śr. Lis 20th, 2019

Telewizyjno – Filmowa Agencja Promocyjna

Powiatowe Urzędy Pracy były, są i będą… bezużyteczne, zlikwidujmy je i to natychmiast!

5 min read

Z najnowszych danych GUS-u wynika, że kolejki po etat są coraz dłuższe. W październiku  na jedną ofertę zatrudnienia, zgłoszoną do urzędów pracy przypadło w kraju przeciętnie 58 bezrobotnych. Bywa też gorzej. W niektórych regionach, na jedną ofertę pracy przypadało ponad stu  bezrobotnych. Najgorzej jest w województwie podlaskim, gdzie na jedną ofertę zatrudnienia przypada prawie 250 osób bez zajęcia. Jedna z ekonomistek PKO BP upatruje się przyczyny takiego stanu rzeczy w tym, że do pośredniaków trafia tylko około 30 proc. wszystkich propozycji zatrudnienia, jakie pojawiają się na rynku. Winą obarcza system i biurokrację.

Pomińmy GUS, który do chwili obecnej, bez naszej wiedzy, szafuje (rzekomo bezpłatnie) w majestacie prawa, naszymi danymi, o ile byliśmy tak naiwni, że zdecydowaliśmy się osobiście poprowadzić jakąś działalność gospodarczą. Ręczę słowem, że nawet po upływie ćwierci wieku w dalszym ciągu dochodzić będą do państwa propozycje, przeróżnych szalbierskich firm doradczych.

 

Urzędy Pracy, symbol dzikiego, polskiego kapitalizmu, osobliwie, niemożności poszczególnych rządów, których nieudolność przybrała rozmiary kataklizmu. Dają pracę armii ludzi z przeróżnym wykształceniem lub nawet bez niego. To taka swoista zabawa z zatrudnianiem ludzi z najbliższego kręgu towarzyskiego, którzy dzięki znajomościom, nie musza specjalnie przejmować się jutrem. Pośredniaki mają idealną sytuację, posługują się odwiecznym schematem – przepisy nadchodzą „ z góry”, a nieudacznicy, którzy nie potrafią sobie „załatwić” (nawet za pieniądze) pracy, musza się dostosować do nich, albo… wylatują z hukiem, na chwałę rządu, który od tej chwili, nie musi się przejmować marginesem, który dla niego nie jest już obywatelem (przynajmniej do wyborów), a pospolitym śmieciem, bez jakichkolwiek praw.

 

Czasy Kuronia odeszły do lamusa, ale nawet wtedy trzeba było „zasłużyć” na (po)zasiłek, który pozwalał na jednorazowe wprowadzenie się w stan całkowitego upojenia alkoholowego. „Przepiękny widok” i to w sąsiedztwie pośredniaka.

 

Komu służą Urzędy Pracy? Bezrobotnym? O święta naiwności, każdemu dajmy milion za myśl, że właśnie tak jest. UP służą głównie…urzędnikom, których zadanie w tej układance jest bardziej, niż jasne. Wyhodowaliśmy sobie kolejną armię „pieczątkowców”, których działania skupiają się na utrudnianiu życia ludziom, którzy nie nadążyli za zmianami w złodziejskim podatkowo kraju. Czy ci urzędnicy ponoszą winę? Nie, oni są jak żołnierze, wykonują wyłącznie polecenia (rozkazy) z wyjątkowo zagmatwanej „góry”.

 

Jak wyjść z impasu, który przybrał formą i wykładnią wzorzec ZUS-owski? To bardzo proste, wystarczy w trybie natychmiastowym dokonać likwidacji bezużytecznej instytucji, a w jej miejsce wprowadzić agencje zatrudniające i pośredniczące w poszukiwaniach pracy. Agencje zatrudniałyby maksymalnie trzy osoby, a ich wynagrodzenie byłoby adekwatne do ilości osób, które otrzymałyby pracę. Pośrednik nie byłby tym z nadania, a kimś, który aktywnie i w imieniu bezrobotnego, starałby się nawiązać kontakt z potencjalnymi pracodawcami. Oczywiście, potrzebna jest modyfikacja prawa, a to iście chiński mur, który należałoby skruszyć jakimś taranem. Oczywiście stałyby się nim agencje, które wywierałyby aktywny wpływ na polityków lokalnych.

 

Media kłamliwie uświadamiają zarówno bezrobotnych, jak i armię urzędników w tym, że skala bezrobocia waha się w granicach niespełna nieco ponad dwóch milionów. To oczywista bzdura, to właśnie PUP-y skutecznie odstraszyły ze swoich szeregów bezrobotnych, którzy od wielu lat pozostają bez pracy, a ci z widocznej bezsilności, wobec armii bezdusznych urzędasów, zrezygnowali ze statusu, który wręcz uwłacza ich godności sposobem traktowania. W efekcie mamy prawie 7, 5 mln ludzi, pozostających bez pracy. Gdybyśmy do tego ogromu ludzi dołączyli tych, którzy za chlebem opuścili swój kraj i wegetując na zmywaku pod każdą szerokością geograficzną, utrzymują swoich najbliższych, pozostawionych w „ojczyźnie”(pisownia zamierzona), mielibyśmy wskaźnik rzędu 10 milionów! Fantastyka? Niestety, nie. Grecy przy nas, okazują się niewinnym skinieniem na europejską rzeczywistość.

 

Rząd bardzo chce zlikwidować „szarą strefę”, umowy „śmieciowe” i inne polskie wynalazki, zastanawiam się nad tym, czy to tylko głupota, czy działanie na szkodę Narodu. Skoro przeciętnego pracodawcy nie stać na zatrudnienie pracownika w sposób całkowicie legalny ( biorę pod uwagę wszelkie prawa, należne zatrudnionemu), to jak wypracować produkt krajowy brutto? Winny jest kryzys? Bzdura, ten wywołany został sztucznie w zastępstwie ewentualnego konfliktu zbrojnego, który niechybnie nastąpi, najlepiej w Europie. Pytanie tylko, gdzie go wywołać? Europa Wschodnia z racji położenia, świetnie się do tego nadaje. Tylko konflikt tego rodzaju, może przynieść światowej gospodarce… sztuczne odprężenie i wygenerować techniczny postęp.

 

Żyjemy w kalce lat trzydziestych ubiegłego wieku, to właśnie w podobnej sytuacji rodziły się ruchy radykalne, to właśnie wtedy do władzy dochodził – Hitler!

 

Dzisiejsi bezrobotni już w najbliższej przyszłości będą okupować węzły ciepłownicze, a ilość żebraków przewyższy przechodniów. O taką Polskę walczyliśmy? Nie, taki slogan dobrze brzmi w TVN-ie w ustach Niesiołowskiego, my, swoim obywatelskim nieposłuszeństwem i naiwnością, spowodowaliśmy tylko to, że na naszych plecach wywindowali się na szczyty władzy ludzie, którzy od dwudziestu pięciu lat powinni gnić w… więzieniach za korupcję, szpiegostwo i działania na szkodę Polaków.

 

Paradoksalnie hydra, której sztandary pożegnaliśmy wraz z Rakowskim, właśnie powraca chroniąc „tłuszczę” czerwonym parasolem.

 

I znowu wystrychną nas na Dutków?  Tak i to na nasze, własne życzenie!

 

Mariusz R.Fryckowski

___________________________

Materiał ukazał się w amerykańskiej prasie  polonijnej, Gazecie Polskiej, Polonia.net, Nowym Ekranie oraz w PRESSMIX.

(red)