28 października 2020

Pokerzyści, czy siedem zardzewiałych szabel?

8 min read

Nigdy nie chciałbym się znaleźć w sytuacji, której ofiarą stała się obecna Starościna i lwia część Zarządu Powiatu. Zawirowania wywołane wnioskiem siedmiu opozycyjnych radnych, doprowadziły do potwornego zamieszania. W efekcie utraciliśmy bezpowrotnie trzy tygodnie pracy urzędników, którzy byli dosłownie zawieszenie w próżni. Czy w takich warunkach można efektywnie pracować? Nie sądzę. Dodatkowo, ta nieszczęsna zabawa w podchody, iście szczeniackie zagranie, gdzie oto wpierw ustala się dniem „X” 24 grudnia, by po chwili zmienić go na termin odleglejszy, to jakby działanie obliczone na psychiczne wycieńczenie wroga!


Metody dokładnie takie same, jak w poprzednim systemie, który Bogu dzięki, odszedł do lamusa. Jednak, jak się okazuje, nie w Tucholi, ponieważ dawniejsi członkowie „partii wiodącej”, ciągle są i wywierają realny wpływ na rzeczywistość. Słabsi psychicznie, ciągle poddają się ich woli. To doprawdy chora sytuacja, a jak powszechnie wiadomo, wyjątkowo brzydzę się „czerwonymi”, którzy słynęli z niszczenia ludzi. Naprawdę, zastanawiam się coraz częściej na tym, jaką czelność mają ci ludzie, idąc do pierwszej, kościelnej ławy przed ołtarzem głównym i z nabożną czcią składają ręce? Do kogo? Taka moda? Taki układ? Zapewne i to i to.

Strzał z „grubej rury”

Rękoma radnego Mówińskiego opozycja złożyła u przewodniczącego wniosek, w którym stało:

1. Chaotyczne i spóźnione działania obecnego zarządu powiatu doprowadziły do wyjątkowo trudnej sytuacji finansowej powiatu i jego jednostek.

2. Istnieje realne zagrożenie właściwej realizacji zadań publicznych nałożonych na samorząd powiatowy.

3. Powiat i jego jednostki organizacyjne mogą utracić płynność finansową.

4. Brak dialogu z partnerami społecznym i utrudnianie dostępu do istotnych informacji, podważają wiarygodność zarządu.

Wymienione zaledwie cztery punkty stały się wyrokiem dla starosty i zarządu, jak się mają do rzeczywistości? Pisaliśmy o tym bodaj w siedmiu artykułach.

I raptem…

28 grudnia usłyszeliśmy rzecz zaskakującą większość, mnie osobiście nie, efekt? Nic się nie zmienia, a opozycja bawi się w wytrawnych pokerzystów i rzuca kwestią pt. „sprawdzamy”! Inaczej, dają szansę i czas obecnemu Zarządowi Powiatu, na „wykazanie się” inicjatywą, która ma udowodnić wszystkim, że zarówno Starosta, jak i zarząd są zdolni wyprowadzić powiat z zapaści finansowej. Nie ma to jak wyjść z twarzą z opresji, zwłaszcza wtedy, gdy kuluarowe, przed sesyjne uzgodnienia trafił szlag, wobec braku uzyskania nieformalnego poparcia większości. Czyli co? Tak na wszelki wypadek hukniemy ślepakami, aby liczyli się z naszym głosem?

Sprytne, ale dla dziesięciolatka, któremu nie dano cukierków, dorosłym ludziom nie przystoi.

Who is who?

„W związku z licznymi sygnałami płynącymi ze strony Zarządu Powiatu, z których jednoznacznie wynika, iż obecne władze powiatu są w stanie skutecznie zrealizować program naprawczy i tym samym zapobiec likwidacji Samorządu Powiatu Tucholskiego składam w imieniu wnioskodawców wniosek o wycofanie wniosku o odwołanie Starosty Powiatu Tucholskiego. Mamy nadzieję, iż najbliższe tygodnie pokażą, że Zarząd Powiatu zasługiwał na taki kredyt zaufania” – takie słowa usłyszeliśmy z ust radnej Oller. Ludzi myślących nie mogły zaskoczyć, zadziwiające jednak było to, że kwestię odczytała właśnie wskazana radna, a nieskładający wniosek wraz z tyradą słowną radny Mówiński, który na poprzedniej sesji był tym „zaniepokojonym”.

Cóż takiego się wydarzyło? Kwestia priorytetów, czy iście wewnętrznej, regulaminowej drogi służbowej? Nie ma to, jak dobre alibi, zwłaszcza, wobec ciekawości reportera, bodaj zacnego Radia Pik, który w sposób wyjątkowo bezpośredni zapytał radnego Mówinskiego w wywiadzie dla swojej stacji o… „Obecna pani starosta powiedziała, że powinien być pan ostatnią osobą, która powinna składać taki wniosek. Mówię o tym wniosku o dwołaniu…”.

Cóż usłyszeliśmy w odpowiedzi? Była wymijająca, jak zawsze…, brak konkretów, chociaż w jednej kwestii wypada się zgodzić z odpowiadającym na pytanie reportera – inwestycje starostwa z dwóch ostatnich lat były chybione wobec katastrofalnego stanu powiatowej kasy. Jednak, czy to coś zmienia wobec sytuacji, gdzie obecny zarząd przejął na siebie gigantyczny dług poprzednich ekip? Raczej nie. (cyt.).

Cóż, zabrakło odwagi cywilnej, aby odwołać poprzednie stanowisko, mówiąc to prosto w oczy obecnej w sali pani Staroście? Kolejny już raz, piastującym odpowiedzialne, społeczne stanowisko zabrakło… klasy.

Muszę przyznać coś oczywistego, radna Oller, a właściwie Jej talent polityczny marnuje się w tucholskich opłotkach. Jej dalsze wypowiedzi, tak pełne troski, o stan budżetu porażają…, kompletnie niezrozumiałym (sądząc po oczach i ogólnym znużeniu) dla większości zebranych w Sali Konferencyjnej powiatu, urzędniczym żargonem. I tak właściwie…, ta nadzwyczajna umiejętność radnej, wspaniale byłaby odebraną np. w Ministerstwie Finansów. Szczerze życzę pani radnej dalszej kariery, kierowanie Przedsiębiorstwem Komunalnym, jest wyjątkowym marnotrawstwem tak wspaniałego daru.

Efekt? Odbyło się głosowanie, gdzie 15 osób zagłosowało za wnioskiem, dającym święty spokój obecnej radzie, przy dwóch głosach wstrzymujących się, tj. radnego Wojciecha Kocińskiego i pani Starosty – Doroty Gromowskiej.

Radni

Nielicznych znam osobiście, to wspaniali ludzie, różnych dziedzin i specjalności. Mając długoletnią praktykę w kierowaniu finansami i ludźmi, potrafią zapanować nad palącymi kwestiami Starostwa Powiatowego. Wielu z nich przed rozpoczęciem sesji z przyjemnością podałem rękę. Wstyd przyznać, reszty nie znam, jednak nie mam z tego powodu specjalnych wyrzutów sumienia.
Przyznać musze, że znajduję się pod wielkim wrażeniem głosu rozsądku, który już nie pierwszy raz płynie z ust radnego Grugela (ciągle mam wątpliwości, co do prawidłowej odmiany zacnego nazwiska pana Zbigniewa, przy okazji zapytam o to osobiście). W bardzo dobrym momencie nawiązał do wyjątkowo frapującej sprawy, związanej z tucholską obwodnicą – widmo. Czyżby sprawdzał się mój scenariusz, że bez udziału wszystkich jednostek, budowa nowej drogi nie ma najmniejszych szans? Gratuluje stowarzyszeniu S.O.S dla Tucholi znakomitego przedstawiciela. Nie mogę jednak oprzeć się wrażeniu, że na budowie obwodnicy zależy tylko garstce mieszkańców Tucholi, włączając oczywiście tych najbardziej zainteresowanych – obywateli, którzy przechodzą wieloletnią gehennę mieszkając w sąsiedztwie „dziurawego duktu”, którym przemieszczają się wielotonowe tiry z szaleńcami za kierownicami.

Głos został odnotowany, jednak chyba wyjątkowo w kategorii HAWK (dla miłośników prozy Sat – Okha) – powiedziałem.

Po co to całe zamieszanie?

Oczywiście mające związek z wnioskiem o odwołanie pani starosty i zarządu? Pozornie odpowiedziałem, już na to pytanie, jednak powróćmy jeszcze na chwilę do znakomitego wywiadu, którego Marcinowi Dolińskiemu – reporterowi radia Pik udzieliła pani Starosta:

MD: Pani Starosto, czy pani coś z tego rozumie? Najpierw część radnych chce panią odwołać, a dzisiaj składa wniosek o niedowołanie i daje pani szansę.

DG: widocznie opozycja doszła do wniosku, że jej wniosek był bezpodstawny i wreszcie przeczytała raport RIO, z czego się ogromnie cieszę, bo w raporcie dla Powiatu Tucholskiego są wszystkie wymienione elementy, które doprowadziły do tak ciężkiej sytuacji finansowej…

Później jest jeszcze niewielkie nawiązanie personalne do poprzedniego starosty, ale to możemy sobie podarować, wielokrotnie o tym mówiliśmy, przedstawiając skany konkretnych dokumentów. Takich dowodów podważyć nie można. Jednak uważajmy pilnie, ponieważ nie można w nieskończoność bazować na niegospodarności poprzedników, mając świadomość tego, że i samemu popełniło się wiele niepotrzebnych błędów.

Teraz nadchodzi czas zapłaty, od odpowiedzialności uciec nie sposób i tylko od obecnego zarządu i jego współpracy, zależy los powiatu, choć bardziej adekwatnym stwierdzeniem będzie – los ludzi. Oczywiście istnieje światełko w tym rozbitym tunelu – pożyczka z budżetu państwa, jednak zanim ona nadejdzie trzeba zrobić absolutnie wszystko, aby naprawić to, co najważniejsze.

Istnieje jeszcze jedno pytanie, na które odpowiedź jest wyjątkowo niejasna, to kwestia programu naprawczego, który został zlecony konkretnej firmie, która oczywiście skasowała odpowiednią kwotę, bodaj ponad 20 tysięcy złotych. To oczywiście sprawa sprzedaży nieruchomości powiatowych, ale czy naprawdę zabrakło lokalnego fachowca, który mógłby ocenić sytuację od wyceny nieruchomości poprzez strategię sprzedaży, aż do szczęśliwego finału? Hmm, może i nie jestem ekonomistą z zawodu, ale poradziłbym sobie z tym problemem i to za darmo, w ramach tzw. lokalnego patriotyzmu. Nie trzeba być Einsteinem, aby wysadzić w powietrze pustą… reklamówkę, a tej właśnie potrzeba najbardziej, aby ściągnąć do Tucholi i jej okolic turystów, bez których kasa powiatu nie napełni się nigdy.

A może… w szansę dla Tucholi uwierzy wreszcie bierny, jak zwykle, Szanowny Pan Burmistrz? No dobrze, sf zostawmy sobie na inną okazję.

Czego obecnie potrzeba Zarządowi Powiatu?

O, to bardzo proste… zbiórki prywatnych pieniędzy, najlepiej do kapelusza, na zakup dużej ilości alkoholu i wynajęcie którejś z restauracji (osobiście polecam tę, którą lubię najbardziej i gdzie można mnie zastać, podczas lektury gazet i picia wybornej Lavazzy – „Basztową”), oraz jednomyślności, z opozycją włącznie, która nie ma „ryć”, a współtworzyć miasto i region, jako działanie nadrzędne, zlecone niejako przeze mnie – obywatela tego miasta, o los którego jestem mocno zaniepokojony od czasów, kiedy rynek pracy, stał się tutaj tylko mglistym wspomnieniem, na korzyść pospolitych łobuzów, którzy są jak pasożyty – dorabiają się fortun na krzywdzie ludzkiej.

Jakich wzorców użyć?

Może literackich? Sięgnijmy do powieści Tadeusza Dołęgi-Mostowicza z 1932 roku (sic!) i Jego „Kariery Nikodema Dyzmy”, który zasłyszaną od Kunickiego (vel Kunika) informację przekuł na osobisty sukces, robiąc porządek z polskim zbożem (tym wolnym jeszcze wtedy od GMO), wypuszczając na rynek obligacje z gwarancjami ich wykupu. To nic, że Dyzma był pospolitym idiotą. Może faktycznie oprocentowanie „10% od sta” miałoby sens? Osobiście jestem tym zainteresowany, jako długotrwałą lokatą środków własnych.

Podkładając właściwe wartości w ujęciu powiatowej współczesności istnieje szansa i to bez wynajmowania kolejny już raz firmy doradczej, na którą nas zwyczajnie nie stać.

Kłaniam się zamiatając zamaszyście kapeluszem, którego w życiu nie wzuję… A, i jeszcze jedno…, czy podczas sesji widział ktoś zacnego posła obecnej kadencji, rodem z Tucholi? Nie? Pewnie…, podobnie jak i ja, ma dar przepowiadania przyszłości, na podstawie zdrowego rozsądku. Bezcenne, choć jestem przekonany, że wniosek o ponowne odwołanie Starosty i Zarządu Powiatu jest li tylko kwestią czasu.

 

Mariusz R.Fryckowski

Tekst zawiera lokowanie produktu:) Oto on…

Galeria dostępna tutaj: https://www.facebook.com/media/set/?set=a.316286091816072.68520.100003040504284&type=3

m.

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook