branże doskonale o tym wiedzą, ale muszą milczeć, każdy ma kredyty, które trzeba spłacić, bo najważniejsza jest…, no właśnie – rodzina, którą też skłócono ideologicznie.
Gdyby użyć retoryki kościelnej, rzeczywiście świat nawiedził szatan, a Polskę? Mały diabełek, Rokita, który bardziej zainteresowany jest swoim kosmatym zwierzakiem, niż człowiekiem, a ten niestety w większości, łyka wszystko, co mu rzucą przed twarz. Schemat z kijem i marchewką ciągle się sprawdza. Niestety, teraz, aby ją zjeść trzeba zdjąć maskę, a za to można trafić nawet do więzienia!

Naiwny Naród? Raczej nie, szybko się denerwuje i nie ma w zwyczaju okazywania radości.

Bo i z czego się tu cieszyć?


mrf.

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook