23 października 2020

Posiedzenie komisji ws. obwodnicy Tucholi, czyli… Pan Senator w tej sprawie, rękawa sobie raczej nie wyrwie

6 min read

W witrynie senatora Kobiaka czytamy:

Dzisiaj w Sejmiku Województwa kujawsko-pomorskiego odbyło się posiedzenie Komisji Polityki Regionalnej, Rozwoju Województwa i Infrastruktury, na którym omawiany był temat : „Zagadnienia formalno-prawne dotyczące budowy obwodnicy Tucholi”.

Całkowicie rozumiem, iż powstanie „obwodnicy Tucholi” należy do strategicznych zadań miasta. Mieszkańcy  odczuwają narastające uciążliwości związane z przejazdem przez miasto pojazdów, których liczba wzrasta z roku na rok. Władze miejskie działają dla dobra mieszkańców  starając się wyprowadzić  ruch tranzytowy poza teren zabudowany.

    Niejednokrotnie wyrażałem swoją opinię na ten temat. Moje działania zawsze skierowane były na wspieranie planów i inicjatyw mających doprowadzić do realizacji tej tak ważnej i potrzebnej dla miasta inwestycji. Nadal całkowicie wspieram  wszelkie działania lokalnych władz dążących do wybudowania obwodnicy Tucholi.

 

http://www.kobiak.pl/

 

Doprawdy, bardziej hecnej formy wypowiedzi dawno nie widziałem, oczywiście z wyjątkiem tych, które stwierdzam, na co dzień, a których autorami są „politycy” z pierwszych stron gazet. Prócz tego, że pozują reporterom, przybierając bardzo zasmucone, zakłopotane pozy, nie reprezentują sobą prawie absolutnie niczego. Marni aktorzy, sowicie opłacani z naszych portfeli.

Bardzo się cieszę z tego, że bydgoski senator, związany swoim biznesem z Tucholą, odnalazł chwilę, aby pogodzić obowiązki Świętego Mikołaja z ważną sprawą, która dotyczy mieszkańców Tucholi. Trąbimy o tym od bardzo dawna.

Pan senator raczył napisać: Całkowicie rozumiem, iż powstanie „obwodnicy Tucholi” należy do strategicznych zadań miasta. Mieszkańcy  odczuwają narastające uciążliwości związane z przejazdem przez miasto pojazdów, których liczba wzrasta z roku na rok”.

Gdybyśmy podobną notatkę zamieścili w którymś z naszych artykułów, byłoby to uzasadnione, bardzo wyważone stwierdzenie, napisane wyłącznie „pod publiczkę”. Ot, taki myślowy skrót, aby podreperować morale społeczne, wystawione na ciężką próbę… cierpliwości? W ustach senatora, wygląda to dość egzotycznie, nawet w pewnym sensie jest dość obraźliwe z prostego powodu – interwencja senatorska powinna mieć miejsce już na samym początku kadencji. Lobbowanie na rzecz tucholskiej obwodnicy powinno odbywać się aż do szczęśliwego końca. Ba, mało tego, ów proces powinien zaabsorbować nie tylko senatora Kobiaka, ale również posła Katulskiego, eurodeputowanego Zwiefkę, a i reakcja  radnego wojewódzkiego, rodem z Tucholi, także byłaby mile widziana (pozdrawiamy urodzinowo). Niestety, rola panów parlamentarzystów kończy się na kurtuazji i zdaniach, które niewiele dla społeczności tucholskiej znaczą.

Asekuranctwo? System pracy z gatunku: „siedzieć cicho i nie wychylać się?”. To metoda bez przyszłości, podobnie jak marnie widzę szansę wyboru obecnych parlamentarzystów na kolejną kadencję.

Przeciętny tucholanin z ulicy zapewne wypowiedziałby tylko jedną kwestię w sprawie obwodnicy – widmo w Tucholi: „weźta się wreszcie do roboty, bo wyjdziem znówki na ulicem i zablokujem wam ruch!” i z pewnością takie akcje znowu będą organizowane. Czy dla spokoju ducha, wezmą w nich udział również parlamentarzyści związani z Tucholą? Przecież to śmieszne…

… również i w tej kwestii, którą cytuje za panem senatorem: „Władze miejskie działają dla dobra mieszkańców  starając się wyprowadzić  ruch tranzytowy poza teren zabudowany…”.

Moja wesołość po lekturze tego zdania zdaje się osiągać apogeum. Z tego, co pamiętam, główną przyczyną i powodem rozpoczęcia batalii o tucholską obwodnicę była i to jeszcze „za głębokiej komuny”, tzw. „inicjatywa oddolna”, inaczej, grupa „wkurzonych” ludzi, myślących trochę dalej, niż do budki z piwem, doszła do wniosku, że za kilka, kilkanaście lat stare arterie tucholskie staną się niewystarczającymi i będą równie obciążone, co linia kolejowa, przebiegająca przez Tucholę.

O święta naiwności, częściowo pomylili się! Nie przewidzieli tego, że głupota i niekompetencja kolejnych rządów, doprowadzi do likwidacji rzekomo nierentownych magistral kolejowych. Co do dróg, mieli rację. Uściślijmy ponownie…, powodem rozpoczęcia rozmów o obwodnicy nie były władze, a społeczeństwo. Władze o społeczeństwie…, zwykle przypominają sobie przed wyborami, zwłaszcza do władz miejskich – teraz jest ten czas. Władze miejskie Tucholi od wielu lat mają z obwodnicą wyłącznie jedno – kłopoty.

Co gorsze, cytowanym zdaniem pan senator rozmyślnie daje sygnał, że w najbliższych wyborach do władz lokalnych należy oddać glos na już pracującą ekipę, ponieważ… „ona stara się i chce nam wszystkim „zrobić dobrze”. Jakże znamienne słowa, które słyszymy od czasu, do czasu w paszkwilach i kabaretach, które bez większego wysiłku budują swoje skecze na treściach polityków. Prawda? Pewnie…

Prawdopodobnie bezwiednie pan senator wkręca w imadło lewicę, bądź prawicę obecnego Pana Burmistrza Tucholi (pozdrawiam), zmuszając Go do jedynego, prawidłowego zajęcia stanowiska ( o Pani Staroście nawet nie wspominam, to jasne). Ponieważ jak powszechnie wiadomo, Pan Burmistrz nie jest związany z jakąkolwiek partią, znakiem tego w imadło powędrują obie kończyny. No nie, tak się nie godzi!

Lokalna władza może słać pisma, monity, prośby, może, a nawet musi w kluczowej sprawie integrować się ze społeczeństwem, które ją wybrało, ale tak naprawdę niewiele może, zwłaszcza w kwestiach finansowych, które obecnie nam panujący marszałek Całbecki widzi w formie finansowania podobnych inwestycji w ułamku 50/50%. To już nie razi, to przeraża i mamy to zarejestrowane na taśmie filmowej!!!

 

Innymi słowy, jak Tuchola nie dopłaci, to z obwodnicy zostaną wyłącznie zdezaktualizowane, stare plany, za które zapłaciło społeczeństwo, a które pokrył…kurz historii.

W dalszym ciągu swojej wypowiedzi, pan senator wspomina łaskawie i zapewne z wielką troską w głosie o tym, że: „Niejednokrotnie wyrażałem swoją opinię na ten temat. Moje działania zawsze skierowane były na wspieranie planów i inicjatyw mających doprowadzić do realizacji tej tak ważnej i potrzebnej dla miasta inwestycji. Nadal całkowicie wspieram  wszelkie działania lokalnych władz dążących do wybudowania obwodnicy Tucholi”.

Zaiste, to chwalebne, ale proszę wybaczyć, jako mieszkaniec Tucholi, chyba jestem odrobinę niedoinformowany, ponieważ jakoś… nie przypominam sobie tego faktu, albo mam zaawansowaną sklerozę.

Ponieważ system Elektronicznej Weryfikacji Uprawnień Świadczeniobiorców „Ewuś” – („platformiany wynalazek”) działa równie wybiórczo, co władze centralne, nie mogę zbadać swojej kondycji pod tym kątem. Wiem, bo sprawdziłem to osobiście, ledwie dwa dni temu.

Podsumowując, retoryka w kwestii tucholskiej obwodnicy nie jest dobrym pomysłem, zwłaszcza w tej chwili, społeczeństwo oczekuje konkretnych nie obietnic, a natychmiastowych działań, które doprowadzą w możliwie najkrótszym czasie do wbicia w ziemię pierwszej łopaty. Jeżeli ten proces nie nastąpi do końca kadencji wszystkich obecnych władz, zapewne wybory zakończą się sukcesem zupełnie innych kandydatów, być może z zupełnie innych partii, o ile zostaną stworzone, w przeciwnym wypadku, wybory zostaną zbojkotowane, a tego wykluczyć nie można. Czy warto?

I choćby ze względu na kurtuazyjne wypowiedzi senatorów, istnieje pilna potrzeba usunięcia niepotrzebnego „tworu, generującego straty państwa” – SENATU, który tak naprawdę robi wyłącznie jedno – dobre wrażenie, niestety za Państwa i moje pieniądze, a tych jest nam, w co nie wątpię, trochę szkoda. A panu Panie Senatorze? Pewnie nie, ale to zrozumiałe…

 

Pisownia zamierzona.

 

Mariusz R.Fryckowski

 

 

 

 

 

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook