Potop w Tucholi, czyli… kto zapłaci za tysiące litrów zmarnowanej wody?

Od jakiegoś czasu, poziom wód gruntowych w naszym mieście i w okolicach jest bliski krytycznego. Od normalności dzieli nas około siedmiu metrów! Jeżeli powtórzą się podobne, jak w latach ubiegłych susze, będziemy mieli problem i to bardzo poważny. Warstwa  wodonośne jest już taką tylko z nazwy, a tu jeszcze to…

CAM01070

Ostatnia doba, bez wątpienia zapisze się w historii Tucholi, serią awarii sieci wodociągowej, których na taką skalę chyba jeszcze w tym mieście nie było.  Potop przy Warszawskiej, podtopiona „Biedronka”, awaria sieci na terenie osiedla Mickiewicza i jeszcze tradycyjna już awaria przy Świeckiej. Ilu ludzi łącznie było pozbawionych wody? Armia. Służby Przedsiębiorstwa Komunalnego usuwające awarie, działają na ponad sto procent swoich możliwości. Jeszcze tego wieczoru u stóp słynnego „Dąbrusia”, trwa akcja.

Chyba nikt nie potrafi jeszcze ocenić, ile wody wyciekło i ile wszystkie te awarie  w sumie będą kosztowały. Co najważniejsze, kto poniesie skutki tego potopu?

Koszty związane z naprawą sieci to jedno, ale nikt nie bierze pod uwagę tego,  ile awaria będzie kosztowała każdego z poszkodowanych mieszkańców. Należy współczuć tym, którzy posiadają baterie kranowe nowego typu, (tzw. ceramiczne), nowoczesne urządzenia spłukujące toalety, uszkodzone pralki i zmywarki. Piach i żwir trafił do większości domów i mieszkań. Lokalni hydraulicy (których mamy jak na lekarstwo), będą mieli pełne ręce roboty i to przez dłuższy czas.

Awarie sieci wodociągowej w Tucholi nie są czymś nowym o tej porze roku, ale dziwi fakt, że skoro sytuacja powtarza się od lat i problem narasta, że nikt nie inwestuje w najważniejszą instalację w mieście. Tego problemu nie da się zepchnąć na bok i wytłumaczyć brakiem pieniędzy. Potrzebujemy też planu awaryjnego na wypadek braku wody PITNEJ, co prędzej, czy później nastąpi. Bez inwestycji w poszukiwania nowych źródeł wody lub pogłębienie obecnych studni, grozi nam lokalny kataklizm. Przyglądając się realiom, to tak naprawdę nie mamy nawet beczkowozów, aby zapewnić mieszkańcom wodę. Niestety, takim sytuacjom nie podołają nawet doinwestowani strażacy.

Pozostają jeszcze dwie niewyjaśnione sytuacje. Najważniejszą jest to, że kolejny już raz  powtarza się wcześniejszy scenariusz braku informacji, na linii odpowiedzialnego za utrzymanie sieci wodociągowej, a konsumentem. Ściślej, dlaczego o awariach nie są informowani mieszkańcy, za pośrednictwem bardzo licznych mediów lokalnych? Dlaczego w witrynach: miejskiej, powiatowej, ZSP, PK nie ma nawet wzmianki o problemie? Takie sprawy powinny być ogłaszane o każdej porze dnia i nocy, PRZEZ SIEDEM DNI W TYGODNIU!

Ludzie mają prawo do pełni informacji, muszą mieć czas na przygotowanie się do zapobieżenia skutkom awarii. Nie żyjemy w średniowieczu, mamy XXI wiek, jednak…, jak się okazuje, nie w Tucholi! Tutaj wszystko jest albo zamiatane pod dywan, albo przemilczane, a na to zgody nie ma i nie będzie!

I ostatnia sprawa, to ta kluczowa, najważniejsza ze wszystkich, kto poniesie koszty wszystkich tych awarii i kto zapłaci za zmarnowaną wodę? Mieszkańcy? Czy ponownie mamy spodziewać się nadzwyczajnej sesji Rady Miasta, gdzie przegłosowana zostanie kolejna podwyżka, tym razem  wody? A może, nasi wybrańcy wymyślą bardziej oryginalny sposób wyjścia z tej matni?

__________________

(mrf.)

 

 

 

 

admin

Next Post

Złodziej pozostał bezkarny - bezczelna kradzież w centrum Kęsowa do dzisiaj nie została wyjaśniona (nagranie i zdjęcia)

pon Sty 18 , 2016
Ta sprawa nie jest newsem, wydarzyła się sobotniej nocy 22.08.2015, a że bez wątpienia w dalszym ciągu bulwersuje właściciela auta (Skoda Oktavia II), które zostało okradzione, wracamy do sprawy. Złodziej (lub złodzieje) nie zdawał (zdawali) sobie sprawy z tego, że jego (ich) wyczyn śledzi… Wielki Brat.

SPOŁECZNOŚCI

Lokalnie

Globalnie

Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook