20 października 2020

Protokół pokontrolny w sprawie tzw. „mówiących kamieni” wreszcie się „odnalazł”?(felieton autorski)

2 min read

Zapewne czytelnicy przypominają sobie moje perypetie w poszukiwaniu dokumentu, który zniknął jak kamfora, chociaż rzekomo go zredagowano. Dla zrozumienia absurdalności sprawy, którą zająłem się osobiście polecam – tryptyk o tonącym Titanicu, bez niego dalsza lektura nie ma sensu:

http://tokis.pl/?p=11722

http://tokis.pl/?p=11730

http://tokis.pl/?p=11751

Po wielu tygodniach, właśnie dzisiaj ponownie wybrałem się na spacer „starymi śladami” w poszukiwaniu dokumentu, który miast w rękach obywatela znajduje się w bliżej nieokreślonym miejscu, oczywiście fizycznie. Moja wędrówka rozpoczęła się i zakończyła w biurze Rady Powiatu, gdzie niezwykle miła i uprzejma urzędniczka udzieliła mi informacji o tym, że dokument jest, ale nie może go udostępnić, ponieważ wpierw zapoznają się z nim radni powiatowi. Innymi słowy nihil novi sub sole z pewnym wyjątkiem, mam pewność, że wirtualny dokument jest już namacalnym, wydrukowanym nie w zamierzeniach, a na starym poczciwym papierze. Cóż z tego, skoro opinia publiczna pozbawiona została i to z pełną premedytacją, dostępu do informacji?

Czy to już skandal, czy tylko preludium do niego? Doprawdy przedziwne zdarzenia mają miejsce w tym mieście. Skoro tak jest, to, co znajduje się w tym dokumencie tak ważnego, że radni stają się „sędziami we własnym sądzie”? Czy to słowne nadużycie autora, czy też fakt, który w demokratycznym kraju miejsca mieć nie powinien? No cóż, zastosowano w tym wszystkim metodę dwóch bohaterów filmu Sylwestra Chęcińskiego: Kargula i Pawlaka: „prawda prawdą, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie”. Właśnie takimi standardami kieruje się już całkowicie skompromitowana Rada Powiatu. Czy celowa cenzura, której poddano protokół, może zostać zmieniona przed publikacją? Uwaga! Wchodzicie państwo na grząski grunt, popularnie zwiemy go… manipulacją, a ta karana jest przez polskie prawo niezwykle surowo!

Wobec oczywistego bezprawia postanowiłem skontaktować się z innymi mediami, są w dokładnie takim samym punkcie wyjścia z tym, że podchodzą do sprawy w sposób wyczekujący. Fałszywie zatroskany pytam… dlaczego?

To oczywiste… i godne wzięcia pod uwagę w najbliższych wyborach samorządowych, co skrzętnie odnotowuję w swoich notatkach, do których z pewnością powrócę, ilustrując je materiałami audio i video.

Co dalej z informacją, którą kryje ów dokument opatrzony „stemplem Top Secret”? Czy społeczeństwo je pozna zanim odbędzie się kolejna sesja RP? Łatwo się nie poddamy. Urzędnicy i samorządowcy, odpowiedzialni za ten stan rzeczy, nie powinni mieć najmniejszych wątpliwości, wkrótce TOKiS zapuka do Waszych drzwi i lepiej, żebyście byli za nimi.

Mariusz R.Fryckowski  

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook