28 października 2020

Pointman – człowiek – cel, czyli… komu zależy na pozbyciu się Wójta Kęsowa?

6 min read

Od kilkunastu tygodni TOKiS – PRESS dosłownie bombardowany jest donosami w różnych sprawach. Jest ich wiele, lwia ich część jest jedną wielką bzdurą, pomówieniem, materiałem, którym powinna zająć się prokuratura. Co najdziwniejsze, niektóre opracowania mają konkretnych autorów, zawierają skany dokumentów, tak właściwie można się pokusić o stwierdzenie, że dysponujemy sporym materiałem dowodowym w różnych sprawach. Autorzy tych przedziwnych listów doskonale wiedzą o tym, że ich dane osobowe pozostaną utajnione – zapewniamy pełną anonimowość.

Jednak jedna sprawa wygląda wyjątkowo obrzydliwie, obrosła tak grubą warstwą medialnego brudu, że chyba tylko Herakles mógłby ją zeskrobać, wykorzystując praktykę nabytą podczas wykonywania swoich dwunastu prac. Od długiego czasu podejmowane są wobec nas próby wymuszenia zajęcia stanowiska, wobec zdarzeń z rzekomym udziałem Straży Gminnej i pana Wójta Kęsowa. Sprawa jest rozwojowa dotyczy podobno całego rzędu nieprawidłowości, które oscylują wokół nazewnictwa jednostki municypalnych w Kęsowie, a po porozumieniu międzygminnym również w Gostycynie. Sprawa była tak wielokrotnie nagłaśniania, że przytaczanie kolejnych „faktów” i innych medialnych sensacji znajduje się poniżej godności naszej redakcji.

Fakt jest jeden, piraci drogowi, którzy dopuścili się wykroczeń, na terenie gmin współpracujących ze sobą  mają obiekcje nie wobec formy ich ukarania, a nazewnictwa, którym posługiwali się strażnicy. Wedle pojmowania ustalonych przez nich samych systemów wartości, mają uzasadnione pretensje i roszczenia, które wykluczają jakąkolwiek formę ich ukarania, skoro jednostka dokonująca czynności, formalnie nie istnieje…

Sprawa trafiła do wymiaru sprawiedliwości, jednak dziwna nagonka medialna , na rzekomych winnych (choć wyroki jeszcze są przed nami) rozwija się w iście zawrotnym tempie. Czy mamy do czynienia z medialnym „urabianiem lokalnej opinii społecznej”? Czy to może pretekst do wypunktowania obecnych władz przed zbliżającymi się wyborami? To możliwe, tylko wyjątkowo naiwna osoba uwierzy w dobrą wolę komercyjnych mediów, które szukają dowolnego pretekstu, aby przedstawić kolejny „dowód” na zdyskredytowanie osób publicznych. Wyjątkowo prymitywna praktyka, mająca lilipucie nogi.

Dodatkowego smaczku sprawie dodaje fakt, że władze województwa mają w tym „kotle” spory udział, bagatelizowanie problemów lub ich lekceważenie, to zwyczajny skandal. Kiedy jednak sprawy nabierają większego tempa z czytelnikami (wyborcami) w tle, ujawnia się tak typowa cecha urzędnicza – asekuranctwo? Czyżbyśmy wrócili do kart najlepszej polskiej literatury i doszukali się wersu:, „kto nie jest z nami, ten jest…”?

No dobrze…, nie uprzedzajmy wypadków, a poznajmy troszeczkę odmienną od wciskanej nam przez media do głów, wersję wydarzeń, które w specjalnym oświadczeniu przedstawia nam pan Wójt Gminy Kęsowo.

Materiał bez skrótów, w pełnej wersji, przy zachowaniu oryginalnego układu i pisowni.

29 grudnia 2011 roku Rady Gminy w Kęsowie a wcześniej w Gostycynie podjęły uchwały potwierdzające nawiązanie współpracy związanej z wykonywaniem obowiązków przez Straż Gminną w Kęsowie. Zamiarem autorów tego przedsięwzięcia nigdy nie było zmienianie nazwy podmiotu wykonującego te obowiązki z następującego powodu:

Zmianę nazwy jednostki w przypadku takich porozumień nie wymusza nadrzędny akt prawny regulujący działalność straży gminnych/miejskich, czyli Ustawa o Strażach Gminnych. Mało tego ustawa wskazuje, jako jedyny uprawniony podmiot do wykonywania tego typu obowiązków straż gminną a nie międzygminną. Słowo straż międzygminna nie występuje, więc w Ustawie o Strażach Gminnych. Skoro nie istnieje taki podmiot wyraźnie określony w ustawie nie może samorząd działający w granicach i na podstawie prawa tak nazwać swojej jednostki. Poza tym trzeba pamiętać, aby każda uchwała była zgodna z ustawą.

Rady Gminy przyjęła analogię do uchwały o straży międzygminnej w Pyrzycach pomijając kwestię nazwania jednostki w uchwale. Uchwała ta określała przedmiot współpracy a nie nadawała nowej nazwy. Zasadne było dla wszystkich, że jednostka nadal nazywa się Strażą Gminną w Kęsowie.

Wszystkie uchwały zanim zostały podjęte były również weryfikowane pod kątem legalności przez radcę prawnego, a dodatkowo 28 lutego 2012 r. Urząd Gminy w Kęsowie otrzymał zamówioną wcześniej opinię prawną kancelarii prawnej potwierdzającą słuszność używanej przez straż nazwy. Poza tym w styczniu 2012 roku sprawdzający uchwałę Wydział Nadzoru i Kontroli Urzędu Wojewódzkiego w Bydgoszczy nie dopatrzył się w niej żadnych nieprawidłowości.

W dniach 9-15 marca 2012 roku odbyła się kontrola Straży Gminnej w Kęsowie zlecona przez Wojewodę Kujawsko Pomorskiego, który sprawuje nadzór nad jednostkami straży gminnych. Przypomnijmy, że od 24 lutego 2012 roku obowiązywała już uchwała o straży międzygminnej. Oczywiście wszelkie dokumenty podpisywane przez wojewodę jak i jego przedstawicieli w zakresie tej kontroli jak również późniejsze zalecenia pokontrolne z dnia 8 maja 2012 roku kierowane były do Straży Gminnej w Kęsowie i komendanta jednostki o tej właśnie nazwie. Gdyby nazwa Straży Gminnej w Kęsowie była niepoprawna powinna zostać wykryta przez tą kontrolę, a jej dostosowanie do zgodności z prawem powinno pojawić się najpóźniej w zaleceniach pokontrolnych Wojewody Kujawsko Pomorskiego z maja 2012 roku, chociaż z praktyki kontrolnej innych kontrolujących wynika, że bardzo wiele nieprawidłowości jest wykrytych i poprawianych już w trakcie kontroli. Poza tym każda kontrola rozpoczyna swoją pracę od sprawdzenia dokumentów na podstawie, których działa kontrolowana jednostka. Zostały one w tym momencie sprawdzone i nie wniesiono w stosunku do tych dokumentów ani używanej nazwy straży żadnych uwag.     

Wszelkie pisma do października 2012 roku wychodzące z Urzędu Wojewódzkiego w Bydgoszczy działającego pod nadzorem wojewody były kierowane do Straży Gminnej w Kęsowie i komendanta jednostki o tej nazwie.

Pismo od wojewody stwierdzające niepoprawność nazwy występującej w uchwale z 29 grudnia 2011 roku o straży międzygminnej wpłynęło do Urzędu Gminy w Kęsowie w dniu 4 października 2012 roku.  Nie było w nim ani słowa o tym, iż straż używa niepoprawnej nazwy. Było jedynie zalecenie poprawienia uchwały o utworzeniu straży. Nadal więc straż działała pod nazwą Straż Gminna w Kęsowie, chociaż po raz kolejny organy wojewody miały szansę jako organy nadzoru nad strażami gminnymi albo poprosić Straż Gminną w Kęsowie o zmianę nazwy albo stwierdzić nieważność uchwały z 29 grudnia 2011 roku, co  spowodowałoby powrót do źródłowej uchwały o utworzeniu Straży Gminnej w Kęsowie z 15 marca 2007 roku. Tak się jednak nie stało.

Rada Gminy w Kęsowie na prośbę Wojewody Kujawsko Pomorskiego 30 października poprawiła uchwałę z 29 grudnia 2011 roku. Uchwała ta weszła w życie 4 grudnia 2012 roku.

 __________________________________

Sprawa staje się jeszcze bardziej bulwersującą, kiedy poznajemy ją od drugiej strony. Musimy zachować rezerwę i zdać się na wyniki pracy organów sprawiedliwości, tylko one są władne przerwać ten korowód podstępów, nad którym już nikt nie panuje. TOKiS – PRESS nie będzie bawił się w rozjemcę, czy tym bardziej w kata, nie to jest naszym zadaniem.

Pan Wójt Kęsowa odpowiada na kluczowe, najważniejsze naszym zdaniem pytania…

– Cała sprawa stanowi niezłą pożywkę dla niektórych pseudo „mediów” regionalnych,

– Czy skierowaniem wniosku do prokuratury można umiejętnie stymulować opinią publiczną?

– Okazuje się, że tak.

– Czy kierując wniosek do prokuratury na kogoś, można przyćmić własne błędy?

– Okazuje się, że tak.

 -Czy kierując wniosek do prokuratury można wskazać winnego?

– Oczywiście, że tak.

– Nigdy nie mówiłem, że nie popełniamy błędów, ale gdy je popełnimy staramy się do nich przyznać i je poprawiamy. Okazuje się, że ta zasada nie obowiązuje wszystkich.

 _____________________________________

Nie dziwimy się temu, że komentarz jest pełen goryczy, sytuacja przypomina rzeczywistość dawkowaną nam przez Orwella, bardziej przynależy czasom Gomułki, czy Gierka, niż pasuje do współczesnej, rzekomo wolnej Polski, którą jak się okazuje, stać na utratę elit podczas jednego lotu w nieznane.

A może… ludzie zwyczajnie ”sfiksowali” z biedy, cwaniactwa i grubiaństwa? Ot, taki skutek uboczny powszechnego schamienia i ogłupienia społecznego, dzięki jakości informacji, serwowanych nam codziennie w zakłamanych mediach pierwszego obiegu. Zabrakło tylko legendarnej sentencji pt. „Proszę mi nie przerywać, bo ja panu/pani nie przerywałem”. Prymitywne, owszem, ale diablo zabawne i przyciągające widownię, a mediom słuchalność i oglądalność.

Wyjątkowo prymitywne pobudki, jednak chodzi wyłącznie o pieniądze, ściślej o jak największą ich ilość.

___________________________

Do sprawy powrócimy.

(m.)

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook