pon. Wrz 16th, 2019

Telewizyjno – Filmowa Agencja Promocyjna

Skrzaty z dykty i końskie kupy wizytówką inwestycji za 68 tysięcy złotych!

2 min read

To jakby potwierdzenie oczywistości, że gros środków finansowych marnotrawionych jest na bzdury. Zapraszamy do osady borowiackich skrzatów, które okazały się być równie kosztownymi, co bezsensownymi.

Podobno borowiackie skrzaty miały wypromować Teolog – pierwszą wioskę tematyczną, która przed laty była niezwykle popularnym miejscem wypoczynku turystów  tzw. nomenklatury. Cóż, stało się, komuniści poszli w odstawkę, a obiekty dawniej służące wypoczynkowi sterczą w cieniu drzew oczekując lepszych czasów. Daremnie, ponieważ zawsze znajdzie się ktoś „z polotem”, kto w myśl piosenki wykonanej przed laty przez Wojciecha Młynarskiego dokonał swojego dzieła. Zanim przejdziemy do szczegółów wstęp, posłuchajmy utworu w wykonaniu nieżyjącego już mistrza – pana Edwarda Dziewońskiego.

Skoro już wiemy, że ktoś coś  „spieprzył”, posłużmy się dowodami., a takowe mamy!

23 maja odbyło się uroczyste otwarcie wioski borowiackich skrzatów. Był pochód – pełna pompa, występy artystyczne, zagrała orkiestra i pojawiły się  mażoretki. Wioskę można już zwiedzać. TOKiS nie udokumentował tego zdarzenia, bo od samego początku wydawało się kosztownym nonsensem.

Kiedy tłumy zniknęły, a teren skrzatów opanowały odchody zwierząt, tarmoszący drzwiami chatynek wiatr, niedopałki papierosów zwolenników płynów rozweselających i pospolitych wandali. Wreszcie na miejscu pojawiła się nasza kamera, by dokładnie przyjrzeć się inwestycji, której podstawą są dykta, drewniane kołki, rozpadający się chodnik i poprzewracane drogowskazy.

Samo dotarcie do osady skrzatów jest sporym wyczynem, ale czasami i błądzenie  bywa atrakcyjne równie mocno, co asfaltowa droga, która raptem kończy się, jak za ucięciem kuchennego noża z telewizyjnego Mango. Czy takie „atrakcje” przyciągną turystów? Przepraszam, a do czego? To może chociaż skorzystają z tego „obiektu” miejscowi, może dzieci? Nie, bo skrzaty zamieszkały dokładnie tam, gdzie kończy się świat. Aby tam dotrzeć potrzeba wyprawy na miarę zdobycia Everestu.

Skrzaty z pewnością przegrają w konfrontacji z… komputerem, kinem, wszystkim.  Osada zniknie równie szybko, jak się pojawiła, wystarczy niewielka wichura, a wszystko odleci w zaświaty wraz z workiem pieniędzy, które wydano na ten bezsens.

Przez grzeczność powstrzymamy się od wskazania pomysłodawców, wykonawców i partycypujących w tym nonsensie.

Jak to deklamował mistrz Dziewoński? „Co by tu jeszcze spieprzyć Panowie…? My dodamy od siebie : „i Panie”. Dobry pomysł, ale Wam się udało, spieprzyliście wszystko!

______________________

(RED.)