sob. Lip 11th, 2020

REALIA SĄ TAKIE… 120 PRZELOTÓW NA TUCHOLSKIM NIEBIE!

2 min read

SONY DSC

Dzisiaj rano skontaktował się z nami nasz kolega, namawiając do natychmiastowej obserwacji nieba. I rzeczywiście, to, co zobaczyliśmy na nim, zdumiało wszystkich.

Do kogo należy niebo?

Swobodnie mogą się czuć najwyżej ptaki i owady. Wolna przestrzeń ponad nami jest własnością państwa, w którym się znajdujemy i to poszczególne kraje nią dysponują. Wyjątek stanowią neutralne obszary nad oceanami – tam, gdzie również wody nie podlegają niczyjej jurysdykcji. Nad porządkiem ruchu na polskim niebie czuwa Polska Agencja Żeglugi Powietrznej (PAZP). Jeśli tylko w kieszeni mamy uprawnienia pilota, a do dyspozycji balon, paralotnię, awionetkę lub jakikolwiek statek powietrzny, wolno nam latać do wysokości około trzech-czterech tysięcy metrów. Musimy jedynie omijać newralgiczne miejsca, przede wszystkim lotniska, by nie wchodzić lądującym i startującym samolotom w paradę. To jednak tylko pozorna swoboda – każdy nasz ruch jest śledzony przez radary, których zasięg pokrywa całe terytorium Polski. Powyżej czterech tysięcy metrów latają duże samoloty, między innymi rejsowe. Te muszą mieć zgodę PAZP-u nie tylko na start i lądowanie, ale właściwie na każdy ruch.

Od sześciu tygodni ( z drobnymi przerwami) niebo nad Tucholą przypomina zupę, przez którą z trudem przebija się słońce. Zadajmy sobie proste pytanie, dlaczego rano pogoda jest słoneczna, a chwilę później mamy tak potężne zachmurzenie? Jest tego przyczyna 120 przelotów potężnych maszyn na różnych pułapach. Czy ten fakt w żaden sposób nie wpływa na środowisko terenów chronionych? Jeżeli ktoś odpowie twierdząco, sam się oszukuje. A czy ktoś zastanawiał się kiedyś, dlaczego w pewnych warunkach pogodowych, na które ma wpływ ciśnienie atmosferyczne i brak wiatru, po otwarciu okien w naszych mieszkaniach pojawia się dziwny zapach podobny do smrodu nafty? Warto się uwrażliwić na tak oczywiste sygnały i nie zwalać całej winy na tych, którzy powodują tzw. smog.

 


(red.)