1 grudnia 2020

TELEWIZYJNO FILMOWA AGENCJA PROMOCYJNA

TUCHOLSKA OFICYNA KULTURALNA i SPOŁECZNA tokIs – press tv

Radny bezradny, czy tylko zastraszony?

5 min read

Tak właściwie…, należałoby „pogratulować” panu Burmistrzowi Tucholi obecnego składu osobowego Rady Miejskiej. Czcigodna Rada przypomina bierną maszynkę do głosowania, a ta powiązana jest  z uległością ( w przeważającej większości), no i mamy taką Tucholę, jaką mamy. Znaczenie tego miasta spadło już do takiego poziomu, że nawet jedno z poczytnych, regionalnych pism, raczy traktować Nasze miasteczko pisząc o nim ” z małej litery”.

Nie wątpię w to, że przedstawiciele Wysokiej Rady, to w większości osoby niezwykle uczynne, miłe i przyjacielskie, jednak…, wyłącznie w życiu prywatnym. Drugie, publiczne życie, to zupełnie inna melodia. Bycie radnym, to odpowiedzialność i ciężka praca dla społeczeństwa, które zaufało swojemu przedstawicielowi. W związku z tym ma ono prawo wymagać posłuszeństwa i skuteczności w działaniu. Niestety, z tym, u niektórych radnych, bywa różnie.

Podczas 23 sesji Rady Miasta, która odbyła się w ostatni piątek, przed szacownym gremium, wystąpił pełniący obowiązki komendanta KPP w Tucholi, pan Wiesław Gapa. Radni wysłuchali raportu o stanie bezpieczeństwa w powiecie. Komendant szeroko odniósł się do „mapy zagrożeń” – nowej broni policji w walce z patologiami. To narzędzie powoli, ale zaczyna działać. Bezpośredni kontakt ze społeczeństwem poprzez „mapę”, pozwala na skuteczne przeciwdziałanie, właśnie zagrożeniom.  Każdy wpis obywatela jest szczegółowo analizowany i sprawdzany. Niestety, z ogromu informacji, które poprzez to narzędzie napływają do komendy, większość okazuje się być „bublami wyssanymi z palca”. Policjanci tracą czas i społeczne pieniądze na sprawdzenie… bredni. Oczywiście, zdarza się, że zgłoszenia są uzasadnione i wtedy policjanci mogą rozpocząć swoje służbowe czynności.

Sytuacja przypomina odebranie przez dyżurnego w komendzie rozmowy spod numeru 112 i udzielenie  w środku nocy odpowiedzi na pytanie: „która pizzeria o tej porze jest otwarta?”

Kompletnie nietrafione i utrzymane w sarkastycznym tonie wystąpienie pana radnego Krzysztofa Barana (Kiełpin), wybiło wysoką radę z „zespołu otępienia sesyjnego„. Pan radny, poinformował wszystkich, w tym również pana komendanta o tym, że kiełpińska „młodzież się grupuje” i że On – pan radny interweniował w tej sprawie i nic się nie dzieje. Już samo to stwierdzenie jest jakimś kompletnym nonsensem, zwłaszcza, że jak do tej chwili, obecny rząd nie odtrąbił jeszcze kolejnego „Stanu Wojennego”. Młodzież w dodatku z małej miejscowości, gdzie każdy z każdym się zna, ma to do siebie, że grupuje się przy byle okazji. To jest zjawisko normalne i znane od czasów, kiedy niejaki Darwin (taki staruszek z brodą) stwierdził, że pierwsza małpa zeszła z drzewa i przyjęła postawę wyprostowaną. Idąc dalej…, ssaki, to zwierzęta, które uwielbiają żyć w stadzie, ludzie, nikogo nie obrażając, zwłaszcza młodzi, też tak mają.

Według pana radnego, tamtejsza młodzież polubiła lokalny przystanek autobusowy, gdzie pije, pali, pluje i wymyśla inne brewerie. Jest w tej tragedii coś pozytywnego, bo „grupujący się” nie wiszą jak małpy na drzewach i nie próbują prostować bananów, bo ich tam zwyczajnie nie ma. Jest postęp? Jest, ten proces już dawno temu nazwano cywilizacyjnym.

Minęły czasy, kiedy młody człowiek musiał siedzieć cicho w domu i pod naciskiem seniora, miał się uczyć młócki i rachunków, pracować w gospodarstwie oraz klepać bezmyślnie paciorki. Dzisiejsza młodzież oczekuje rozrywek i ma do tego pełne prawo. Niestety, jak się okazuje, w Kiełpinie największą rozrywką jest właśnie przystanek autobusowy, który stał się zapewne lokalnym klubem młodzieżowym.

Mówiąc prościej, to co ta młodzież ma ze sobą zrobić? O tym jakoś pan radny nie wspomina. Jednak to nie wszystko, panu radnemu przeszkadza „grupująca się młodzież”, dobrze, rozumiemy ten fakt. Jest przeświadczony o tym, że dzieją się tam chuligańskie wybryki, to też można zrozumieć. Radny powiadamia swojego dzielnicowego o problemie i co? Właśnie, od tego momentu zaczyna się asekuracja pana radnego, który zapewne wie kim jest owa „grupująca się młodzież”.

Gdyby wziąć pana radnego „na męki”, zapewne wyśpiewałby imiona i nazwiska „całego składu”. Nic z tego, pan radny wymaga od policjantów interwencji „w ciemno”, zapewne słusznie, ale istnieje jeszcze druga strona tego lichego obyczajowo medalu. Czy pan radny Baran sądzi, że policjant, w tym przypadku dzielnicowy, prócz policyjnego przygotowania, ma właściwości nadprzyrodzone?

Prawdopodobnie tak i zapewne dlatego oczekuje skutecznej interwencji. Nic z tego, bez współpracy i natychmiastowej reakcji oraz pełnej współpracy, szanse na ujęcie „sprawców ciężkiego przestępstwa” są nikłe. Pan radny kompletnie nie orientuje się w specyfice działania dzielnicowego, który w okolicach stycznia przyszłego 2017 roku, po zmianach w przepisach, na powrót być może stanie się safandułą – dzielnicowym, jak onegdaj w filmie pt. „Wiosna panie sierżancie”. Oczekujemy tego! Obecnie, dzielnicowy siedzi zakopany w tonach papierów i zwyczajnie nie ma czasu na to, aby być w kilku miejscach jednocześnie, no chyba, że była ministra Piotrowska wyposażyła funkcjonariuszy w teleportery.

Zgłaszanie problemów policji jest prawem każdego obywatela, ale mundurowi potrzebują szczegółów, aby być skutecznymi. Pan radny działa w ramach tzw.”wysokiego poziomu ogólności” – to ulubione powiedzenia panów: Starosty Tucholskiego i pana Burmistrza Tucholi. Dlaczego? Bo znowu przebiją mu opony w samochodzie!

Innymi słowy, pan radny Baran czuje się zastraszonym! Ciekawe, oznacza to, że kompletnie nie nadaje się do pełnienia zaszczytnej funkcji radnego, skoro nie potrafi odnaleźć wspólnego języka ze społecznością, którą reprezentuje.

Droga wyjścia jest tylko jedna: złożenie mandatu.

Sarkastyczna wypowiedź pana radnego w stosunku do komendanta i oczekiwanie, że ten ostatni ma podczas sesji tam i wtedy, mieć antidotum na problemy radnego, jest niedorzecznością! Oczywiście, każdy ma prawo oczekiwać skuteczności policji w wykrywaniu sprawców przestępstw, jednak sala obrad RM nie jest do tego miejscem najwłaściwszym. Przypomnijmy,  UMiG, od nowej siedziby POLICJI dzieli… pięć minut marszu, no, może dziesięć, od kiedy pan burmistrz rozkopał ul. Dworcową, przy której mieści się komenda. To  jest  miejsce, aby wyjaśnić podobne sprawy.

____________________

Mariusz R.Fryckowski

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook