wt. Wrz 17th, 2019

Telewizyjno – Filmowa Agencja Promocyjna

Równi i równiejsi, czy istnieje problem z przyszpitalną pracownią rehabilitacji?

5 min read

XXXIII, ostatnia w 2013 roku sesja Rady Powiatu obfitowała jak zawsze przyniosła słuchaczom i obradującym wiele wrażeń, niekoniecznie pozytywnych. Dość bulwersującym tematem zajął się w odrębnym wystąpieniu radny Piechowiak…

Radny zabrał głos w imieniu osób, które się do niego zgłosiły, skarżąc się na pracę pracowni fizjoterapii, która jest integralną częścią Szpitala Tucholskiego. Problem dotyczy po pierwsze godzin pracy. Osoby skarżą się, że praca do godziny 16.00 nie pozwala w pełnym zakresie korzystać  z tych zabiegów osobom pracującym, zważywszy, że  zabiegi mają charakter seryjny. Jest tak, że zabiegi muszą być powtarzane kilkakrotnie. Zwalnianie się u pracodawcy raz byłoby do przeżycia, ale powtarzanie tego zwolnienia 10 razy stanowi problem. Dlatego wnioskuję o to, aby te godziny pracy wydłużyć na tyle, na ile jest to możliwe. Moja propozycja jest taka, aby było to do godziny 18.00, ponieważ takie godziny są praktykowane w przychodniach gminnych. Nie wiem czy we wszystkich ale w gminnej przychodni w Gostycynie tak jest. Do 18.00 zabiegi są dostępne. Bardzo to ułatwia osobom, które pracują, korzystanie z tych zabiegów.

Pracownia świadczy zabiegi w formie płatnej, jak i na refundację przez NFZ. Dobrze, że tak jest. Jest to zrozumiałe. Szpital jest spółką prawa handlowego i musi pozyskiwać środki skąd się da. Minusem jest jednak to, że te usługi są świadczone w tym samym czasie. Czas oczekiwania wynosi ok. 6 miesięcy. W przypadku skierowania na CITO są to 3 miesiące. Osoby sporo muszą się naczekać, aby dostać się na zabiegi. W tym samym czasie równolegle odbywają się zabiegi prywatne. Mam wniosek, aby tak to zorganizować, aby płatne zabiegi były w odrębnych ramach czasowych, by nie stwarzało to wrażenia dla osób czekających w kolejce na fundusz, że przychodzące osoby są wypierane z kolejki, mają wtedy wrażenie, że ich czas oczekiwania jest jeszcze dłuższy.

Tyle radny Piechowiak.

Słowo komentarza…

Stosunkowo nie tak dawno, podczas jednej z ostatnich przed końcem roku sesji Rady Miasta, poruszono temat dotyczący pracowni fizjoterapii przy Szpitalu Tucholskim. Wówczas gremialnie stwierdzono, że pracownia zatrudnia wyjątkowo kompetentnych pracowników i świetnie daje sobie radę, pomimo trudności z ilością pacjentów. Podczas wspomnianej sesji gościem zaproszonym przez Wysoką Radę był dyrektor szpitala i to właśnie radni zobowiązali szefa szpitala do tego, aby przekazał gratulacje załodze pracowni fizjoterapii.

Nie mamy najmniejszych wątpliwości, że kadra pracująca w tym zakładzie jest absolutnie kapitalną. Jej umiejętności można umieścić na półce opisanej jednym zwrotem – najwyższe kwalifikacje. Problem jednak leży jak zawsze, zupełnie gdzieś indziej. Pracownia wedle naszej oceny zajmuje  budynek w którym ilość pomieszczeń i ich wyposażenie jest absolutnie niewystarczające. Nie dziwi zatem fakt, że przed wejściem do gabinetów zawsze, powtarzam zawsze, koczują tłumy oczekujących na  zabiegi.

Radny Piechowiak słusznie porusza sprawy bulwersujące pacjentów, jednak warto wreszcie uzmysłowić sobie to, że obecnie w całej Polsce i to dzięki partaczom z których robi się ministrów zdrowia, mamy taką opiekę medyczna jaką mamy. To efekt lenistwa i bierności obywateli, którzy wybierają władze o wiedzy i mentalności troglodytów. Nigdy lekarz, nie będzie dobrym menadżerem, a jeżeli już taki cud się zdarzy, mówić będziemy wyłącznie o szczęściu, przypadku, lub amatorszczyźnie z polotem.

Reasumując, kolejny już raz obywatele są obiektem  eksperymentów administracyjnych. Ciekawe jest tylko jedno, ilu pacjentów przez podobne eksperymenty straciło życie? Niestety, takich statystyk  nie ma, a szkoda, może wtedy przywrócono by karę śmierci.

To, że czas oczekiwania do gabinetu rehabilitacyjnego jest tak odległy, to wina złej lub bardzo złej organizacji pracy. Zmiana godzin w których przyjmować się będzie pacjenta, to kompletne nieporozumienie, ponieważ wydłużenie czasu pracy personelowi spowoduje wyłącznie jedno – jego zmęczenie. To może stać się niebezpieczne, specjalista zmęczony, popełnia błędy, jak miner lub saper.

Potrzeba złotego środka, który oczywiście przy odrobinie dobrej woli można bez trudu wypracować.

Antidotum?

  • Powiększyć ilość sal rehabilitacyjnych i doposażyć je w niezbędne środki medyczne i sprzęt.
  • Zwiększyć ilość fachowego personelu.
  • Wymusić na NFZ godziwe limity.

 

Wszystkie punkty brzmią utopijnie? W takim razie sprzedać szpital, spłacając w ten sposób długi powiatu i zawrzeć umowę z nowym właścicielem w taki sposób, aby nie ucierpiał pacjent. Proste? Nie dla obecnej Rady, która zachowuje się jak zawodowy zbieracz surowców wtórnych, gryząc za niezłe wynagrodzenie każdego oponenta.

Gorzej przedstawia się sprawa dotycząca równych i równiejszych, inaczej mówiąc tych, którzy płacą za zabieg z własnej kieszeni kolejny już raz, pomimo tego,  że im się to zwyczajnie należy w dodatku darmo i natychmiast!

Proceder ma podłoże mocno osadzone w głębokiej miłości do czasów pokomunistycznych , gdzie ci, co płacą uważają się za lepszych i tych, którzy nie mają pieniędzy, a o dziwo kurczowo trzymają się życia! Rząd mówi dlaczego? Ograniczmy ilość ludzi starych i nikomu niepotrzebnych, jak? Poprzez proceder, którego jesteśmy świadkami na co dzień – świadomą eutanazję, poprzez brak dostępu do specjalistów. Najbardziej ucieszy się Unia Europejska, a tuż po niej obecny premier Polski wraz z gabinetem.

Przeciętny Polak żyje zbyt długo, aby jego istnienie miało wymiar ekonomiczny, przeciętna życia powinna zostać ograniczona do 50 lat, bez kłopotliwego procesu, którego imię brzmi – choroba! Emeryt i chory, to według rządu patologia, którą trzeba zwalczać na dwa sposoby – zmuszając do wyjazdu za chlebem, lub świadomie eliminować, ograniczając dostęp do usług medycznych i leków (bariera cenowa).

Swego czasu istniała pewna postać, której filozofia opierała się na obozach śmierci w których stosowano podobne jak dzisiaj metody, czyżby kolejna powtórka, tyle że w rodzimym wydaniu?

„…nie dziwi nic”.

___________________

(mrf)