23 października 2020

Podatek adiacencki w Tucholi, to kara za uczciwe życie? (felieton autorski)

3 min read

Mieszkaniec gminy podzielił na własny użytek nieruchomość na dwie działki. Gmina zatrudniła rzeczoznawcę majątkowego, a ten wyliczył, ile kosztuje na rynku działka o takiej powierzchni. Zażądano od niego opłaty adiacenckiej w wysokości 30 proc. wzrostu wartości gruntu. Wyszło 2,5 tys. zł.

– Jaki wzrost wartości? – dziwi się właściciel działki. – Przecież nie chcę jej sprzedać. Nie planuję też żadnych inwestycji. Podzieliłem tylko na własne potrzeby, a stan prawny nieruchomości jest dalej taki sam, ponieważ dwie działki, jako jedna nieruchomość figurują w tej samej księdze wieczystej – wyjaśnia.

Samorządy pobierają opłatę adiacencką od podziału gruntu, choć na ogół nie zmienia się jego wartość. Prawnicy od dawna chcą jej zniesienia. Czym jest opłata adiacencka? Jest to podatek związany z wzrostem wartości nieruchomości w wyniku jej podziału lub budowy urządzeń infrastruktury drogowej i technicznej.

Nie jest żadną tajemnica, że wszystkie gminy w Polsce szukają pieniędzy, gdzie to tylko możliwe. W tej konkretnej sprawie na siłę chcą udowodnić wzrost wartości nieruchomości po podziale i naliczyć opłatę adiacencką. Nie ma najmniejszych przesłanek, aby przy takiej operacji nastąpiła zmiana wartości gruntu. Niestety, rzeczoznawcy tez mają prawo do zycia i w ich interesie jest zrobienie absolutnie wszystkiego, aby zlecenie gminne wykonać, inaczej skrzywdzić właściciela.

Owszem,  opłata adiacencka ma sens w chwili, gdy wzrasta wartość działki w wyniku budowy drogi, wodociągu czy kanalizacji. Przy zwyczajnym podziale nie ma to uzasadnienia.

Władze miast oczywiście mylnie zakładają, że mniejsze działki mają większa wartość niż wieksze oraz kompletnie nie biorą pod uwagę względnej atrakcyjności lub jej braku w wyniku złych warunków na rozwój lokalnego biznesu. W efekcie ziemia warta jest grosze.

Gminy mogą pobierać opłatę adiacencką na podstawie art. 98a ustawy o gospodarce nieruchomościami. Mówi on, że jeżeli w wyniku podziału nieruchomości dokonanego na wniosek właściciela (lub użytkownika wieczystego) wzrośnie jej wartość, wójt, burmistrz albo prezydent miasta, może wydać decyzję w sprawie opłaty adiacenckiej z tego tytułu.

Jej wysokość ustala rada gminy w drodze uchwały. Nie może być ona większa niż 30 proc. różnicy wartości nieruchomości i właśnie taka jest pobierana w Tucholi. Według przepisów opłatę pobiera się w terminie trzech lat od dnia, w którym decyzja zatwierdzająca podział stała się ostateczną, albo orzeczenie o podziale stało się prawomocne. Mieszkańcy Tucholi, miasta, które umiera, w naszym mniemaniu, powinni zostać całkowicie zwolnieni z tej formy podatku, ten krzywdzi i obraża ludzi, którzy ciężko pracowali całe życie na to, co mają. Dodatkowe łupienie ich kieszeni jest zwyczajnym skandalem.

TOKiS – PRESS wstępnie umówił się z panem Burmistrzem Tucholi, aby porozmawiać o tej sprawie szczegółowo,  z uwzględnieniem wszystkich racji.

 

______________________________

Mariusz R.Fryckowski

 

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook