5 grudnia 2020

TELEWIZYJNO FILMOWA AGENCJA PROMOCYJNA

TUCHOLSKA OFICYNA KULTURALNA i SPOŁECZNA tokIs – press tv

Powiat Tucholski już dawno stać się mógł polskim Kuwejtem?

6 min read

Nieżyjący już, wspaniały ksiądz – Jerzy Wożniak – duszpasterz z Bysławka, kilka lat temu udostępnił mi niezwykłe opracowanie, dokonane przez wybitnych, polskich specjalistów. Dotyczyło Tucholi i okolic.  Trzymałem w rękach skarb!

Powiat Tucholski, obecnie zadłużony po uszy w wyniku uprawiania idiotycznej polityki finansowej i informacyjnej, zdecydowanie woli podejmować starania o odsunięcie widma bankructwa, poprzez samobójcze zaciąganie kolejnych pożyczek, aby przetrwać do końca kadencji, niż wzbić się ponad przeciętność w poszukiwaniu źródeł finansowania. Przy takich działaniach tragizm sytuacyjny mieszkańców jest wprost proporcjonalny do liczby tych, którzy opuszczają swoje domy w poszukiwaniu chleba na obczyźnie. No tak, ale kto by się przejmował takim drobiazgiem, jak los mieszkańca, obywatela, którego lepiej wyśmiać, ogłupić, a najlepiej jeszcze ukarać z pomocą układnych, rzekomo niezależnych mediów, za dociekliwość, gdy ten ostatni nabierze chęci do ustalenia szczegółów, na co tak naprawdę wydawane są jego własne pieniądze. I co? I nic, dalej się kręci ta wypaczona karuzela, choć coraz woniej i coraz bardziej koślawo, a jeden ze sposobów wyjścia z kłopotów leży w zasięgu ręki, ściślej, symbolicznej łopaty.

O czym mowa? O skarbach, które znajdują się pod naszymi stopami.

 Złoża bursztynu bałtyckiego

Zaraz, o czym on gada? Jaki bursztyn? W naszym powiecie? Gdzie? Facet bredzi od rzeczy!

Tak zareaguje władza, która nie ma zielonego pojęcia o złożach czegoś tak rdzennie polskiego, jak bursztyn bałtycki, którego niekoniecznie trzeba szukać na plaży w Juracie. Inaczej do problemu podejdą leśnicy, którzy od zawsze wiedzą o głębokich, zarośniętych dołach, gdzie wiele lat temu, przy użyciu zwyczajnej łopaty i kilofa wgryzano się w glebę na kilka, kilkanaście metrów, aby wydobyć lokalne złoto – właśnie bursztyn, którego mamy pod dostatkiem. Ostatnie szacunki nie pozostawiają złudzeń – jesteśmy potęgą światową! Bory Tucholskie nie są odosobnione, część tych bogactw znajduje się również na terenie Powiatu Tucholskiego i w bezpośrednim jego sąsiedztwie. Gdyby nie zadufany w swojej głupocie urzędnik, nigdy nie doszłoby to sytuacji, gdzie miejsca stanowiące rezerwę surowcową i potencjalny zysk dla niego samego, objęto strefami parków, odcinając się tym samym na zawsze od możliwości przeżycia. Kuriozalne? Nie, to tylko efekt niekompetencji lokalnych bałwanów, których wybieramy na kluczowe stanowiska co kilka lat. Podobny problem zaistniał dawno temu w gminie Jeleniewo, gdzie skutecznie odcięto mieszkańców od bogactwa, gdzie dla porównania pokłady złota w Klondike są beczką śmiechu.

Sięgając do źródeł historycznych odnajdziemy wzmianki o tym, że w okolicach Woziwody, Rytla, bursztyn wydobywano wiadrami. Wobec braku możliwości technicznych, wyrobiska opuszczano, zdając sobie jednak sprawę z tego, że to, co najcenniejsze jest głębiej i dalej.

Gaz i być może ropa!

Obecnie trwają poszukiwania w różnych rejonach naszego powiatu. Prym wiedzie Gmina Kęsowo, która…, to już wiemy, ma zasoby na tyle opłacalne, że kolejny, nowy odwiert Tuchola 4 w Obrowie, już za chwilę stanie się faktem. Nowa wieża wiertnicza w tej chwili połyskuje z daleka,  jak udekorowana światełkami … choinka. Być może za chwilę podobna konstrukcja pojawi się w okolicach Lubiewa, może gdzieś jeszcze. Dzisiaj uwagę przechodniów przyciągają specjalne urządzenia, które ponownie rozmieszczono w jednej z części naszego miasta. To znak, że nafciarze badają to, co znajduje się pod naszymi stopami i zdaje się nie są rozczarowani.

Nadzieja, której nikt nie chce?

Jest żadną tajemnicą to, że wiele cennych źródeł wiedzy znajduje się w rękach Kościoła. Instytucja, która trwa na posterunku od 2000 lat posiada przebogate źródła informacji, o których przeciętny zjadacz chleba ze spulchniaczami, nie ma przysłowiowego „zielonego pojęcia”, a tym bardziej naindyczony urzędas z aspiracjami iście prezydenckimi, „…choć w głowie pusto i groch z kapustą„. Przywołany wcześniej ksiądz Jerzy Wożniak – wspaniały, utalentowany człowiek  i mentalny współtwórca TOKiS-a poprzez publikację, którą mi udostępnił udowadnia, że nasz powiat mógłby być Kuwejtem przy odrobinie dobrej woli ze strony tych, którzy decydują o losach tysięcy. 

Prawdopodobnie właśnie z tego opracowania skorzystał niezwykle znany i przedsiębiorczy zakonnik, który wbrew głupawym uśmieszkom swoich wrogów dokonał niemożliwego – korzysta z darmowej energii. Skąd? Spod ziemi. I w tym momencie wyjaśnia się to, co oczywiste – Powiat Tucholski ma gigantyczne bogactwo – jest położony na źródłach geotermalnych, których wielkość przyprawia o zawrót głowy. Praktycznie w dowolnym miejscu możemy wywiercić głęboką dziurę i poprzez wymienniki korzystać z nieprzebranych darów tej „zaświnionej przez ludzi planetki”. 

Temat nie jest czymś nowym, władze powiatowe minionej kadencji do pewnego stopnia zdawały sobie sprawę z tego, co mamy. Skorzystały nawet z wiedzy kilku innych specjalistów z którymi spotkano się, choć bez udziału mediów. Skąd te tajemnice? Być może skala znaleziska przytłoczyła wszystkich… kosztami. Gdzieś na terenie powiatu znajduje się głęboka na dwa kilometry dziura, to efekt odwiertu, który wykonano w czasach, kiedy zbrodnicza partia świętowała swoje wątpliwe sukcesy. Nawet zatwardziali komuniści wiedzieli o tym, że w okolicach Tucholi znajduje się bogactwo, którego pozazdrościć nam może cała Polska. Geotermia, jak się okazuje, to nie tylko rejon Podkarpacia, czy toruńskich włości Rydzyka, geologów zaskoczyła Ziemia Tucholska! Uzasadnienie tego znajdowało się w planach i opisach, które udostępnił mi wspaniały ksiądz Jerzy.

Kluczowymi wydają się być problemy dotyczące: oceny złóż gorącej wody, tym samym opłacalności jej wykorzystania, pozyskanie partnerów strategicznych z pełnym portfelem, kwestii sprzętowych, efektywnego wykorzystania tak uzyskanej energii i zamianie jej na brzęczącą monetę, która spowodowałaby gwałtowny rozwój tego regionu dając to, co oczywiste – czystą energię, którą można sprzedać praktycznie każdemu. Wniosek? Moglibyśmy już dzisiaj szyć… burki.

Powiat Tucholski, obecnie niczym TITANIC tonie, jest bankrutem, który już dawno powinien ogłosić upadłość, jako pierwszy w kraju, a ci którzy są za ten stan odpowiedzialni powinni trafić pod pręgierz, który od dawna wzorem Bystrzycy Kłodzkiej proponowaliśmy ustawić na tucholskiej, odnowionej starówce. Byłoby sporo radości, nic tak nie poprawiłoby nam humoru, jak „spranie” tych zadufanych w sobie leniwców. Miejmy jednak świadomość tego, że dług, który te i poprzednie władze za chwilę nam zostawią wraz ze skandalami, jest tak wielki, że wystarczyłby na ustalenie najefektywniejszych miejsc eksploatacji źródeł gorącej wody wraz z jej wydobyciem, może na początku w niewielkiej skali, ale od czegoś przecież należy zacząć. Ten dar natury stanowiłby o przyszłości nie tylko Tucholi, ale być może całego regionu! 

Za kilka lat obudzimy się z ręką w nocniku, kiedy na tym bogactwie położą swoje ręce Jankesi lub Sowieci, ale wtedy szansa na  lokalny biznes będzie tylko wspomnieniem, dokładnie takim samym, jak plany polskich samochodów, które istnieją wyłącznie na… papierze, jako „koncepcyjne”.

_______________________

Mariusz R.Fryckowski

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook