30 października 2020

Robert Leśniakiewicz dla TOKiS – PRESS: Apokalipsa w Daiichi Fukushima 1 EJ

17 min read

W Polsce i innych krajach niewiele mówi się o katastrofie w Fukushimie i jej efektach. I co najciekawsze – nie podaje się żadnych liczb, jakby zagrożenie było jedynie jakąś efemeryczną, wirtualną ciekawostką, której nie warto poświęcić nawet paru minut. Ot, było – minęło i z deszczem spłynęło – nomen-omen. Rosyjska telewizja RT przeprowadziła wywiad z jedną ze specjalistek w zakresie badań atomowych, a oto ten materiał, który udostępniono w dniu 17.VIII.2013 roku w Internecie:

Te „przez lata łatane przewody” mogą spowodować „miliony zgonów”

 

– Nawet najmniejszy błąd w czasie operacji wyciągania na zewnątrz 1300 prętów paliwowych z rozwalonej elektrowni jądrowej w Fukushima, może spowodować serię kaskadowych awarii a apokaliptycznymi następstwami – mówi Christina Consolo, specjalistka w zakresie badań nad opadem radioaktywnym (fall-out) w wywiadzie dla RT.

Właściciel Daiichi Fukushima 1 EJ firma TEPCO[1] chce wyjąć 400 ton prętów paliwowych znajdujących się w tymczasowym zbiorniku paliwowym zniszczonego Reaktora nr 4. Usuwanie musiałoby być zrobione ręcznie z dachu zniszczonego budynku w bardzo skażonym radioaktywnie środowisku.

W najgorszym przypadku scenariusz, uszkodzone pręty mogą osiągnąć stan krytyczny, w rezultacie stopią się powyżej powierzchni gruntu, wydzielając radioaktywny fall-out, który jest nie do powstrzymania – powiedziała Consolo, która jest fundatorką i gościem „Nuked Radio”. – Jednakże pozostawienie spraw swojemu losowi nie jest żadna opcją, ponieważ statystyczne ryzyko podobnie złych następstw wzrasta z każdym dniem – mówi ona.  A oto wywiad z nią przeprowadzony przez RT:

 

PYTANIE: Jak poważna jest sytuacja prętów paliwowych w porównaniu ze skażeniem wody o którym wiemy?

ODPOWIEDŹ: Chociażby usunięto wszystkie pręty paliwowe ze wszystkich istniejących ponad 430 reaktorów jądrowych na całym świecie, to jest to bardzo delikatna procedura nawet w najlepszych warunkach. To, co powoduje, że w Fukushimie jest to tak niebezpieczne, to to iż pręty te znajdują się w uszkodzonym pojemniku reaktora. Jednakże trzeba spróbować, bowiem Reaktor 4 ma poważne problemy strukturalne i ten zbiornik z prętami znajduje się na najwyższym piętrze budowli. A tutaj wyliczę powody, dla których jest to tak niebezpieczne:

Wieszaki wewnątrz zbiornika z prętami paliwowymi zostały uszkodzone przez eksplozję w pierwszym dniu katastrofy;

Cyrkonowe osłony prętów paliwowych spaliły się, kiedy padły na nie krople wody, ale nie wiemy czy to spowodowało uszkodzenie prętów i nie będzie przeszkadzało w czasie ich usuwania;

Schładzanie słoną wodą powoduje korozję ścian zbiornika a także najprawdopodobniej prętów paliwowych i ich zawieszenia;

Budynek jest zatopiony;

Urządzenia dźwigowe, które normalnie wyjmowały pręty paliwowe zostały zniszczone;

Komputerowo sterowane usuwanie prętów nie będzie możliwe, wszystko musi być zrobione ręcznie;

TEPCO nie jest w stanie wykonać tego procesu bez ludzi, którzy wykonując to zadanie będą wystawieni na potężne promieniowanie w czasie wyjmowania i składowania tych prętów;

Proces wyjmowania każdego pręta musi być powtórzony 1300 razy bez jakiegokolwiek wypadku!

Przemieszczanie uszkodzonego paliwa nuklearnego nawet w bardzo rygorystycznych warunkach może doprowadzić do stanu krytycznego, gdy pręty zbliża się zanadto do siebie, co może doprowadzić do reakcji łańcuchowej, nad którą nie będzie można zapanować;

 

To, co może się potencjalnie wydarzyć, to synergiczny efekt pożaru i/albo eksplozji oraz dalszego zawalenia się całej konstrukcji. To z kolei będzie powodowało samoczynne podtrzymywanie reakcji łańcuchowej przez długi czas. To jest ten apokaliptyczny scenariusz. Ta nawodna budowla stanowi największy problem, bo i nawet jeżeli woda zostanie odpompowana, to ona i tak zawsze znajdzie drogę do fundamentów. Problem z wodą w Fukushimie, trywialny w warunkach normalnych, stanie się zasadniczym w scenariuszu z reakcją łańcuchową.

W Fukushimie istnieje problem z całą masą wód gruntowych płynących przez elektrownię i ten niekończący się zalew wodą musi być trzymany pod kontrolą 24 godziny na dobę, 7 dni tygodnia i 365 dni w roku, by nie stał się jeszcze gorszym. Ostatnio wygląda na to, że opada ilość wody pod elektrownią.

TEPCO zadecydowało odpompowywanie wody z tych budynków. Jednakże odpompowywanie wody doprowadza do zwiększenia się przepływu i stwarza coraz bardziej grząski grunt dookoła reaktorów. Nienormalne przedsięwzięcie – ale może to utrzymywać te budynki w całości – to skanalizowanie tej wody i odprowadzenie jej drenami położonymi w o wokół elektrowni na ogromną skalę. Bez tego, gleby zostałyby wypłukane i przemieszczone, co spowodowałyby zmiany konfiguracji budynków i konfiguracji zbiorników z prętami paliwowymi także. Na dodatek wody znajdujące się w budynkach są wysoko radioaktywne po zetknięciu się ze stopionym paliwem jądrowym.

Nie wiedząc niczego o płynącej wodzie i lokalizacji jej źródeł oraz lokalizacji stopionego paliwa, jak długo TEPCO wypompowuje wodę i gdzie uderzy następne trzęsienie ziemi – niemożliwym jest przewidzenie jak wcześnie wydarzy się jakiś kolejny problem z wodą. Jedno jest pewne – wypompowując wodę z budynków wzmaga się tylko jej napływ i ten właśnie problem musi być załatwiony jak najszybciej jest to tylko możliwe.

 

PYTANIE: Biorąc pod uwagę wszystkie komplikacje, które mogą pojawić się w czasie wyciągania prętów paliwowych, które są według pani najpoważniejsze?

ODPOWIEDŹ: Najpoważniejszą komplikacją, którą zawsze bierze się pod uwagę, jest wznowienie reakcji łańcuchowej. I jak to podkreślałam powyżej, jest wiele rzeczy, które się mogą wydarzyć. W przejściowym zbiorniku z paliwem jądrowym zawierającym uszkodzone pręty i zawieszenia, może ona zacząć się w każdej chwili. TEPCO ma nieprawdopodobne szczęście, że to się nie zdarzyło jak na razie.

 

„Musimy odwalić najgorszą, ale i najważniejszą pracę jaką ktokolwiek wykonał”

 

Drugim największym problemem jaki mam na uwadze, to fizyczne i mentalne przygotowanie ludzi, którzy znajdą się szczególnie blisko promieniującego paliwa jądrowego w czasie procesu jego wyciągania z reaktora. Oni będą tymi, od których zależy powodzenie całej tej skrajnie niebezpiecznej operacji. Większość z ich zmysłów, a szczególnie najważniejszy z nich – wzrok, będzie przyciągany przez aparaty, które trzeba będzie nosić w czasie ich ekspozycji na promieniowanie, w celu zapobieżenia ich natychmiastowej śmierci od podnoszonych promieniujących prętów ze zbiornika i umieszczenia ich w pojemnikach albo w innym zbiorniku położonym opodal. Myśląc na moment nad tym, co mogłoby się wydarzyć można stracić z oczu pracujących robotników. Dodatkowo stoisz na budynku, który w każdej chwili może runąć. Nawet jeżeli zapewnimy największe środki bezpieczeństwa robotnicy będą szybko i często wymieniani.[2] Bez tego szybko osiągnęliby oni limit napromieniowania zagrażający ich życiu. Jeżeli okazywaliby oni fizyczne czy mentalne skutki napromieniowania, musieliby być wymieniani jeszcze częściej. Musimy odwalić najgorszą robotę, jaką kiedykolwiek ktokolwiek wykonał. I jeżeli nawet wszystko pójdzie dobrze, to jest wciąż wiele rzeczy, które mogą pójść źle.

 

PYTANIE: Jakie są potencjalne konsekwencje fiaska bezpiecznego wyjęcia prętów paliwowych w porównaniu z innymi tego rodzaju katastrofami, jak np. w Czarnobylu, czy stopienie rdzenia reaktora w Fukushimie w 2011 roku?

ODPOWIEDŹ: Nie ma takiego porównania. To będzie nieprawdopodobnie ryzykowna operacja z ekspozycją na ogromną ilość radioaktywnych materiałów w największej bliskości. I jak to widzieliśmy w przeszłości – tylko jedno uchybienie, jeden drobny incydent na miejscu katastrofy przekłada się na kaskadową serię dalszych awarii.

Teren katastrofy został otoczony taśmami ostrzegawczymi i posterunkami na okres dwóch lat.

[…] Dla porównania: w Czarnobylu był jeden reaktor na wiejskim obszarze, i miał wielkość ¼ tych, które eksplodowały w Fukushima. Tam nie było „przejściowego zbiornika na paliwo”, którym trzeba się martwić. Czarnobyl był zagrożeniem in situ – co oznacza, że wystarczyło wszystko szczelnie zamurować i zostawić nie tylko nad, ale także pod powierzchnią gruntu.

W Fukushima mamy 6 zbiorników ponad poziomem gruntu i wszystkie załadowane do pełna paliwem, które mogłoby być usunięte, z czego najważniejszym jest Reaktor 4 oraz także Reaktor 3 – który też wygląda bardzo źle. Zbiorniki te nigdy nie były używane do długotrwałego przechowywania paliwa nuklearnego, używano ich tylko do krótkoterminowego składowania prętów. Używanie ich do długoterminowego składowania paliwa jest poważnym błędem, który stał się „akceptowanym” i powtarza się przy każdym reaktorze na całym świecie.

Mamy teraz trzy 100-tonowe „krople” stopionej pulpy z paliwa jądrowego pod ziemią, ale gdzie się one znajdują, tego nie wie nikt. Wszelkie bariery zrobione przez TEPCO zawiodły, podobnie jak wszelkie próby dekontaminacji skażonej radioaktywnie wody. Roboty padły. Kamery i mierniki temperatury padły… Dekontaminacja sąsiednich miasta także padła.

 

Jeżeli i kiedy skażenie warstw wodonośnych poprzez korium[3] dojdzie do rejonu Tokio, to trzeba będzie poważnie zastanowić się nad tym, gdzie ewakuować 40 mln ludzi.

 

Mamy nieskończony zbiornik ścieków jakim jest Pacyfik, który będzie takim nie tylko dla nas i za naszego życia, ale także za życia naszych potomków. Mamy 40.000.000 ludzi mieszkających w rejonie Tokio. Kontynuujemy uwalnianie skażeń do wód podziemnych co powoduje ogromny wzrost radiacji wód strumieni z nich wypływających. Po drugiej stronie Pacyfiku przeprowadzono dwa badania nad zwiększeniem się śmiertelności w Ameryce Północnej i problemów z tarczycą u dzieci w stanach na Zachodnim Wybrzeżu wywołanych przez początkową ekspozycję na radioaktywny jod. [131I]

Mamy wzrastającą kontaminację łańcucha pokarmowego poprzez bioakumulację i biomagnifikację. A najnowsze badania nad bliskością stopionego paliwa nuklearnego z warstwami wodonośnymi z regionu Tokio, wskazują na to, że paliwo skaża radioaktywnie grunt poniżej elektrowni. A kiedy korium przeniknie całkiem do wód gruntowych Tokio i okolic, to trzeba będzie poważnie myśleć o ewakuacji 40.000.000 Japończyków. Brzmi to nieprawdopodobnie, ale ludzie rzecz jasna nie mogą zamieszkiwać obszaru, na którym nie będzie czystej wody!

Operacja zabrania paliwa ze zniszczonego zbiornika dotychczas nie była nigdy przeprowadzona. Pręty są nieporęczne i ciężkie – jeden z nich waży około 2/3 tony. Ale da się to zrobić, a jeżeli nie, to trzeba będzie zalać cały budynek betonem. Nie wiem, czy ktoś rozważał taką możliwość, ale wydaje się to bardziej „bezpieczne” od tego, co oni zamierzają z tym zrobić… – ale bez własnego wkładu ryzyka.

A ta cała demolacja będzie trwała przez dekady, jak nie stulecia, nawet jeżeli rzeczy będą miały się tak, jakimi one są teraz. Ale tak nie będzie, bowiem zdarzają się przecież naturalne katastrofy takie jak deterioracje w czasie trzęsień ziemi, podmycia gruntu, osuwanie się gruntu, korozja metali – że wymienię tylko te pierwsze lepsze. Każdego dnia, który mija, statystyczne ryzyko wciąż wzrasta do tego apokaliptycznego scenariusza. Nikt nie może powiedzieć czy wiedzieć, jak to się rozegra, poza tym że miliony ludzi może umrzeć jeżeli pozostawimy rzecz swemu losowi a miliardy mogą umrzeć, jeżeli rzeczy pójdą w jeszcze gorszą stronę.

 

PYTANIE: Czy te pręty paliwowe mogą także paść ofiarą innych czynników w procesie wyciągania ich ze zbiornika? Ponadto czy spodziewacie się że wszystkie 1300 (i więcej) prętów zostanie wyciągniętych przed upływem roku?

ODPOWIEDŹ: Niestety tak, pręty te są wystawione każdego dnia na niebezpieczeństwo, kiedy pozostają one w zbiorniku. […] Każdy reaktor i tymczasowy zbiornik paliwowy ma swój własny zestaw problemów i każdy z nich może doprowadzić do samowolnej, niekontrolowanej reakcji łańcuchowej. Nie będzie wiadomo, czy wyjęcie prętów paliwowych będzie możliwym, bowiem kilkanaście z nich jest ciężko uszkodzonych od czasu prób wyciągnięcia ich.

 

PYTANIE: Wreszcie jakie jest najgorszy scenariusz? Jaki poziom skażenia wy widzicie i jak ponure mogą być długoterminowe konsekwencje dla zdrowia na tym regionie?

ODPOWIEDŹ: Ekstremalnie złowieszcze. To jest strasznie trudne pytanie, ale najgorszy scenariusz przewiduje śmierć miliardów ludzi. Prawdziwa Apokalipsa. Odkąd mówimy o Reaktorze 4, ja będę uważała ten problem za szczególny, a to dlatego iż każde wydarzenie pogodowe, przerwa w dostawie energii elektrycznej, trzęsienie ziemi, tsunami, awaria systemu chłodzenia czy eksplozja albo pożar w każdy sposób i w każdej formie w każdej lokalizacji w Fukushima może spowodować kaskadowo potężną katastrofę – to jest jak efekt kuli śnieżnej czy domina.

 

Narażona na szwank integralność zbiornika może doprowadzić do stanu krytycznego

 

W każdym przypadku i w każdym czasie, w czasie każdego z tych możliwych incydentów, paliwo nuklearne w Reaktorze 4 może przekroczyć stan krytyczny, co spowoduje przegrzanie zbiornika, do momentu, kiedy woda odparuje i osłony z cyrkonu zapala się, jak będą wystawione na działanie powietrza. To może się zdarzyć nawet jak jesteśmy o tym uprzedzeni. Może to się zdarzyć ponownie, kiedy jakiś gryzoń uszkodzi linię przesyłową prądu i chłodzenie zatrzyma się na całe dnie.

Poza tym integralność zbiornika jest zagrożona, a paliwo może osiągnąć stan krytyczny, kiedy rozprzestrzeni się na inne paliwo. Ciepło tej reakcji może naruszyć jego strukturę, która potem może się zapaść i zbiornik może skończyć jako stos szczątków na gruncie. To może wyzwolić ogromną ilość radioaktywności, co Arnie Gundersen nazwał „blaskiem promieniowania gamma” bez precedensu, zaś dr Christopher Brusby uważa za „spektakularny super reaktor na wolnym powietrzu”.

To mogłoby komuś przeszkodzić nie tylko w przebywaniu w reaktorze 4, ale w Reaktorach 1, 2, 3, 5, i 6 w zbiornikach i pomocniczych zbiornikach na paliwo jądrowe. Ludzie nie mogą dalej monitorować i kontynuować chłodzenia reaktorów i zbiorników, dlatego też naraziłoby to ten cały obszar na ryzyko masywnego radioaktywnego skażenia.

 

Przynajmniej północna część Japonii mogłaby być niezamieszkała, i niektórzy uczeni twierdzą, że takie właśnie zagrożenie istnieje…

 

Matematycznie rzecz ujmując, jest niemal niemożliwym określić ilościowo rezultatów skażenia, i matematycznie określić poszczególne zachowania się każdego pierwiastka zawartego w paliwie i czy dlaczego paliwo eksplodowałoby, zapaliłoby się, rozszczepiłoby, stopiłoby, czy wreszcie dałoby się schłodzić i rozcieńczyć wodą, i wlać go do oceanu.

Kilku uczonych nawet zaryzykowało i ryzykuje stwierdzenie, że inne atomowe elektrownie na wybrzeżu Honsiu mogą być ewakuowane jeżeli poziomy podniosą się zbyt wysoko, co mogłoby spowodować potencjalne katastrofy, pożary czy/lub eksplozje w tych elektrowniach. Efekty czegoś takiego w postaci fall-out’u zostałyby przeniesione przez wiatry do Ameryki Północnej, czy rozwleczone na całą północną półkulę Ziemi – co zależałoby od kierunku i siły wiatru oraz opadów, czasu trwania i intensywności tych nuklearnych pożarów, czy nawet rozpoczęcia reakcji łańcuchowej i tego, czy reakcja ta jest lub nie jest samorzutną. Tak czy owak, północna część Japonii byłaby niezamieszkałą, i kilku uczonych argumentuje, że zagrożenie to realnie istnieje.

Coś takiego może się zdarzyć w przypadku paliwa jądrowego znajdującego się pod powierzchnią gruntu, a także równie dobrze nad jego powierzchnią. Nie mamy w historii żadnego tego rodzaju wydarzenia, które mogłoby się z tym równać. Wszystko to jest tylko w teorii. Każdy, kto twierdzi, że to nie może się wydarzyć mówi nieprawdę, ponieważ nikt nie wie naprawdę jak to fatalne wydarzenie może przebiec.

Najbardziej niepokojącym fragmentem tego wszystkiego jest to, że Fukushima jest groźna i niepewna od drugiego tygodnia marca 2011 roku. Stawka podniesie się, kiedy zacznie się usuwanie prętów.

 

Mainstreamowe media, rządy światowe, agencje atomowe, organizacje ochrony zdrowia, meteorolodzy i instytucje ds. ochrony zdrowia kompletnie zignorowały i nadal ignorują te trzy stopione rdzenie reaktorów, które nigdy nie były w jakiś sposób zamknięte.

 

Oczywiste próby likwidacji tej katastrofy i jej konsekwencji były powtarzane wielokrotnie przez „ekspertów” od atomowych instalacji i jak dotąd bezskutecznie. Mamy wiele mylących i sprzecznych informacji wypuszczanych przez TEPCO, które pisane są przez dziennikarzy na zasadzie „gorącego newsa”.

Ponad 300 mainstreamowych mediów na całym świecie podaje mylne informacje, którym daleko jest do prawdy…  – jest to ciągłe, permanentne kłamstwo, które jest przekazywane z TEPCO dla szerokiej publiczności i powtarzane bez końca przez media i nuklearne lobby.

Niestety, TEPCO czekał wciąż w stanie alarmu na finalny raport o tym, na ile prawdziwe są doniesienia o fatalnych skutkach skażenia wód gruntowych i wyrzutach tychże – nawet gdyby nam powiedziano prawdę. Historycznie rzecz biorąc, wszystko co mówi TEPCO okazuje się być o wiele gorszym od tego, do czego oni się oficjalnie przyznają.

 

Niestety, tam nie ma lepiej wykwalifikowanych ludzi do tej roboty od Rosjan, pomimo ich mankamentów

 

Sądzę, że istnieje szansa na sukces… – kiedy eksperci z całego świata rzucą wszystko nad czym pracują i zaczną pracować nad problemem Fukushimy, pod kierunkiem Rosjan, którzy znają dobrze to zagadnienie, bo zapoznali się z nim blisko. Mają oni doświadczenie i dane, które zbierali przez lata. Oni potraktowali swoją katastrofę [w Czarnobylu] bardzo poważnie i dokonali herkulesowego wysiłku w celu opanowania go.

Oczywiście wszyscy wiemy, że katastrofa w Czarnobylu była ukrywana przez kłamstwa i matactwa, i niektóre z nich są kontynuowane do dziś dnia – szczególnie w zakresie długoterminowych efektów napromieniowania dzieci w regionie i monstrualnych defektów u noworodków. I niestety nie ma nikogo lepszego do prac nad tym problemem od Rosjan, pomimo ich mankamentów. Gorbaczow próbował pomóc w odkryciu prawdy o Czarnobylu poprzez otwieranie domów dziecka poza skażonym regionem dla napromieniowanych dzieci.

Ale jak długo trwa niedobra sytuacja w Fukushima, pozostaje nam tylko jedno – zjednoczyć wysiłki rządów światowych i wszystkich ekspertów nuklearnych w celu rozwiązania tego problemu. […] Świat wymaga oczyszczenia i zamknięcia wszystkich reaktorów. Jeżeli wszystkie rządy całego świata dbają o zdrowie swoich obywateli na tej planecie, to cos takiego powinno być zrobione.

Renomowany fizyk teoretyk prof. Michio Kaku powiedział w wywiadzie udzielonym na kilka tygodni przed katastrofą, że „TEPCO już robi bokami” – te słowa były, są i będą aktualne. Japończycy nie są w stanie sami poradzić sobie z tą katastrofą. Teraz powinniśmy pomóc im w tej operacji usuwania paliwa.

Mamy fenomenalne szczęście, że ten apokaliptyczny scenariusz nie miał miejsca w Reaktorze 4. Ale dla wielu już jest za późno. Początkowe wybuchy i pożary w pomocniczych zbiornikach paliwa mogą wpłynąć negatywnie na losy milionów ludzi. Czas pokaże. Każdy, kto mówi wam coś przeciwnego nie jest uczciwym, bowiem nie ma sposobu dowiedzenia sie tego.

 

* * *

 

Przepraszam za chropawy przekład. To wina drugiej translacji: najpierw materiał ten przełożono z rosyjskiego na angielski, a teraz z angielskiego na polski – stąd te wszystkie niedoróbki i niedokładności. Mam nadzieję, jednak, że zasadnicza treść artykułu jest zrozumiała dla Czytelnika.

 

A jest ona przerażająca. Wychodzi więc na to, że mimo okrutnej lekcji Czarnobyla i kilku innych wypadków nuklearnych w dalszym ciągu nie mówi się nam prawdy o tej katastrofie, która została uznana za największą od czasów katastrofy w Czarnobylskiej EJ, a która także nosi ostatni, najwyższy siódmy stopień w skali INES – 7°INES.

 

Nie dziwi mnie to, bo w Polsce istnieje silne lobby atomowe, któremu marzy się budowa 10 elektrowni nuklearnych – o czym już pisałem niejednokrotnie – http://wszechocean.blogspot.com/2013/08/atomowa-gupawka.html, http://wszechocean.blogspot.com/2012/04/tak-dla-atomu-nie-dla-rozumu.html, http://wszechocean.blogspot.com/2012/04/atomowe-cmentarzysko-w-onkalo-w-26.html, http://grzybypl.blogspot.com/2012/02/nie-dla-atomu.html i in. Obawiam się jednak, że nie będą to najnowocześniejsze i najbezpieczniejsze konstrukcje, ale atomowe dezele z Niemiec, Francji i USA, których te kraje się pozbywają, bo przechodzą na czystsze ekologicznie sposoby pozyskiwania energii elektrycznej i cieplnej. No i zarobią jeszcze na głupich Polakach, którzy wolą energię atomową – „skażoną i plugawą” – jak napisał swego czasu Umberto Eco – niż „czystą, odnawialną i mądrościową”.

 

Kiedyś rzuciłem propozycję stworzenia w Polsce energetycznej, atomowej bonanzy, która byłaby w stanie zaspokoić potrzeby całej Europy lub jej znacznej części. Pomysł ten to oczywista utopia, bo nikt by na to nie poszedł, a nade wszystko stworzyłby cały szereg problemów, które swego czasu opisał Daniel Laskowski w opowiadaniu „Gdzieś w środku Trójkąta” – http://hyboriana-air.blogspot.com/2013/01/gdzies-w-srodku-trojkata-1.html – i dalsze, a które tak naprawdę byłyby szczytem góry lodowej, nie mówiąc już o tym, że w razie katastrofy na miarę Czarnobyla, Polska stałaby się radioaktywną pustynią na tysiące czy miliony lat. Ale jak już mamy się bawić z atomami, to można by było przemyśleć tą propozycję…

 

Tak czy owak, Fukushima stwarza ogromne zagrożenie – wszak w Czarnobylu został uszkodzony tylko jeden reaktor – w Fukushima aż cztery – z czego trzy stopiły rdzenie!!! Taki „chiński syndrom” razy trzy. Przeraża beztroska, z jaką rząd i TEPCO – dokładnie w tej kolejności – utajnia wszystkie wyniki pomiarów radiacji na terenie swego kraju.

 

Pamiętam, jak po Czarnobylu, w zachodnich mediach wrzało. Pamiętam histeryczny wrzask zachodniej propagandy, nakręcanej przez USA – gdzie pamiętano wypadek w Harrisburgu na Three Mile Island. Gazety prześcigały się w publikowaniu danych o skażeniach – oczywiście w Polsce i innych krajach socjalistycznych, które stały się celem ataku propagandy – dzięki serwilistycznej i strusiej polityce władz PRL, która utajniła fakt katastrofy – zachodnim propagandystom działającym pod dyktando CIA udało się osiągnąć swój cel: podważenia zaufania do władzy ludowej. To był błąd, za który zapłaciła potem w 1989 roku.

 

W tej chwili, po katastrofie w Fukushima, w mediach nie ma żadnych konkretów, żadnych cyfr, żadnych wyników pomiarów… Niczego! I jak to się ma do wolności słowa i przepływu informacji? Skoro energia jądrowa jest tak bardzo bezpieczna, jak to nam wmawiają różni Jaworscy, Niewodniczańscy i im podobni, to dlaczego nałożono taki knebel i czapę na dane o radiacji po katastrofie w Fukushimie i uszkodzeniach w jeszcze jednej elektrowni w Onagawa, o których w ogóle się nie mówi? Odpowiedź jest prosta – mity o bezpiecznej energii jądrowej zbudowano na kłamstwach. Najpierw kłamali komuniści w obawie o swą władzę, teraz kłamią niektórzy uczeni na usługach atomowego lobby, ot i wszystko.

 

Zastanawia mnie niejednokrotnie, dlaczego mając takie źródła darmowej energii geotermicznej – wszak Japonia to kraj wulkanów jak Islandia – nie wykorzystuje się jej, a buduje niebezpieczne elektrownie atomowe. Czyżby chodziło o biznes? Najwidoczniej tak. Elektrownie te wznosiły firmy amerykańskie, więc wszystko jasne. Energia jądrowa została narzucona Japończykom przez Wielkiego Brata zza Pacyfiku. Amerykanie mieli zapewniony zbyt materiałów jądrowych i technologii – a poza tym doskonały poligon nuklearny poza własnym krajem! NB, nikt mi nie powie, że zamiast budować kilka mniejszych elektrowni na parę z wnętrza ziemi bardziej opłaca się budować wielkiego i niebezpiecznego molocha à la Fukushima i inne. A jak jest bezpieczny – to widzieliśmy dnia 11.III.2011 roku i później. Można powiedzieć, że Japończycy wywołali Godzillę z oceanu i stało się to, o czym opowiadały filmy Ishiro Hondy, Masaru Sato, Juna Fukudy i innych: zdemolowanie połowy Japonii, śmierć, zniszczenie, strach.

 

I najgorsze jest to, że Polsce gotuje się coś podobnego…

 

Źródło – RT –  http://rt.com/news/fukushima-apocalypse-fuel-removal-598/

Przekład z j. angielskiego –

Robert K. Leśniakiewicz ©

 

ILUSTRACJE:

 

Zdemolowany budynek atomowej elektrowni TEPCO w Daiichi Fukushima 1 k./ miasta Okuma w prefekturze Fukushima.

Zniszczenia Reaktora 3 w elektrowni atomowej Fukushima 1.

Zniszczone reaktory nr 3 (po lewej) i 4 (po prawej) z radioaktywnym dymem wydobywającym się z Reaktora 3 w elektrowni jądrowej Fukushima 1.

Zniszczony budynek w Fukushima 1.

Likwidatorzy opryskują grunt w celu powstrzymania rozprzestrzeniania się radioaktywnego skażenia w Fukushima 1.

Podwodna zagroda z pomarańczowymi pływakami powstrzymująca radioaktywny muł w elektrowni jądrowej Fukushima 1.



[1] Tokyo Energy Power Co.

[2] Ostatnie badania (sierpień 2013 r.) wykazują, że w Fukushima 1 EJ panuje tak silne promieniowanie, że człowiek wystawiony na jego działanie umiera po 4 godzinach!

[3] Mieszanina materiałów wchodzących w skład reaktora jądrowego.

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook