25 października 2020

Przyjaciele na dobre i złe, czyli… plotka stała się prawdą, marszałek Kopacz w Tucholi

7 min read

Jest sobota, zbliża się godzina 11:00, to przepiękny, słoneczny dzień. Przed wejściem do Tucholskiego Ośrodka Kultury zatrzymują się lśniące limuzyny,  policja dociera później, jakby dowiedziała się o wszystkim w ostatniej chwili, jest obecna, ale utrzymuje dystans, jest praktycznie niewidoczna. Świetne posunięcie.

Zaledwie kilka dni wcześniej TOKiS informował o tym, że od kilku tygodni po mieście krąży plotka o tym, że do Tucholi ma przyjechać druga osoba w państwie, ściślej, pani marszałek Ewa Kopacz. Oczywiście, większość uznała, że to kolejna idiotyczna,  wyssana z palca historyjka, która rozgrzeje do białości prawicową, ortodoksyjną część elektoratu. Nikt nie był gotowy odpowiedzieć na pytanie kiedy ów „kataklizm” nastąpi. Dlaczego kataklizm? Odpowiedź jest bardziej, niż prosta, przy gościu tej rangi, dezorganizacja, a  choćby w ruchu drogowym jest pewną, a i wspomniane wcześniej organizacje z pewnością skorzystają z okazji i prócz transparentów przygotują być może jaja, choć drogie, albo pomidory po terminie przydatności do spożycia. Spore ryzyko i niezły wydatek, biorąc pod uwagę to, że o tej porze zapewnia je np. Maroko.

O święta naiwności! Plotka w Tucholi od zawsze robiła zawrotną karierę, ale jeżeli wychodzi z samej „góry”, coś musi być na rzeczy. Media, jako pierwsze poznały fakty i szybko schowały je pod stół, aby się nie wychylać, bo… i tutaj można wpisać dowolne kłamstwo. Jednak zawsze można popełnić to, co zwykle – poinformować społeczeństwo po fakcie i tak właśnie się stało, chociaż TOKiS, jak zawsze się z tej manipulacji wyłamał, informując czytelników zgodnie ze stanem wiedzy odpowiednio wcześniej i jako jedyne, całkowicie niezależne medium.

Dlaczego przyjazd pani marszałek utrzymywano w tajemnicy do  ostatniej chwili?

Na to pytanie spróbowaliśmy odpowiedzieć już po fakcie. Pani marszałek jest osobą punktualną i rzeczywiście dotarła do Tucholi zgodnie z zapowiedzią, choć ciągle nieoficjalną, gdyby nie powiadomiona w jakiś cudowny sposób telewizja rządowa, która pojawiła się znikąd, wszystko odbyłoby się zgodnie ze scenariuszem. Tylko…, kto ten scenariusz przygotował? Odpowiedź na to pytanie była  równie jasna, co baner reklamujący stowarzyszenie, które za wydarzenie odpowiadało. Znamiennym jest, że polityka wdarła się kolejny już raz do „świątyni” tucholskiej kultury, choć i ta zbiesiła się wielokrotnie, kupcząc nie tylko społecznymi nastrojami, ale również garami, lub innym bezużytecznym drogim świństwem, kosztem najbiedniejszych, naiwnych starszych ludzi. Ktoś dociekliwy powie, że to margines działalności, być może, ale faktom nie można zaprzeczyć.

Polityka w tucholskim TOK-u, czy coś w tym zdrożnego, skoro ma służyć mieszkańcom? Jakim mieszkańcom, skoro oni o niczym nie wiedzieli? Nie do końca. Wspomniane stowarzyszenie informację przekazało potencjalnie zainteresowanym „wykładem” pani marszałek w im wiadomy sposób, choć zaistniało odstępstwo, ponieważ zaproszenie skierowane do konkretnej grupy, popłynęło również  z „ambony” kościoła jednej z parafii. Kolejnym jednak faktem jest ten, że zaproszono osoby z „kategorii” 50+. Kto znalazł się w tej elitarnej grupie?  Studenci Uniwersytetu Trzeciego Wieku Wyższej Szkoły Zarządzania Środowiskiem w Tucholi i seniorzy z Klubu Jarzębina i Klubu Jesień. Jak zawsze w takiej sytuacji znalazły się i osoby również w innym wieku, choć nie sposób ustalić sympatii politycznych,  przecież nikt tego nie ma wypisanego na czole.

Pani marszałek udowodniła w swoim wystąpieniu to, że ceni sobie przyjaciół z Tucholi. Kim są? Bez wątpienia osobami znanymi z tego, że są… znane i związane z dominującym obecnie ugrupowaniem politycznym. To jak widać się opłaca, przynajmniej do kolejnych wyborów.

Ciągle jednak nie jest znany cel wizyty gościa, naprawmy to…

Marszałek Sejmu Ewa Kopacz wzięła udział w spotkaniu ze studentami Uniwersytetu Trzeciego Wieku Wyższej Szkoły Zarządzania Środowiskiem w Tucholi. W spotkaniu zorganizowanym w Tucholskim Ośrodku Kultury uczestniczyli również seniorzy z Klubu Jarzębina i Klubu Jesień.

Marszałek Sejmu zwracając się do studentów UTW zwróciła uwagę na problemy pojawiające się w zależności od wieku. – Dla młodych najważniejsze są praca i mieszkanie, dla starszych – godne warunki życia – mówiła marszałek.

Ewa Kopacz w swoim wykładzie położyła nacisk na samodzielność i chęć ciągłego rozwoju u osób starszych. Marszałek Sejmu mówiła o „Założeniach długofalowej polityki senioralnej na lata 2014 – 2020”, których celem jest wspieranie seniorów w aktywnym życiu i jak najlepsze wykorzystanie potencjału osób „50+”.

– Bardzo bym chciała, aby zostały stworzone warunki do korzystania z mądrości i doświadczenia osób w wieku senioralnym – zwracała się marszałek do studentów. – Nie do przecenienia jest Wasza rola jako nauczycieli wprowadzających młodsze pokolenia w życie publiczne – powiedziała.

Za najlepszy przykład samoorganizacji, pasji i aktywności edukacyjnej marszałek Ewa Kopacz podała Uniwersytety Trzeciego Wieku. – To jest świetny czas, aby wreszcie robić to, na co zawsze miało się ochotę, ale nigdy nie miało się czasu, zajmując się domem i pracując – mówiła.

Marszałek Sejmu zachęcając studentów Uniwersytetów Trzeciego Wieku do jeszcze większej aktywności wspomniała o Sejmie Seniorów, który od przyszłego roku będzie zwoływany w parlamencie w dniach 21 – 22 stycznia. – Z mojej inicjatywy powstanie stała sejmowa komisja ds. senioralnych – dodała.

Obecnie UTW w Tucholi liczy 160 słuchaczy, a 25 kolejnych osób czeka na indeks. Słuchacze uniwersytetu uczą się języków obcych, uczestniczą w zajęciach jogi, biorą udział w różnych warsztatach. Dla tucholskich studentów UTW organizowane są wykłady dotyczące tematyki społecznej, politycznej, kulturalnej, językowej, medycznej i innych.

Ruch UTW działa w Polsce od 1975 r. Jego celem jest edukacja i aktywizacja społeczna osób starszych. W kraju funkcjonuje obecnie ponad 450 UTW, które zrzeszają przeszło 130 tys. słuchaczy.

11 października 2013 r. Sejm przyjął nowelizację ustawy o samorządzie gminnym, która umożliwia tworzenie gminnych rad seniorów. Ustawa weszła w życie 30 listopada 2013 r. Rady seniorów mają charakter konsultacyjny, doradczy i inicjatywny. W ich skład wchodzą przedstawiciele osób starszych oraz podmiotów działających na ich rzecz, w szczególności reprezentanci organizacji pozarządowych oraz podmiotów prowadzących uniwersytety trzeciego wieku.

Czyste, jasne intencje, skierowane do konkretnej grupy osób, okraszone swoimi doświadczeniami udowadniające każdemu niedowiarkowi, że nawet marszałek jest babcią i miewa ludzkie słabości. A nie powinna, bo my na te słabości łożymy i to gigantyczne kwoty. Można być zachwyconym, że małe, prowincjonalne, umierające miasteczko nobilituje wizyta kogoś tak ważnego, ale nie miejmy złudzeń, mamy do czynienia z sytuacją „wpływu”, gdzie w łaskawej pamięci potencjalnego wyborcy pozostaje obraz zatroskanego przyszłością  właśnie jego losem…, znanego polityka. Ludzka twarz ugrupowania, które jako kolejne doprowadza swój własny kraj na skraj przepaści, lekceważąc konstytucyjne obowiązki wobec obywatela. Czy mieszkańcy „posegregowani według wieku”, zdają sobie sprawę z tego, że ta władza odwróci się do nich plecami w chwili, gdy będą potrzebowali jej pomocy? Wątpliwe, ciekawszym zapewne była w tamtej chwili powierzchowność gościa i smak… kawy.

Dowód? Teraźniejszość, protest przy Wiejskiej w Warszawie.

Znamiennym jest, że w spotkaniu z panią marszałek udziału nie wzięli tucholscy oficjele, powód? Spotkanie miało swój cel i odbiorców, dodatkowo nikt z nich nie będzie ryzykował bycia uwikłanym i to tuż przed wyborami samorządowymi w kontakty z władzą, której popularność wystawiona została na ciężką próbę, na jej własne życzenie. Postępują słusznie. Nie ukrywajmy tego, że wśród zaproszonych na spotkanie z ważnym gościem osób, zabrakło nawet tych najważniejszych, ba nawet z tego samego klubu, choć innych izb parlamentarnych. Czytelne i również… słuszne. Polityka nie ma niczego wspólnego z sentymentalizmem, tutaj obowiązuje prawo drapieżnika i ofiary, tą ostatnią jest… obywatel, często ogłupiony, wykorzystany i pozostawiony własnemu losowi.

Marszałek Kopacz? Sprawia wrażenie, stanowczej, niezwykle elokwentnej, cieplej i przemiłej osoby. Jej urok osobisty jest oczywistością, a sposób w jaki porusza się w swojej dziedzinie, może budzić podziw. Jakże inną jest Jej retoryka w porównaniu z tą lokalnych, samozwańczych tuz, które próbując naśladownictwa – najwyższej formy podziwu, prezentują się w takim tle doprawdy… „dziwnie”.

Bez wątpienia, można uwierzyć w słowa pani marszałek, jednak jej przeszłość, a choćby w kontekście smoleńskim, ugruntuje każdego w przekonaniu, że wypowiedzine słowa mogą pozostać wyłącznie słowami i to być może bez pokrycia, zwłaszcza wobec osób mieszkających daleko od ośrodka władzy w Warszawie.

Może dlatego warto uzmysłowić sobie, że ordynacja wyborcza powinna ulegać stałym zmianom, ta najnowsza powinna dotyczyć wykształcenia tych, którzy decydują o losie Narodu. No dobrze, a co z amatorami?

Wszyscy WON i to z każdej opcji politycznej!

_______________________

Mariusz R.Fryckowski

Wykorzystano treści z witryn sejmowych.

Materiały filmowe i fotografie – TOKiS – PRESS

Wszelkie prawa zastrzeżone!

_____________

(a.)

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook