25 października 2020

PK na cenzurowanym? Kolejna odsłona konfliktu między dwojgiem radnych powiatowych. (felieton i filmy)

5 min read

Czasami wsłuchując się w wypowiedzi radnych, reporterzy mają darmowe kino. Oczywiście, sesja z takimi fajerwerkami jest mniej nudna, a i powstające krótko po tym teksty, są bardziej kwieciste.

Czasami potrzeba głębokiej analizy, aby zachować jakąś chronologię i takt w udostępnianiu takiej relacji czytelnikowi. Oczywiście, zainteresowanych sprawami miasta, czy powiatu jest zaledwie garstka, bo tak naprawdę kogo to obchodzi, skoro i tak każdy ma swoje zdanie oscylujące wokół pojęć: złodzieje, nieroby, kombinatorzy. Czy te określenia są słuszne? Nie, to komentujący  są genetycznie uwarunkowani ciągłym utyskiwaniem i marudzeniem. Wystarczy jednak pójść, wysłuchać tego, co mają do powiedzenia wybrani przez nas ludzie, ci powszechnego zaufania. Czy są takimi? Jeżeli nie, to ostatnie wybory samorządowe zostały sfałszowane. Wcześniejsze epitety zdecydowanie bardziej pasują do ludzi działających w aparacie centralnym, o czym przekonujemy się każdego dnia.

Dziwić jednak może wyłącznie jedno…, dlaczego radni z tak małego miasteczka, jakim jest Tuchola, z taką zawziętością potrafią sobie skakać do gardeł, mając w pamięci dawne konflikty, drobne świństewka, czy konflikty interesów, które są tycimi w porównaniu z aferami warszawskimi? I śmieszy mnie to, że ludzie, którzy są skazani na siebie, mijają się na ulicy 1000 razy dziennie, zachowują się jak „zasmarkane berbecie” w piaskownicy, tłukąc się po głowach plastikowymi łopatkami.

Dwoje radnych, mających kolosalne doświadczenie, którzy są dobrymi menadżerami, biznesowymi drapieżnikami, odnoszą sukcesy w swoich przedsiębiorstwach, zasiadając w „fotelach” radnych, wykonują tak beznadziejne ruchy, które obracają w niwecz długo oczekiwane przez społeczeństwo kolejne nieśmiałe sukcesy Powiatu Tucholskiego. A ten powoli, z mozołem, z zatopionego przez głupotę i niekompetencję wielu osób Titanica, przeobraża się w statek, który jak kulawy ślimak, o własnych siłach, wreszcie wypływa na powierzchnię. Dla mnie to fenomen, co nie oznacza, że wszystko jest „cacy”. Czy za wszystkim zawsze muszą stać:  zawiść, nienawiść, moralna ślepota i… pieniądze? Fe, to takie prowincjonalne.

Prześledźmy nagranie i spróbujmy dokonać bardzo prostej analizy, z punktu widzenia odbiorcy tego materiału.

Radny Boliński chce odciąć szkoły będące „w mocy” starostwa od sieci ciepłowniczej, inaczej mówiąc, mają się one oderwać od strefy wpływów PK. Udowadnia, że usługi PK w tej materii są finansowo zawyżone. Przeanalizował dokumenty i ma pewność, nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości. Pozostaje jedynie pytanie, jaka jest alternatywa dla takiego pomysłu? Radny wspomina o przyłączach gazowych i oszczędnościach, które z tego tytułu zapewne będą.

Ten, kto ogrzewa swój dom gazem doskonale wie, że to świetne paliwo, które ma jedną wielką wadę –  jest drogie za sprawą perturbacji politycznych, o których słyszymy i czytamy każdego dnia i może go zabraknąć. Gdy do tego doliczymy koszty adaptacji istniejących już instalacji ciepłowniczych w poszczególnych budynkach, które pan radny tak chętnie by odłączył, okaże się, że skórka może nie być wartą wyprawki. Przypominam, powiat ciągle jest zadłużony, a raty o od pożyczek płacić trzeba, bo jak nie, to będzie ogólnopolski skandal.

Osobiście mam propozycję dla pana radnego…, zmuśmy dyrektorów szkół do tego, aby wybili w dachach swoich szkół dziury i przerobili je na kurne chaty! Będzie wesoło, „dymiąco” i zawsze ciepło, zakładając, że wszystko nie spali się od razu, łącznie z uczniami i nauczycielami oraz głupotą, choć co do tej ostatniej, nie miałbym litości w jej zwalczaniu.

Wsłuchując się w słowa pani radnej Oller, nie można oprzeć się wrażeniu, że zabrnęła w swojej wypowiedzi w zaułek z bardzo wąskim przejściem. Nie wspomina o szkołach wprost, mówi o „jednostkach”, skupiając się na Książnicy Tucholskiej, a sprawę finansów (wyższych cen za dostarczenie ciepła) wyjaśnia kwestią istnienia klimatyzacji. Przepraszam, ale kojarzy mi się to ze słynną wypowiedzią Tomasza Lisa o… „dzikim kraju”. W drodze wyjątku, przypomnę ją…

„…aby traktować widza poważnie” – przekuwając sytuację na sesyjną modłę powiatową, pani radna sprytnie przeniosła skalę problemu na konkretny obiekt użyteczności publicznej uogólniając całą resztę.

Teraz zastanówmy się przez chwilę, jak obie wypowiedzi odczyta widz – mieszkaniec powiatu? W bardzo prosty sposób. Jest kolejna afera, Przedsiębiorstwo Komunalne oszukuje państwo, bo zarówno książnica jak i szkoły stanowią nieruchomości, zaraz, państwowe! To przecież nonsens! Państwo oszukuje siebie, nie mając kontroli nad spółką?

PK nie jest prywatną firmą z jednym udzielnym władcą, to spółka, a tworzą ją -> http://www.pk.tuchola.pl/pdf/schemat_org.pdf.  Idąc dalej, widz już wie, że i w tym przypadku władze powiatu nie panują nad sytuacją. Znakomita pożywka dla tych wszystkich, którzy marzą o tym, aby i tę władzę samorządową rozbić w pył przed upływem jej kadencji:)

Na szczęście jest inaczej, PK jest przedsiębiorstwem, które podlega władzom gminy z racji usług, które w drodze przetargu realizują. Radny Boliński prowadzi prywatny biznes, tym samym sam sobie dostarczy ciepło w ilości wprost proporcjonalnej do zasobności Jego portfela.

A co z wymienionymi wcześniej jednostkami?

Radna Oller wspomina o „wyśrubowanych mocach minimalnych” – kapitalne stwierdzenie. „Wyśrubowane” –  takie określenie ma sens w wypowiedzi, kiedy ktoś oczekuje czegoś więcej, niż ktoś inny jest w stanie mu dać. Radna dokonuje słownej manipulacji, gdzie pojęcie „wyśrubowany”w jej ustach oznacza coś całkowicie przeciwnego.  Tym samym stara się udowodnić, ze dyrektorzy szkół podjęli już kroki, aby maksymalnie zmniejszyć dostawy ciepła po to, aby zaoszczędzić.

Zawiłe? Dokładnie tak samo, jak obie wypowiedzi radnych. A jak ustosunkowują się do sprawy pozostali radni? Nijak, milczą, marząc o tym, aby sesja czym prędzej się skończyła. Na to znalazł sposób przewodniczący Mróz, który nakazał wszystkim powstać, aby się… obudzili, ups, przepraszam…, dotlenili 🙂

Zabawne i … skuteczne.

A ja mam na to wszystko bardzo proste antidotum – skontrolowanie kwot z uwzględnieniem nie tylko wymienionych jednostek, ale również prywatnych odbiorców ciepła i zdecydowaną reakcję w razie nieprawidłowości.

Obojgu „zacietrzewionym” radnym proponuję, aby w najbliższych wyborach powstrzymali się od kandydowania do jakichkolwiek funkcji społecznych, bo ta „zabawa” wyraźnie im nie służy, a zamiast tego kupili sobie dmuchawki i wzorem zachowań ze znanej powieści Prusa, stanęli twarzą w twarz z odległości dziesięciu kroków.

Groch sfinansuję, publikę przyciągnę, straty w uzębieniu zrefunduję. Kto w tej rozgrywce okaże się być Wokulskim, a kto Krzeszowskim? Wie tylko… „Lalka”?

______________________

404592_284602088317806_734371599_nMariusz R.Fryckowski

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook