20 października 2020

Polityczni przerażacze, czyli… jak oszukać i zdeprawować społeczeństwo (Felieton)

3 min read

Każdą formę logicznego myślenia, wyjaśnienia jakiejś zagmatwanej celowo sytuacji, przyjęto nazywać teorią spiskową, a każde uzasadnione wyolbrzymienie z pozoru błahej sprawy – aferą.

To zjawisko w pewnych kręgach jest powszechne, zwłaszcza wtedy, gdy ktoś uparty, niebezpiecznie zbliża się do wyjaśnienia sedna sprawy.

To oczywiście socjotechnika, stosowana wobec publicystów, tylko po to, aby już na samym wstępie możliwie szybko i skutecznie zniechęcić ich do dalszego drążenia niebezpiecznych kwestii. Kiedy zawodzą łagodne perswazje, powszechnym procederem staje się zastraszanie lub systematyczne niszczenie osoby,  poprzez ściśle kontrolowany z góry…system (czyt. konkretnych ludzi – bandytów).

Gdybyśmy oparli się na konkretach, lista z pewnością wypełniłaby kilkadziesiąt kart formatu A-4 i nie ma w tym odrobiny przesady, to byłaby lista tragedii ludzkich. Co gorsza, dzieje się to na różnych szczeblach, także władzy. To wielki zakres, od polityki centralnej począwszy, na samorządowej kończąc.

To dosyć zagmatwane, ale przy odrobinie dobrej woli i w oparciu o własne obserwacje…nagminne. Powód? Może być dowolny, jednak bez wątpienia słowo, w takich sprawach, staje się niczym broń masowej zagłady i miejmy świadomość tego, że właśnie ono  stanowi o zagrożeniu publicysty.

Oczywiście, wspólnym mianownikiem każdej sprawy jest polityka. To popularne słowo zawiera w sobie absolutnie każdą dziedzinę życia. Polityką wyjaśnić można absolutnie wszystko, może dlatego kiedy się o niej mówi, mamy wrażenie, że wylądowaliśmy zanurzeni po szyję w kloace brudów, społecznie szkodliwych nie dla jednostki, a dla ogółu.

Dowody? Codzienność dostarcza ich w nadmiarze. Najbardziej perfidnym procederem jest jednak polityczne, inaczej, obyczajowe odwracanie uwagi społeczeństwa od spraw ważkich. Moje największe zdziwienie, od wielu lat, budzi proste zjawisko, polegające na tym, że w sytuacjach skrajnych, elita polityczna stosuje przeniesienie wagi problemu na sprawę, która przykuwa powszechną uwagę, oddalając zagrożenie wyjaśnienia spraw, znacznie większej wagi.

 

Przypomina to odrobinę filozofię judo, przenieść ciężar ciała w taki sposób, aby wytrącić z równowagi przeciwnika, bez jego unicestwiania. Niestety, takie porównanie byłoby niezwykle humanitarnym, gdyby elity polityczne nie wywodziły się ze środowisk mniej lub bardziej skorumpowanych, niedouczonych, przestępczych lub psychicznie chorych. Dodatkową, choć bardzo wygodną odskocznią, stało się „zatrudnienie u władzy” dewiantów, którzy wmawiają nam, że są „normalni”. Być może to kwestia tolerancji, niestety, jesteśmy w większości wychowani w poczuciu wartości, które są niestety na wymarciu, współcześnie określa się je mianem moralności, jednak proszę mi wierzyć, to słowo jest dalekie od znaczenia sprzed lat. Moralność także skorumpowano, wypaczono.

Tragedia losu Polaków polega na tym, że często kierują się w ocenie faktów nie rozumem, a sercem. To piękne, wręcz poetyckie odczucie, niestety w skomercjalizowanej i upolitycznionej rzeczywistości okazuje się być słabością.

Nie warto ufać tym, którzy obiecują, że zawsze warto szukać faktów i dowodów na to, że uczciwość ma potwierdzenie w życiu.

Stosując podobne kryteria bardzo łatwo oddzielić ziarno od plew, niestety, ten medal prócz awersu i rewersu ma jeszcze jedną stronę, …może boczną, jej miano to pospolite, stosowane od zarania dziejów… kłamstwo.

Uświadomić sobie należy to, że kłamią wszyscy, jednak w ustach polityka, kłamstwo, oznaczać może docelowo nawet czyjąś śmierć! Ponieważ przeciętny polityk okazuje się być sprzedajnym idiotą, wielce prawdopodobnym jest, że jego mocodawcą może być dowolna agentura. Oni dla władzy i pieniędzy zrobią absolutnie wszystko.

To słabość ludzi każdej opcji i tak się to kręci, aż do rewolucji, kiedy nowa władza po okrzepnięciu robi dokładnie to samo. Nie ma nadziei, istnieje wyłącznie instynkt, a ten nakazuje przeżyć za każdą cenę, robimy to od wieków i trwamy w uporze jedząc, pijąc, spółkując, a w przerwach oglądając kolorowe obrazki, za pośrednictwem satelity.

 

Mariusz R.Fryckowski

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook