29 października 2020

Przedsiębiorstwo Komunalne w Tucholi rusza w bój, czyli… zaczęło się!

3 min read

Od kilku dni trwa poruszenie wśród mieszkańców Tucholi, PK rozpoczęło bój z dziurami! Nie, nie wpadajmy w zachwyt, bo robotnicy starają się zadbac o tucholskie, postkomunistyczne, bo wyasfaltowane chodniki, aby nie połamać na nich nóg. Odszkodowania w takich przypadkach bywają wysokie, a tak, znowu jakoś się uda?

Jak myślisz Drogi Czytelniku, czego potrzeba, aby skutecznie załatać wyrwę w trotuarze o długości 2 i szerokości ponad metra? Niewiele, trzech ludzi i trzech maszyn! Z głębokim poruszeniem obserwowaliśmy wyczyny ekipy PK, przy ulicy Aleja LOP w Tucholi.

Opowieść ta zaczyna się wczesnym rankiem i miała miejsce dwa dni temu…

W okolice budynku małej poczty podjeżdża firmowy ciągnik z przyczepą, na której coś umieszczono. Ciągnik skutecznie blokuje lewy pas ruchu, utrudniając skutecznie wszelkie manewry kierowców, którzy pokonują ten odcinek. Pojazd stoi w tym miejscu od 7:30, do 9:30 i konia z rzędem temu, kto domyśliłby się dlaczego. Nam się udało, kierowca czeka na swoich kolegów, którzy „troszeczkę” się spóźniają.

Na przyczepie ciągnika o którym mówimy znajduje się coś, co przypomina skrzyżowanie lądownika kosmicznego z samowarem, to słynny „kieszonkowy” walec drogowy PK, swoista Wunderwaffe do specjalnych zadań, który przed laty poruszając się o własnych siłach blokował regularnie główną ulicę Tucholi – Świecką. Dzisiaj ten złom dowożony jest do rejonu działań – traktorem.

Po ponad godzinnym oczekiwaniu coś wreszcie drgnęło podjechały kolejne pojazdy i doczepione do nich maszyny PK. Panowie „drogowcy” zaczynają bój. Zabawa trwa wiele minut. W tym czasie trwają najróżniejsze manewry wszystkich maszyn, jest przerwa na podpieranie łopat, podziwianie urody przechodzących tucholanek. A to walec drogowy działa na jałowym biegu hałasując, jakby świat się walił. Nikt go nie obsługuje, a paliwa ubywa. Tuż obok wielka maszyneria zgrzytając niemiłosiernie, „mieli” w swoich trzewiach czarne świństwo, które już za chwilę coś z siebie wypluje i odjedzie, blokując skutecznie drugą stronę osiedlowej ulicy. Obejrzymy to na filmie.

Wpierw dwóch, a potem trzech panów przy pomocy łopat rozgarniają coś, co skutecznie wybrzuszy fragment naprawianego chodnika na tyle, że przechodnie dalej będą się potykać, ale dziury z pewnością już nie będzie. Istotne jest również to, że nikt z panów „naprawiaczy” nie wpadł ani przez chwilę na oczywisty pomysł – wprowadzenie oznakowania drogi, które informowałoby kierowców o utrudnieniach w ruchu. Sami robotnicy nie byli wyposażeni ( z wyjątkiem jednego… rodzynka) w kamizelki odblaskowe, chociaż „pałętali się” bez sensu w poprzek ulicy, narażając się na potrącenie. Święte krowy? Wyraźnie…

Policzmy…

Trzy maszyny, które obsługują całe wydarzenie zużywają sporo paliwa, dodatkowym kosztem są ludzie, reszta jest oczywistością. Gdyby PK nie było firmą, która zatrzymała się na sposobie zarządzania z czasów Gierka, cała sprawa powinna wyglądać trochę inaczej.

Jak? Kilka worków z masą bitumiczną przywozi samochód dostawczy, wraz z mechanicznym „ubijakiem – wibrująca stopą”, uwaga, nie ma to niczego wspólnego z Brucem Lee!). Jeden człowiek usuwa zawartość zniszczonego fragmentu chodnika, wypełnia go masą i wyrównuje. Czas wykonania zadania ok. 20 minut, szybko, tanio, efektywnie.

Proste? Nie dla tucholskiego PK. Kto zapłaci za ten koncert? My. Kto za to dostanie medal? Zawsze się ktoś znajdzie, dlatego my przyznajemy brygadziście zaszczytny order – Drewniany Krzyż Niekompetencji w skrócie – DKN, jeżeli ma zwierzchnika, podeślemy drugi.

Gratulujemy!

_____________________________

(TOKiS – PRESS Patrol wóz 1)

Uwaga! W żaden sposób nie wolno sugerować się datą i godziną widoczną na rejestratorze.

Informacja

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook