20 października 2020

Premier Szydło w Tucholi, czyli… komu zależało na tym, aby ukryć tę wizytę? (felieton)

4 min read

Dzisiaj, około południa, w tucholskiej restauracji „Patio”, zapewne uroczystym obiadem, najważniejszą osobą w państwie podejmowało Starostwo Powiatowe w Tucholi.

Jej przybycie do Tucholi, poprzedziła wizyta w Chojnicach. Tam również szacowny gość udzielił wywiadu TVP Info, który obejrzały miliony Polaków, tak, to nie pomyłka w Tucholi pojawiła się Premier Szydło. Jak twierdzi pani Premier, rozmawiała z ludźmi poszkodowanym w nawałnicy od której minął ledwie tydzień, niestety, nie z tucholanami, mieszkańcami Kęsowa, Gostycyna, czy Raciąża.

Ponownie dowiedzieliśmy się, w dodatku w cieniu kamer, że na ustach wszystkich jest sprawa poszkodowanych mieszkańców Rytla i okolic, kłopoty z decyzyjnością wojewody pomorskiego oraz wyrażany przez niektórych lokalnych włodarzy brak potrzeb, które zaspokoić może rząd. Sytuacja bez precedensu, ponieważ nikt nawet słowem nie wspomniał o tym, co spotkało powiat tucholski.

TOKiS – PRESS w ciągu ostatniego tygodnia odwiedził wszystkie najbardziej poszkodowane gminy i na podstawie dokumentacji filmowej i fotograficznej i po rozmowach z mieszkańcami twierdzimy, że straty w obu miejscach, tzn. w powiecie chojnickim i tucholskim są zbliżone. Byliśmy i tutaj i tam.

Dobrze się stało, że naszymi sprawami zainteresowały panią Premier  nasze władze powiatowe, które w sobie znany sposób być może zmieniły harmonogram dnia szefowej rządu, ściągając ją na nasz teren, jednak otoczka tej wizyty  nie rysuje się w różowych barwach.

Nikt z nas jednak nie uwierzy, że dzisiejszy przyjazd pani premier był przypadkowym. Z wielu względów, również bezpieczeństwa, taka wizyta musiała zostać wcześniej zaplanowana i to w porozumieniu z władzami powiatu tucholskiego. Nie mamy wątpliwości, że wizyta została utajniona na tyle, że nie dowiedzieli się o niej nawet lokalni włodarze, których teren  w asyście osób wybranych przez nas w ostatnich  wyborach samorządowych do powiatu, „zwiedziła” pani premier, bez nich, dodatkowo, dosłownie zlekceważono również  lokalne media.

To sytuacja analogiczna do hipotetycznej, gdzie bez naszej wiedzy, naszą nieruchomość penetruje ktoś obcy, choć skądinąd znajomy. Być może, to porównanie nie do końca jest trafione, ale zwyczajna, samorządowa uprzejmość nakazuje powiadomić gospodarza o wizycie ważnego gościa, a o jej skutkach media. A tak? Będziemy mieli być może do dyspozycji „obiektywną” notkę, którą zafundują nam media wewnętrzne starostwa. To zabawa na polu minowym, lub droga donikąd.

Nie pierwszy już raz tucholskie starostwo stosuje metodę ściany informacyjnej wobec mediów niezależnych i uzależnionych od reklam. Takie sytuacje zdarzyły się wcześniej i to dwukrotnie inni milczą, my mówimy otwartym tekstem – mamy do czynienia z bareizmami, choć wcale nie jest nam do śmiechu. Czy w grę wchodzi swoista forma braku dojrzałości samorządowców wobec informowania o faktach własnych wyborców? Przecież to wyborcze samobójstwo w razie ponownego aspirowania do ważnych godności społecznych  !

Przypomnijmy…, pierwszą poważną wpadkę, władze starostwa „zaliczyły” podczas pamiętnej wizyty pana marszałka województwa, kiedy ważyły się losy remontu drogi wojewódzkiej nr 240, gdzie wypraszając lokalne media, pozbawiono bezpośredniego dostępu do informacji, lokalne społeczeństwa. W bardzo nieudolny sposób, po naszym proteście, próbowano ten stan zmienić.

Drugi raz wydarzył się ledwie kilka dni temu, we wtorek (15 sierpnia), kilka dni po nawałnicy, ( dokładnie tego samego dnia dokumentowaliśmy tragedię, która wydarzyła się w Wielkiej Kloni), gdzie odbył się briefing z udziałem  panów: Mariusza Błaszczaka, ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, Bartosza Kownackiego, wiceministra Obrony Narodowej oraz Wojewody Bydgoskiego, niestety, nie raczono nas powiadomić, o tym ważnym wydarzeniu. Być może…, panowie uniknęli w ten sposób bardzo niewygodnych pytań, ale co się odwlecze, to… . Nie mamy wątpliwości, że nie jest to przypadek.

Kolejną ciekawą informacją jest ta, że podczas wizyty w Tucholi, pani Premier,  zwiedziła tucholski Park Zamkowy, który podobnie, jak wiele innych obiektów, został zniszczony przez żywioł, (pokazywaliśmy jego stan ledwie kilka dni temu) wśród „spacerujących” zabrakło gospodarza obiektu, to kolejne faux pas, tym razem wobec Burmistrza Tucholi, bo o nim mowa.

Niestety, świadczyć to może o jednym, mamy do czynienia z dwoma tucholskimi „światami”, które dzieli być może wymuszona kurtuazja, a być może przepaść, albo wchodzimy w sferę polityczną, a taka możliwość świadczyć może wyłącznie o jednym, ktoś ostro zamieszał w samorządowym kotle i być może, najmniej z tym wspólnego mają włodarze obu jednostek. Kogo więc należy posłać pod nieistniejący pręgierz, na tucholskim rynku?

Będziemy się tej sytuacji uważnie przyglądać, bo ta źle wróży na przyszłość, zarówno miastu, jak i powiatowi, a ta wydarzy się już za dwa lata. Może zamiast zabawy w podchody, warto skupić się nad tym, aby sprawa zniszczeń na terenie powiatu tucholskiego, trafiła do mediów ogólnopolskich? Jak wiadomo te włóczą się za politykami z pierwszych stron gazet, niestety, podczas wizyty pani premier w Tucholi jakoś ich nie było, co oznacza tylko jedno…, jeżeli kataklizm się wydarzył ( a tak się zdarzyło), to dotyczy on sąsiedniego powiatu, bo przecież u nas „nic się nie stało”? Powiedzmy to mieszkańcom pozbawionej prądu Białowieży, Kęsowa, Rzepicznej i innych miejscowości.

Liczne komunikaty, relacje, galerie i filmy, które publikujemy na naszych stronach, zdają się temu przeczyć, czy jesteśmy jedynym medium, które dostrzega ogrom tragedii ludzi? Jeżeli tak, to mamy skandal, albo ktoś kolejny już raz pisze scenariusz sf., bo o teoriach spiskowych, raczej nie ma tutaj mowy.


Mariusz R.Fryckowski

Fot. TOKiS – PRESS ( pręgierz w Bystrzycy Kłodzkiej)

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook