pon. Cze 1st, 2020

Dokładnie tak, ta urokliwa, kolejarska wieś potrzebuje wsparcia osób bądź instytucji, która polegałaby na bezinteresownym udzielaniu pomocy finansowej lub materialnej, przy stworzeniu samofinansującej się atrakcji turystycznej, z pomocą grupy pasjonatów, którzy wykorzystaliby niszczejącą infrastrukturę kolejową Pruszcza. Słowem, tutaj można stworzyć ulepszoną wersję Wolsztyna.

Po latach TOKiS powrócił do Pruszcza, aby zobaczyć jakie zmiany w tej miejscowości zaszły. Wieś zmieniła się, wypiękniała, odremontowane i nowe domy, zadbane ulice, piękna szkoła, górująca nad wszystkim smukła wieża kościelna, oddają klimat tego miejsca. Nieliczni mają pracę na miejscu, większość znalazła ją dalej, ale powracają do swojej wioski, żyją tutaj i wychowują dzieci. Wieś rozwija się w przeciwieństwie do tego, co pozostało po świetności lokalnej stacji kolejowej. Odkąd w powiecie tucholskim powstały wioski tematyczne, oczywistością stało się , że Pruszcz musiał zostać wioską kolejarską. Problem w tym, że jak kultywować tradycje, kiedy po świetności dawnej stacji i liniach kolejowych, pozostaje już tylko wspomnienie.

Czytelnicy utyskiwali i robią to nadal, że jak można było doprowadzić obiekt do takiego stanu? Bezwiednie oskarżają o to samorządy, niestety, to typowy ślepak, obiekt nie jest własnością gminy, a…, właśnie, to trzeba ustalić po tym, jak Polskie Koleje Państwowe zostały poszatkowane. Fakty są takie, złodzieje wykradli odcinki szyn, wandale zniszczyli parowozownię, czas niszczy strategiczne budynki stacyjne, a nastawnie, zwrotnice i semafory straszą, jak duchy. Całość zarosły chwasty i tylko w niektórych miejscach widoczne są absolutnie unikalne urządzenia stacyjne.  Która stacja może się pochwalić obrotnicą? Gdzie można odnaleźć tak piękną wieżę ciśnień, która za chwile przewróci się i być może kogoś okaleczy?

A przecież w Europie do której pretendujemy, aż roi się od pasjonatów kolejnictwa. Po co ciąć na złom stare lokomotywy, wagony, skoro są ludzie, którzy potrafią doprowadzić ten sprzęt do świetności i będzie on służył dalej! Przekonał się o tym wspomniany już Wolsztyn, ostatnia ostoja kolejnictwa, parowozów, które za własne pieniądze remontują kolejarze – pasjonaci.

Pruszcz ma znacznie większy potencjał, ponieważ ma linie kolejowe, które przy stosunkowo niewielkich kosztach mogłyby się stać szlakami turystycznymi. Przyrowa, Gostycyn, Pruszcz, może później jakaś fuzja z pasjonatami z Bydgoszczy, Bożenkowa. Może później udałoby się trasę wydłużyć i dodatkowo udostępnić ją również drezyniarzom, których z każdym rokiem przybywa. Mamy w Chojnicach prężnie działającą grupę, która wykonuje wspaniałą pracę, mamy pasjonatów kolejnictwa zw Męcikale, którzy za własne pieniądze próbowali doprowadzić do reaktywacji innej trasy i to z powodzeniem! Dlaczego właśnie Pruszcz nie mógłby mieć swojej pierwszej od lat szansy? Właśnie tam mieszka spora grupa osób, którzy całe życie związani byli z kolejnictwem, mają bezcenną wiedzę, którą warto wykorzystać.

W sprawie stworzenia tras spacerowych żelaznym szlakiem, rozmawialiśmy swego czasu z doradcą wojewody i… pewne działania są brane pod uwagę. Niestety, jak to z urzędnikami bywa, należy kuć żelazo póki gorące. Aby ten pomysł miał szansę powodzenia, potrzeba prężnej grupy zaangażowanych osób. Pokonanie barier nie będzie proste, ale z pewnością uzyskają wsparcie lokalnych samorządów. Ci ludzie wiedzą doskonale, jak wielki potencjał tkwi w takich obiektach. Potrzeba dobrej woli właściciela terenu, dla którego zrujnowana stacja stanowi obciążenie i… filantropów.

Jak to możliwe, że tak piękna wieś, druga co do wielkości w gm. Gostycyn, położona jest przy takim skarbie i nie korzysta z niego? To miejsce, realnie rzecz ujmując, może przynieść krociowe zyski. Stacja dla turystów, to bary, noclegi (małe hotele), ciekawe miejsce dla każdego. Stacja Pruszcz Bagienica może być jedną z największych atrakcji Borów Tucholskich.

Gra warta świeczki…

Mat. w rozdzielczości 4K.


(mrf.)