26 października 2020

Rzecznik prasowy potrzebny od zaraz, czyli… 16 milionów problemów i brak informacji?

3 min read

Tucholskie Starostwo potrzebuje rzecznika prasowego i to jak najszybciej. Istnienie takiej funkcji jest rozważane przez Starostę Tucholi. Czy stworzenie nowego miejsca pracy może być rozważane w kategorii strat? Niekoniecznie, z pewnością w obsadzie starostwa znajdzie już zatrudniona, kompetentna osoba, która bez trudu poradzi sobie z nowymi obowiązkami. Oczywiście wybór należy do Starosty, ale my widzimy, co najmniej dwie kandydatury, które bez trudu poradzą sobie z kłopotliwymi pytaniami wszelkich mediów. A pytań przybywa każdego dnia, Starosta temu fizycznie nie podoła, to pewne.

Zbliża się kolejna sesja, drugi dzień lutego już za chwilę, a priorytetem w dalszym ciągu jest problem gigantycznego długu. Tym bardziej mocno niepokoi próba uzyskania pożyczki w wysokości nie ośmiu, a aż szesnastu milionów złotych!

Prawda? Można dostać zawrotów głowy, taka ilość pieniędzy nie ma odpowiednika w naturze człowieka, który przeciętnie zarabia około kilkuset złotych miesięcznie. Jednak nawet tak źle opłacana osoba zdaje sobie sprawę z tego, że kolejna pożyczka prędzej, czy później musi zostać spłacona. Oczywiście, istnieje inne wyjście w myśl zasady – byle do końca kadencji, a „pasztet” zje następna ekipa. To wygodne, jednak nie dla osób, które uzależnione są od starostwa.

Robi się nieciekawie? Tak, zwłaszcza wtedy, kiedy bieżących informacji o podobnym pomyśle brakuje. Wniosek? Doinformowany rzecznik prasowy jest niezbędny. Tak właściwie informacje z powiatu są codziennością i w zasadzie każdy szanujący się serwis powinien mieć tak praktycznie dyżury, zwłaszcza przy tak napiętej sytuacji.

Po co? Odpowiedź jest banalna, – bo społeczeństwo ma prawo wiedzieć, co się dzieje. Kiedy jest inaczej rodzi się… plotka, a ta jak wiadomo potrafi zabić. Powiat otrzymał wielki kredyt zaufania, praktycznie od wszystkich, jednak pomysł z kolejną, tak wielką pożyczką wydaje się być wielce ryzykowny. Perspektywa spłaty długu w okolicach 2026 roku to abstrakcja, która nie daje się wpisać w rozwój miasta. To wegetacja, na granicy zapaści. Może lepiej jeszcze bardziej zacisnąć pasa? Oczywiście niezbywalnym prawem starostwa jest możliwość operowania swoim majątkiem. Zastanówmy się jednak, czy np. wyprzedaż gruntów, nieruchomości da oczekiwany efekt?

Nie w tej chwili, mamy wręcz katastrofalny stan obrotu nieruchomościami. Rynek zachowuje się jak martwy, zwłaszcza u nas, gdzie przemysł jest tylko pobożnym życzeniem desperatów. Wyprzedaż za bezcen nie powinna wchodzić w grę. To co? Może… poszukać inwestorów? Stworzyć specjalną strefę ekonomiczną i przyciągnąć kapitał?

Że na taką operację potrzeba również kapitału? Pewnie, ale nie w wysokości 16 milionów. Czasami trzeba schować dumę do szuflady, wdziać strój pokutny, czapkę uszankę i iść na żebry, nawet do piekła.

Spekulacje, spekulacje i jeszcze raz spekulacje, a potrzeba informacji – pewnej, sprecyzowanej w każdym punkcie, nie w trakcie trwania kolejnej sesji, a teraz, już, natychmiast.

Nie lubimy niespodzianek. Pozostaje kwestia firmy, która przygotuje tonę dokumentów, na podstawie, których Powiat Tucholski przy dużym szczęściu otrzyma kredyt. Czy można jej w dalszym ciągu ufać? Czy nie będzie potknięcia? Żonglujemy losami ludzi, to bardzo niebezpieczna zabawa, w razie niepowodzenia cena będzie straszna.

Radzę ponownie wziąć do rąk kalkulatory i przeliczyć ryzyko, czas eksperymentów dawno minął – walczymy nie o przetrwanie, a o bezpieczeństwo i byt ludzi.

MRF

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook