sob. Gru 14th, 2019

Telewizyjno – Filmowa Agencja Promocyjna

SAT-OKH Tajniki kultury i sztuki Indian w/g pana Jana

6 min read

Z czego słynie Tuchola i Bory Tucholskie? To pytanie zadałem czas jakiś temu znajomemu – rdzennemu tucholaninowi. Co odpowiedział? Zachował się jak rasowy turysta: „jak z czego? Z lasów i grzybów!”

Jeżeli w tym momencie mogą jeszcze bardziej opaść ręce, to tym razem oderwały się od mojego tułowia i opadły na ziemię koszącym lotem jesiennego liścia. Niestety, powiedzmy to sobie szczerze, nie mamy bladego pojęcia o przebogatej historii naszego regionu. Nie znamy faktów z zamierzchłej przeszłości, tym bardziej tych najbardziej współczesnych. Nie mamy też bladego pojęcia o osobistościach, które pojawiały się tutaj  regularnie, zachwycając się również naturą.

Wtorkowego popołudnia (24 czerwca 2014) w tucholskiej MBP, tuż przed rozpoczęciem spotkania z wyjątkowym gościem – panem Janem Kłodzińskim, zaczepiłem młodego człowieka i zapytałem, czy wie kim był Stanisław Supłatowicz? Był podejrzliwy, ale zbył mnie tym, że spieszy się na opowieść o SAT – OKHU. Młody człowiek dzisiaj już wie wszystko,m o tej postaci, uważnie wsłuchiwał się w opowieść pana Jana – przyjaciela SAT – OKHA, na mój widok stając się „przeźroczystym”, jednak jestem przekonany o tym, że jego znajomi, koledzy, może przyjaciele, więcej wiedzą o Justinie Bieberze, niż o Supłatowiczu – Sat-OKHU – Indianinie znad Wisły.

***

Nazywał się Sat-Okh (w języku shawnee – Długie Pióro), właściwie Stanisław Supłatowicz (imię po wojnie przejął od matki w wersji męskiej Stanisław) (1920-2003) żołnierz AK, pisarz, gawędziarz, artysta.

Urodził się, jak sam twierdził, w „ukrytej wiosce” Indian w dorzeczu rzeki Mackenzie w Kanadzie. Był synem Polki, uciekinierki z Syberii, Stanisławy Supłatowicz, oraz Leoo-Karko-Ono-Ma (Wysokiego Orła) – Indianina, wojennego wodza plemienia Shawnee (Szawanezów, Szaunisów).

Gdyby orzeł zabrał cię na swój grzbiet i wzbił się nad ziemie wolnych Szewanezów, oczom twym ukazałaby się kraina pokryta pajęczyną rzeczek i skał powbijanych w ziemię przez Khana – ducha ciemności, w której na świat przyszedł Sat-okh, syn wodza Szewanezów Leoo-karko-ono-ma i Polki Ta-wah.

W jednym z programów telewizyjnych dla dzieci wspomniał, że jego prapradziadem był sam Tecumseh – sławny wódz Szawanezów. Wychowywał się wśród Indian do 1936. W 1937 przybył wraz z matką do Polski. Po wojnie zmuszony został do przyjęcia imienia i nazwiska matki (w wersji męskiej – Stanisław), odjęto mu też dwa lata w metryce – według niej urodził się w 1922, a nie w 1920 (dnia 15 kwietnia).

Wojna zastała go w Radomiu. Po wybuchu wojny podjął naukę na tajnych kompletach oraz działalność w organizacjach Służba Zwycięstwu Polski i Związek Walki Zbrojnej. W 1940 roku został aresztowany przez gestapo – był więziony, torturowany i przesłuchiwany przez wiele miesięcy w Radomiu. Po zakończeniu śledztwa został skazany i jako nieczysty rasowo skierowany do obozu koncentracyjnego Auschwitz. Dzięki swej odwadze i świetnej kondycji fizycznej udało mu się wyskoczyć z bydlęcego wagonu transportującego więźniów do obozu w Oświęcimiu. Brawurowa ucieczka grupy współwięźniów z transportu kolejowego miała miejsce 12 kwietnia 1942 roku w miejscowości Tunel. W ucieczce Sat-Okh został ranny i ukrywał się do 1943 roku po lasach i wsiach na terenach pod Końskimi. W 1943 r. wstąpił do oddziału „Bończy” por.Kazimierza Załęskiego, 25 pp AK i został żołnierzem Armii Krajowej (pseud. Kozak), walczył w lasach rejonu Gór Świętokrzyskich. W 1944 r. wstąpił do oddziału 72 pp AK Podobwodu Szydłowiec i został zaprzysiężony przez por. Henryka Podkowińskiego „Rena”. Wielokrotnie ranny, za męstwo w walce otrzymał wiele odznaczeń :

  • Krzyż Walecznych ,
  • Medal Wojska Polskiego Londyn 15.06.1948,
  • Krzyż Armii Krajowej Londyn 10.08.1981 r.,
  • Odznaka Akcji „Burza” ,
  • Odznaka Korpusu „Jodła”,
  • Odznaka Żołnierzy AK – Wojciech Borzobohaty „Wojan”.

Po zakończeniu wojny został aresztowany i uwięziony przez władze polskie za przynależność do Armii Krajowej. By uniknąć dalszych represji ze strony „władzy ludowej” przez pewien czas służył w Marynarce Wojennej, był także wolontariuszem w Ratownictwie Morskim. Po uzyskaniu średniego wykształcenia technicznego pływał przez wiele lat jako mechanik na statkach Polskich Linii Oceanicznych w tym na „MS Batory”. Osiadł na stałe w Gdańsku gdzie założył rodzinę. Po wojnie za przynależność do AK został aresztowany i uwięziony.

Po uwolnieniu przez wiele lat pływał jako marynarz na statkach Polskich Linii Oceanicznych, w tym na MS Batory. W latach 70-tych XX wieku Sat-Okh był uczestnikiem licznych spotkań autorskich i telewizyjnych programów dla młodzieży („Teleranek”, „Ekran z bratkiem”).Wielokrotnie spotykał się z dziećmi i młodzieżą w szkołach i domach kultury – opowiadając o swoim indiańskim dziedzictwie. Swoim życiem, książkami i popularyzatorską działalnością – Sat-Okh „zaraził indiańskim bakcylem” wiele pokoleń młodzieży w krajach Europy wschodniej . Uważany jest za jednego z pionierów ruchu indianistów w Polsce, współtwórcę i czołową postać nieformalnego Polskiego Ruchu Przyjaciół Indian (PRPI). Z upodobaniem zajmował się także wyrobem indiańskiego rękodzieła, sporo malował, pisał też książki wspólnie z Yackta-Oya. Do końca swoich dni mieszkał w Gdańsku Wrzeszczu, opiekując się swoją suczką „Perełką” i gromadą okolicznych ogrodowych kotów.

Sat-Okh zmarł 3 lipca 2003 w Szpitalu Marynarki Wojennej w Gdańsku. 8 lipca 2003 został pochowany na cmentarzu „Srebrzysko”.

Losy matki 

Losy matki okrywa mgła tajemnicy, szczególnie, że późniejsze naginanie rzeczywistości do potrzeb politycznych tak zagmatwało prawdę, że przeszłości kobiety nie można ustalić. Również syn niewiele o niej mógł powiedzieć. Zawsze twierdził, że matka miała mu o swych losach opowiedzieć, gdy już będzie na to gotowy, tylko że ten moment nigdy nie nastąpił. Pewnym jest tylko Radom, jako miejsce jej urodzenia, oraz to, że wyszła za mąż za chemika Leona Supłatowicza, który prawdopodobnie za działalność w rewolucji 1905 roku skazany został na pobyt na Syberii. Żona podążyła za nim. Przypuszczalnie po śmierci męża (daty nigdy nie podała), w roku 1917 wraz z grupą uchodźców przedostała się na Alaskę, a stamtąd do północnej Kanady. Tam, porzuconą w przykrytym śniegiem szałasie, prawie umierającą, dziewczynę znajduje wódz Szewanezów Leoo-karko-ono-ma (Wysoki Orzeł). Szewanezi przez ponad 3 miesiące walczą o jej odratowanie. W plemieniu otrzymała imię Ta-wah (Biały Obłok) i po pewnym czasie została żoną Wysokiego Orła. Urodziła wodzowi trójkę dzieci: syna Tanto – Żelazne Oko, córkę Teherawaks – Spadającą Gwiazdę i drugiego syna Sat-Okh – Długie pióro.

Zainteresowanych bardziej rozwiniętą biografią Sat-Okh-a, doprawdy, niezwykłego człowieka,  odsyłam do kilku stron:

http://interia360.pl/artykul/polski-indianin,15382
http://www.huuskaluta.com.pl/sat_okh/index.php
http://pl.wikipedia.org/wiki/Sat-Okh

Tuchola, a właściwie pobliskie Wymysłowo, słynie  z tego, że na jego  terenie znajduje się  jeden z nielicznych, prawdziwych kompleksów wypoczynkowych. To właśnie w tym miejscu znajduje się jedyne w Europie muzeum indiańskie, dzisiaj już kompletnie odmienione, mieszczące się w nowoczesnym budynku w kształcie… tipi. Państwo Kłodzińscy dokonają uroczystego otwarcia nowego muzeum w końcu tego miesiąca.  Jego twórcą kustoszem jest absolutnie wyjątkowy człowiek, całkowicie oddany swojej pasji – pan Jan Kłodziński. Pamiętam, prawie dwa lata temu odwiedziłem to miejsce z kamerą, nawet nie wyobrażałem sobie tego, że w już w pierwszej sekundzie przyrównam muzeum SAT -OKHA do jednej z sal wystawowych w British Museum. To, co tam zgromadzono zadziwi każdego, kto choć trochę obcował z literaturą np.Karola Maya. Podziwiając zebrane i wystawione eksponaty ma się wrażenie, że kultura indiańska, to coś więcej, niż utarte kilka pożółkłych fotografii, kilka literackich relacji, czy dzienniki obieżyświatów. Polecam to miejsce każdemu, tam historii można dotknąć.

Przenieśmy się teraz do 2002 roku i obejrzyjmy wspólnie film pana Janusza Pijanki z naszym indiańskim bohaterem w roli głównej.

(mrf.)

źródło: wykop/wiki

Pełna galeria fotografii ze spotkania w MBP.

Materiały fotograficznie TOKiS – PRESS nieodpłatnie przekazujemy rodzinie Kłodzińskich.