nie. Wrz 22nd, 2019

Telewizyjno – Filmowa Agencja Promocyjna

Rozpoczął się lawinowy spadek popularności PiS i innych skompromitowanych, czeka nas czas narodowców?

4 min read

A nie mówiłem? Przez wyborami do eurokołchozu i do tzw. parlamentu będą się działy takie cuda, że niektórych pospadają buty wraz ze skarpetkami, oczywiście nie pierwszej świeżości.

Jednak ten tekst nie będzie poświęcony grzybicy stóp, a procesowi scymbalenia genetycznego społecznych wybrańców, która to choroba trawi naszych miłomściwych władców i pospolitych, politycznych troglodytów.

Polska blogosfera jest w stanie wrzenia, po ostatnich wydarzeniach. Kukuniek w Gdańsku dostał obłędu i żąda wprowadzenia stanu wojennego (jak ryba w wodzie), lokator Belwederu, zdaje się znowu siedzi ze strachu pod łóżkiem, a Prezesa z tego wszystkiego piekielnie rozbolało kolano, tylko premier próbuje zachować wykrzywioną twarz, niczym Joker, persona wypięła się właśnie na pokaz, na spotkanie Grupy Wyszehradzkiej w Izraelu. Zamiast niego udział w rozmowach weźmie figurant – minister „Ciapatowicz”. Swoją drogą, co słynna czwórka ma zamiar robić w państwie Żydów? Będą odbywać kolejne szkolenia w ramach „zwrotu mienia bezspadkowego”? Staraniom przyklaskuje nasz największy sojusznik – USA, ręką niejakiego Trampka, który istnienie fortu Trump uzależnianił od polskiej spolegliwości. A ponury czekista Putin siedzi milcząco na Kremlu i śmieje się w kułak, nie musi się wysilać, wystarczy , że będzie cierpliwy, więc jest.

A co tam słychać u naszych lokalnych posłów i senatorów? Dla nich sprawa 447 Just oczywiście nie istnieje, nawet do końca nie wiedzą, co się dzieje, a nawet, jeżeli wiedzą, prikaz jest jeden – nie zabierać głosu, bo inaczej z najbliższych, wyborczych jedynek, będzie… bryndza. Jeden z nich miał zdaje się spotkanie z wyborcami w Tucholi, ale jakoś brakuje informacji o tym, jak miniony dyżur wypadł. Tajemnicą poliszynela miały być odwiedziny wkurzonych rolników, czy byli? Tego nie chcemy wiedzieć.

Co wiemy? To, że rządowa propaganda zaczyna się sypać, tureckie nowele się nie przyjęły, a widzów „Wiadomości” ubywa, najsłynniejsza prezenterka znowu przytyła, ale tym razem ze zgryzoty, jednak trwa, niczym Ri Chun Hi z telewizji koreańskiej.

I się kręci! A właściwie kręciło, bo odpady PO – PIS oraz przystawki, właśnie rzuciły się sobie do gardeł, na czym skorzystali narodowcy, którzy zgrabnie organizują się i odnoszą pierwsze sukcesy. Jeden z nich, znany reżyser prawicowy, wypowiedział wojnę układowi gdańskiemu i ma poważne szanse nieźle namieszać w wyborach uzupełniających, po śmierci (santo subito ) prezydenta Adamowicza. PO liczyła na powtórkę miesięcznic smoleńskich, ale sprawa rozeszła się po kościach i sprawa przysycha.

Układ uznał, że kandydat zbyt mocno urósł w siłę i próbował wobec jego osoby sztuczek przedwyborczych w rejonach komisyjnych, aby mu zaszkodzić, ale sprawa rozeszła się po całej Polsce i odpuścili. Co będzie dalej? Zobaczymy za dziesięć roboczych dni. Kontrkandydatka za to, kręci rzewne klipy i jeździ na „dokształt” do Brukseli. Korepetycji udziela jej sam Tusk.

Narodowcy domagają się konstytucyjnego prawa dla każdego Polaka do posiadani broni, postkomuna broni się przed tym rękoma i nogami, wmawiając społeczeństwu, że policja wystarczy, bo inaczej wzajemnie powybijamy się do nogi. Cóż, ostatnio wyposażono ją w kamerki, dla ich samoobrony, bandyci w tym czasie doposażyli się w broń z Ukrainy i to nie tylko w tę krótką i bocznego zapłonu, bo próbowano przeszmuglować działko i… czołg.

Potężne zgrzytanie zębów dobiega z polskiej lewicy, wszystko po tym, jak zawiązano koalicję premierów przed startem, do wyborów unijnych. Ozdobą wydarzenia przed kamerami stała się była ministra Kopacz, a z lasów powyłazili komunistyczni, niezatapialni baronowie i marzą o godnej emeryturze. Kolaborowanie z Platformą Obywatelską stało się faktem, ku wściekłości pozostałych członków SLD, którzy wspominają coś o wypinaniu tej części ciała, z której zwykle wyrastają ludziom nogi. Ich jęk zawodu jakoś nie przebił się do opinii publicznej, za to  zainteresowani już wiedzą, że koalicja wszystkich przystawek jest bliska. Problem dla nich stanowi partia – wydmuszka geja Biedronia, który jak partia Petru, zanim otworzył usta miał już 13-sto procentowe poparcie. Niestety „jegomościa”, ma problemy z rozliczeniem się ze słynnej konwencji „Wiosny”, lider chlapnął wpierw, że tę sfinansowano z dochodów jego sklepu handlującego koszulkami, ale zreflektował się przed kamerami, wspominając o finansach płynących zza Odry. Proszę, jaki prawdomówny, obecnie potwierdzić ma jego (jej) słowa prokuratura, przynajmniej tak twierdzą telewizory.

Z innej półki. Trudno powiedzieć, czy jest to pomysł Prezesa Kaczyńskiego, ale coś drgnęło w słynnej szkółce liderów, przy ambasadzie amerykańskiej. Ktoś doszedł do wniosku, że liderzy PiS – u są takimi troglodytami w rządzeniu, że trzeba na gwałtu – rety, doszkolić ich w trudnej dyscyplinie manipulowania tłumem, ups, rządzenia. Problem w tym, że to szkoła wybiera kandydatów i tutaj mamy klops, pozostał już tylko wujek Google i najczęściej wybierane hasło pt. „Jak bezpiecznie rządzić?”.

Tyle naszego, co się pośmiejemy, zanim wytarzamy tę całą bandę w smole i pierzu, oddając głosy nieważne w najbliższych wyborach, by nie zostały sfałszowane, jak… zawsze.


(mrf.)