21 października 2020

Radny, jak Filip z konopi

2 min read

Rzeczywiście, bycie radnym, to niezwykle odpowiedzialne miejsce w życiu małej społeczności. Otrzymuje społeczny mandat zaufania, oznacza to wyłącznie jedno – jest zobowiązany do pracy na rzecz społeczeństwa. Jednak…, zdarza się czasami tak, że ów radny – bądź, co bądź, osoba publiczna, staje się nadgorliwym i przez to… śmiesznym.

 

Owóż, podczas ostatniej sesji jeden z radnych (nazwisko pomińmy, aby nasz bohater nie dostał zawału, lub żeby nie wywieziono go na … taczkach), wpadł na iście szatański pomysł, który powaliłby swoją specyfiką nawet mamuta, gdyby tego w dalekiej przeszłości nie trafił przysłowiowy szlag.

Zapewne pan Radny świat obserwuje zza szyb swojego samochodu, to uzasadnione, zwłaszcza, ze transport publiczny bywa mocno surrealistyczny, ba, jest na granicy groteski. Bywało pewnie również tak, że nasz bohater mocno bulwersował się tym, że niektóre przystanki autobusowe wyglądają tak, jakby kilka razy dziennie dotykało je tornado.

Ponieważ czas złowrogich wichur dawno minął, pewnikiem powodem zniszczeń musza być ludzie, ups, przepraszam – starożytne plemię Wandali. Smarują po ścianach, siusiają, piją piwo i gorzałkę, a co bardziej krewcy wiszą, jak małpy na krawędzi dachu. Cóż, nadmiar energii, albo iście filozoficzne twierdzenie, że oto młodość musi się wyszumieć.

I ma chłopina rację w tym, że przejął się losem przybytków, które służyć mają podróżnym. Jednak, skoro nie jest po jego myśli, plan w głowie radnego musiał być tylko taki – zabronić „wystawania na przystankach autobusowych”. Szalone? Odlotowe? Oczywiście, podobnie jak idiotyczne podwyższanie cen biletów parkingowych, podatków, dokonywanie złego wyboru firm remontujących tucholskie ulice itp., itd.

Według „Geniusza” na przystanku nie powinno przebywać się dłużej, niż kilka minut przed i po przyjeździe autobusu. Wesoła twórczość intelektualna wybrańca? Może wynika to z nazwiska i kojarzącego się z nim…humoru?

Uściślijmy, czyli… jako podróżny mam prawo sterczeć pod przewiewną wiatą tylko przez kilka chwil, zanim być może przyjedzie autobus. No tak, można byłoby tę fantazję Radnego nieco obejść, mając ważny bilet autobusowy, lub choć „peronówkę”, ale po pierwsze, bilet kupuje się u kierowcy, bo ostatnia kasa biletowa PKS-u zniknęła podobnie szybko jak…dinozaury. Po drugie odkąd w naszym klimacie istnieje zima i jest chroniczny brak peronów wszelakich, miło jest się schronić, nawet pod dziurawym dachem przed śniegiem. Zapewne pan Radny tego nie rozumie, tak właściwie niczego nie rozumie, bo punkt siedzenia zakłócił Mu punkt widzenia. Może czas wprowadzić do ordynacji wyborczej przymusowe badania psychiatryczne?

Propozycja „wynalazcy” upadła, a szkoda, bo takiego ewenementu i racjonalizmu, daremnie szukać, nawet u Eskimosów i to bez świecy!

Mariusz R. Fryckowski

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook