30 listopada 2020

TELEWIZYJNO FILMOWA AGENCJA PROMOCYJNA

TUCHOLSKA OFICYNA KULTURALNA i SPOŁECZNA tokIs – press tv

RDW – Tuchola? Kierownictwo do natychmiastowej wymiany!

4 min read

Czwarty dzień stycznia, komunikaty meteorologiczne, które odbieramy w redakcji, nie pozostawiają złudzeń, najbliższe dni będą trudne, zwłaszcza dla kierowców.

Jest środa, wieczór, otrzymujemy informację, że na drodze wojewódzkiej 240 w okolicach Żalna (gm. Kęsowo) trwa prawdziwy armagedon. Droga jest tak śliska, że wypadają z niej kolejne samochody.Służby ratunkowe mają pełne ręce roboty.

W tym samym czasie od strony Czerska, do Tucholi zbliża się nowoczesny van, nafaszerowany jest współczesnymi gadżetami, które wspomagają kierowcę podczas takiej pogody. Kierowca vana jest już na ostatniej prostej, do pokonania została mu tzw. „góra czerska” – fragment drogi, której nawierzchnię sfrezowano, a której Zarząd Dróg Wojewódzkich nie uznał za stosowne naprawić ( mając takie możliwości), pomimo monitów Burmistrza Tucholi.

Kierowca jedzie bardzo powoli, prędkość jego pojazdu to najwyżej 25 – 30 kilometrów na godzinę. W pewnym momencie sytuacja zmienia się jak w filmie z przyspieszonym tempem. Auto wpada w niekontrolowany poślizg, zawodzi cała nowoczesna technika, na nic kontrola trakcji, na nic ABS, SRS, auto jak bezwolna masa żelastwa, zsuwa się z góry w kierunku skrzyżowania z 240-stką. Kierowca robi co może, w ostatniej chwili odzyskuje zimną krew, cudem odblokował hamulce, auto obraca się wokół własnej osi i tuż przed skrzyżowaniem zatrzymuje się. Chwilę później, od strony centrum przejeżdża potężna ciężarówka.

Kilka metrów dalej i doszłoby do tragedii.

Czy tę opisaną przez czytelnika TOKiS – a dramatyczną sytuację, można zwalić na karb starej policyjnej formułki: „nie dostosował prędkości do warunków atmosferycznych„? Tego wieczoru w tym miejscu, każda prędkość była” niedostosowaną”. Czy winę za to zdarzenie ponosi kierowca, czy może winnym jest ktoś zupełnie inny?

Droga z Tucholi do Czerska leży w jurysdykcji Zarządu Dróg Wojewódzkich. To ta jednostka odpowiada za jej utrzymanie i to przez cały rok. Firma posiada pracowników i sprzęt, choć w ostatniej kwestii korzysta z usług podwykonawców. I tak właśnie jest u nas.

Bohater zdarzenia interweniował, niestety, to, co usłyszał było dalekie od jego wyobrażeń o tzw. „normalności”. Ulica w żaden sposób nie została przygotowana do ruchu. W sposób naturalny zamieniła się w ślizgawkę. Nikt z drogowców tego miejsca nie patrolował, tym bardziej nie zadbał o to, aby została posypana odpowiednim środkiem przywracającym przyczepność pojazdom.

Pytanie jest proste – dlaczego? I tutaj zaczyna się problem. Nie ma on niczego wspólnego z brakami sprzętowymi, a z … wymianą informacji. Kogo z kim? Za chwilę poznamy odpowiedź.

Podczas jednej z konferencji prasowych, które od jakiegoś czasu zwołuje pan starosta, dziennikarze spotkali się z lokalnymi drogowcami. I to właśnie oni twierdzili wtedy, że ” to nie  drogowców zaskakuje zima, a kierowców”.

Tym jednak razem było inaczej. Odpowiedzialnym za utrzymanie dróg jest wynajęty podmiot z Tucholi. Dysponuje dobrym sprzętem, który w każdej chwili jest gotowy do akcji. Jednak takiej nie rozpocznie, jeżeli nie otrzyma informacji do jednostki zlecającej wyjazd. W naszej ocenie to właśnie RDW – Tuchola, innymi słowy, Rejon Dróg Wojewódzkich – Tuchola.

Wejdźmy do ich witryny w której czytamy…

Rejon Dróg Wojewódzkich Tuchola

Jednostka odpowiada za utrzymanie dróg w powiatach tucholskim, nakielskim oraz części powiatu bydgoskiego. Na terenie rejonu znajdują się DW nr 189, 237, 240, 241, 242 i 243.
Siedziba RDW znajduje się w Tucholi przy ul. Przemysłowej 4.

Jasne, wszystko się zgadza? Dlaczego fatalnej środy zawiodła wspomniana wcześniej łączność pomiędzy zleceniodawcą, a wykonawcą? Czy to pomyłka, niedopatrzenie, brak informacji lub ignorancja? Nie jest naszą sprawą odpowiedź na to pytanie, to zadałby prokurator, gdyby kierowca opisanego vana… zginął zmiażdżony dziesiątkami ton stali!

We wspomnianej witrynie, prócz zacytowanego fragmentu, są wymienieni pracownicy RDW, jest ich armia, jednak szefem całości jest tylko jedna osoba, która odpowiada za ten kram.

W naszej ocenie, po środowej wpadce, powinna poszukać sobie innej pracy, może na „solarce” lub w wozie patrolującym podczas takiej aury wojewódzkie „dukty” dla pojazdów gąsienicowych. Bo zdaje się, tylko takie mogą bezpiecznie poruszać się po okolicznych drogach.

To nie jest pierwsza wpadka tej instytucji, sytuacja powtarza się od zawsze i od zawsze jest tolerowana lub bagatelizowana. Czy podobne zasady obowiązują w jednostkach nadrzędnych w stosunku do RDW – Tuchola?

Jeżeli tak, to koniecznością chwili zdaje się wysłanie w komplecie całego tego towarzystwa, najlepiej do łopaty, bo o zapewnieniu bezpieczeństwa ludziom poruszających się ich drogami, nie mają zielonego pojęcia!

Co na to pan marszałek województwa? Co na to pan wojewoda? Trudno powiedzieć, czy odpowiedzą na tak postawione pytania. Jednak jedno jest pewne, temperatury spadają, są opady śniegu, będzie tylko gorzej. Czy aby coś się zmieniło w tej materii, ktoś naprawdę musi zginąć?

____________________

Mariusz R.Fryckowski

 

 

 

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook