19 października 2020

„RZUĆ DYMKA” – Powiatowy Inspektor Sanitarny w Tucholi przyłączył się do akcji rządowych cyników.

3 min read

Lotem błyskawicy okoliczne media obiegła informacja o tym, że:  Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Tucholi uprzejmie informuje, że rozpoczęła się kampania edukacyjno-informacyjna pn. „Rzuć dymka” prowadzona przez Główny Inspektorat Sanitarny w Warszawie skierowana do kobiet w wieku lat 40 i więcej, które palą tytoń.

 

I dalej: Kampania jest elementem „Profilaktycznego Programu Ograniczania Zdrowotnych Następstw Palenia Tytoniu w Polsce. Cele i zadania na lata 2014-2018”.

Później następuje ciąg haseł ostrzegających o tym, jak szkodliwe jest palenie tytoniu, co powoduje, komu i czym  najbardziej grozi. Gdzie tu cynizm?

Po pierwsze…

Uprzejmie zwracam się do cymbała, który wymyślił hasło pt. RZUĆ DYMKA”. Szanowna persono opłacana również  z moich pieniędzy, nie wiem, gdzie byłaś w czasie, kiedy Twój nauczyciel próbował bezskutecznie (jak się okazuje) nauczyć Ciebie JĘZYKA OJCZYSTEGO. „Rzucić”, to można się pod pociąg, komuś na szyję, albo kamieniem w kogoś. „Rzucić dymka” brzmi wręcz groźnie, ktoś może zrozumieć to opacznie i pomyśleć, że preferujesz rzut granatem w kogoś. Rzucić, to można palenie, ale z pewnością nie dymka, nawet w sferze kolokwializmów, które są powszechnie znane i zrozumiałe, ale niekoniecznie mają coś wspólnego z językiem, którym się porozumiewamy.

Po drugie…

Podobna akcja jest anachronizmem, ponieważ „gro” środków złodziejski rząd uzyskuje z akcyzy na produkty mające charakter strategiczny, w tym również używki. Bez tego już dawno chodzilibyśmy w spódniczkach z trawy, a zamiast pampersów nasze dzieci używałyby liści łopianu. Unia Jewropejska też nie do końca zainteresowana jest tym, aby Polacy rozmnażali się w sposób niekontrolowany. W tej liczbie jesteśmy mało atrakcyjni, kiedy nasza populacja zmniejszy się do 20 000 000 wtedy będzie znaczniej ciekawie. Skoro nie można nas wykastrować, należy otruć, tytoń świetnie się do tego nadaje.

Po trzecie…

Niektóre używki najlepiej działają, kiedy się je „wciąga”. Jeden kocha tabakę, inny narkotyki, jeszcze inny aromatyczne esencje na bazie gliceryny, których używa się w napiętnowanych (co zrozumiałe) przez koncerny tytoniowe tzw. e- papierosach. Tytoń okazuje się być na szarym końcu, co ma podłoże historyczne, czyli…, i polski sarmata palił. Opatrzył się nam ten widok.

Po czwarte…

Jest kwestią wyboru „wolnego człowieka”, co zrobi ze swoim zdrowiem. Jeżeli będzie miał ochotę, to ma nawet prawo wsadzić język do gniazdka z prądem i nikomu nic do tego.

Po piąte i ostatnie…

Skoro państwo tak bardzo troszczy się o zdrowie swoich obywateli, to dlaczego dopuszcza do obrotu produkty koncernów tytoniowych, dlaczego pozwala hodowcom produkować tę roślinę, wreszcie, dlaczego oddala od siebie fakt, że fabrykanci przetwarzają tytoń w taki sposób, że w najlepszym przypadku zrakowacieje nam krtań? Skoro tytoń szkodzi, to mamy prawo pozwać firmę, która nas truje! Takie pozwy bywają, jednak nie w Polsce, dlatego serwuje się nam najgorsze świństwa.

Proponuję zmienić hasło na bardziej uczciwe: „pal to, co chcesz, gdzie chcesz i ile chcesz, kiedyś zapłacisz za to życiem!”. Tylko po co o tym mówić, skoro wszyscy o tym wiemy? Bo tego typu akcje są dofinansowane i o to w tym wszystkim chodzi, a zdrowiem obywatela nie zainteresuje się pies z kulawą nogą. N,o chyba, że ma pieniądze i zaufanych ludzi w służbie zdrowia. A co z resztą, co pali skręty? A kogo to obchodzi z wyjątkiem grabarza i kamieniarza?

______________________

Mariusz R.Fryckowski

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook