nie. Wrz 15th, 2019

Telewizyjno – Filmowa Agencja Promocyjna

Słodko – gorzki luksus?

2 min read

Sezon truskawkowy już się rozpoczął, amatorzy aromatycznych przysmaków ze zdziwienia przecierają oczy na widok nie owoców, a cen za nie. Oczywiście jest tego bardzo wygodne wytłumaczenie – ciężka zima i niesprzyjające warunki atmosferyczne. Jednak taka informacja wychodzi najczęściej od polityków, bo producenci jak zawsze pracują za pół darmo. Kto więc zarabia na truskawkach? Oczywiście pośrednicy, a warunki dyktują komisarze unijni.

Jak układają się ceny w Tucholi? Te największe i niezbyt aromatyczne truskawki, można nabyć za wyjątkowo paskarską cenę aż 11 złotych, te, których zapobiegliwe i oszczędne gospodynie nie użyłyby nawet do pysznej zupy truskawkowej od 7 do 9 złotych!

 

Szczytem bezczelności zasłynęła pewna dama, która swój kramik otworzyła w pobliżu słynnego „blaszaka”, na wpół zgniłe i spleśniałe owoce sprzedaje w cenie dziewięciu złotych, korzystając z wyjątkowo niesprzyjającej aury. Czy ludzie handlujący najpopularniejszymi i rdzennie polskimi owocami stracili rozum? Czy oszaleli na widok mamony? Zapewne szybki zysk, to ich marzenie, kosztem głodowych pensji i „wdowiego grosza” emerytów i rencistów. Ten rok jest wyjątkowy, nie stać nas nawet na kupno truskawek, co będzie później? Jabłka po sto złotych za kilogram? A może zaczniemy wyrabiać dżemy z bananów, których cena jest żenująco niska, podobnie jak ich, jakość?

 

Jak to jest z tą polską ekonomią, czy produkt importowany z drugiej półkuli okazuje się być tańszym od rodzimych produktów? Chyba ktoś zwariował, jednak z pewnością nie producenci, którzy w tej układance są zawsze… ofiarami, podobnie jak my – konsumenci.

 

Tokis – PRESS