29 października 2020

Spółka, która zamiast służyć obywatelowi uwielbia go denerwować?

2 min read

Gminna Spółka Wodna w Tucholi rządzi się ciekawymi przepisami, które dalekie są od norm przyjętych na świecie w zależnościach klient – firma, która w tym przypadku pełni funkcję służebną wobec obywatela, który za jej usługi… płaci.

Usługi wspomnianej spółki mają charakter specyficzny, dotyczą w większości przypadków tych wszystkich, którzy posiadają grunty. W zakres działań firmy wchodzi melioracja lub jeszcze częściej, utrzymanie w należytym porządku urządzeń melioracyjnych. Za tę i inne usługi płacimy określoną kwotę.

Stare porzekadło mówi o tym, że pamięć bywa zawodna i każdy obywatel ma prawo zwyczajnie zapomnieć o dokonaniu wpłaty. Kiedy firma stwierdzi, że jest brak takowej na jej koncie, co powinna zrobić? W każdym cywilizowanym kraju wysyła się urzędowe pismo – monit. Klient odzyskuje pamięć, dokonuje wpłaty, sprawa jest zamknięta. Oczywiście, w takiej sytuacji w grę mogą wchodzić dodatkowe opłaty, które są formą ukarania delikwenta, zgodnie z zawartą umową.

A jak jest w Tucholi? 

Spółka Wodna przysyła pocztą tradycyjną list, z arcyciekawym kwitem w kopercie, którego nagłówek nie pozostawia najmniejszych złudzeń – WEZWANIE PŁATNICZE. Wrażliwy na kwestie finansowe obywatel, po przeczytaniu czegoś takiego, ma z pewnością stan przedzawałowy. Niepotrzebnie, ponieważ niżej okazuje się, że jeszcze sporo czasu na dokonanie stosownej wpłaty.

W czym problem? W „postkomunistycznym etosie urzędniczej pracy” , gdzie każde formalne pismo musiało mieć taki wydźwięk, aby obywatel – petent – czyt. „dojna krowa” stanął na baczność i natychmiast przelał „kasę”. Jeżeli nie, to… i tutaj można wpisać dowolną „represję, z zesłaniem do ruskiego gułagu włącznie”.

Czy w XXI wieku w kraju, który szczyci się tym, że jest demokratyczny, nie można pozbyć się świstka o wzorze rodem z czasów Gomułki, Gierka, Kani, czy Jaruzelskiego i zmienić go na przyjazny? To my łaskawie mamy lub nie, ochotę płacić za usługi dowolnej firmy, a ta nawet wobec pozornej straty, powinna posypać głowę popiołem, przywdziać  sztuczny uśmiech, z pokorą i taktem uprzejmie upomnieć się o swoje.

Jak długo istnieć będą podobne urzędnicze papierki, które swoim wydźwiękiem stawiają klienta pod ścianą? Nos dla tabakiery, czy tabakiera dla nosa?

_______________________

(red.)

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook