Sprawa tucholskiego marketu „Polo” zatacza szersze kręgi

I stało się, mamy w Tucholi kilka sporych marketów, które według jednych, zadziałały mobilizująco na okolicznych sklepikarzy, według innych, powoli doprowadzają do upadku lokalne sklepy. Argumentem politycznym obecnej opozycji stało się też rzekome wyprowadzanie przez znane sieci, gigantycznych pieniędzy daleko od naszych granic. Te ewentualne problemy w tym momencie nas nie interesują, bardziej to, co dzieje się w placówce handlowej o nazwie „Polo…”.

O sytuacji szeroko informowaliśmy w materiale pt. Skandal w tucholskim markecie CAM00695.jpgPOLO. Gdzie podział się SANEPID?  Dzisiaj ciąg dalszy tej sprawy.

Dla Internautów, którzy mniej sprawnie posługują się naszą wyszukiwarką, przypomnienie sprawy w pełnej formie.

***

Nie mamy wątpliwości, ta placówka handlowa powinna zostać natychmiast zamknięta i to jednym protokołem, który powinien sporządzić  SANEPID!

 Tucholskie POLO stanowi realne zagrożenie dla zdrowia klientów / konsumentów, którzy kompletnie nieświadomi niebezpieczeństw zaopatrują się w tym sklepie w artykuły żywnościowe. O sprawie poinformowała nas jedna z naszych czytelniczek ( pozdrawiamy). Udaliśmy się na miejsce, aby przekonać się o tym czy to prawda. Połowicznie rozpuszczone wyroby z czekolady, pokryte jasnym nalotem rozpuszczone ptasie mleczko i jego odmiany inne artykuły ( w tym mięso ) również mogą kwalifikować się do natychmiastowej utylizacji. Powód? Temperatura.

Tucholskie POLO to przedsionek piekła, jest w nim gorąco. Zaczepiamy jedną z ekspedientek. Dlaczego w sklepie nie działa klimatyzacja? Odpowiedź przemiłej pani nie pozostawia złudzeń, nie ma w nim KLIMATYZACJI!

Sytuacja wydaje się jak oderwana od rzeczywistości, gdzie każdy artykuł żywnościowy ma w widocznym miejscu umieszczony napis informujący o tym w jakich warunkach powinien być przechowywany. Gorące dni to jeden z problemów utrzymywania się wysokiej temperatury w markecie, pozostałe to urządzenia – lodówki, które, co oczywiste, wydzielają spore ilości ciepła.

Dowiadujemy się również, że personel aby się schłodzić korzysta z wypożyczonych wentylatorów. To doraźny sposób, który niczego nie zmienia. Jak to możliwe, że tak wielki sklep nie był kontrolowany przez właściwe służby sanitarne? Czy właściciel sieci traktuje tucholan, jak króliki doświadczalne w myśl zasady oszczędzamy na wszystkim, może się uda?

Sytuacja bulwersuje tym bardziej, że załoga sklepu boi się reagować, ponieważ może stracić pracę. Czy ten argument będzie koronnym, gdy ktoś się zatruje POLO-marketową „niby-żywnością”?

Nałożenie ewentualnego mandatu zmieni sytuację? Nie, sklep powinien zostać zamknięty aż do chwili, gdy pojawi się w nim klimatyzacja z prawdziwego zdarzenia. No, dobrze…, a co z podmiotami, które wynajmują tam dodatkową powierzchnię handlową? Bez wątpienia centrala sieci POLO powinna pokryć wszelkie straty.

SANEPIDZIE! DO ROBOTY! Nie jesteśmy obywatelami II kategorii!

***

CAM00700.jpg

Przedstawiony materiał ma ostrą formę i był obliczony na wywołanie reakcji tych wszystkich, którzy odpowiedzialni są za nieprawidłowości w tucholskim markecie znanej sieci.

Już po publikacji treści bardzo szybko w markecie pojawił się tucholski Sanepid i rozpoczął swoje działania. Chwilę później ( w piątek  10 lipca po południu) szef TOKiS-a odbył rozmowę telefoniczną z przedstawicielem sieci, który bardzo rzeczowo odniósł się do zarzutów. Efektem tej rozmowy jest oficjalne pismo, które dotarło do naszej redakcji drogą elektroniczną.  Obie instytucje na tym etapie, zadziałały wzorowo.

TOKiS – PRESS, podczas przygotowań do tej publikacji potrzebował precyzyjnej informacji ze strony Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologiczna SANEPID  w Tucholi. Odbyliśmy rozmowę z szefową tej ważnej instytucji,  stojącej na straży naszego zdrowia. Podczas rozmowy otrzymaliśmy informację, która nie pozostawia najmniejszych złudzeń…, Stacja „wdrożyła postępowanie„.

Bardzo ważną kwestią jest  ta, która dotyczy oficjalnego pisma ze strony centrali „Polo”. Zostało ono starannie przygotowane i odnosi się do wszelkich kwestii, które pojawiły się w pierwszym artykule TOKiS-a. Nie pominięto nawet tych, które bardzo luźno zahaczają o kwestie dotyczące zatrudnienia pracowników.

***

CAM00693.jpg

Pismo adresowane jest do naczelnego portalu TOKiS-PRESS

Giebnia, 16 lipca 2015 r.

 

Szanowny Panie Redaktorze,

w nawiązaniu do publikacji „Skandal w tucholskim markecie POLO. Gdzie podział się SANEPID?” i naszej rozmowy telefonicznej, piszę, aby przekazać kilka słów komentarza do poruszonej przez Pana kwestii.

Rzeczywiście, nasz sklep w Tucholi nie ma klimatyzacji (i niestety, w najbliższym czasie nie będzie tam instalowana, ale nie wykluczamy tego w przyszłości – proszę przeczytać poniżej), co w okresie wyjątkowych upałów ma prawo doskwierać i klientom, i pracownikom. I niewątpliwie nie najlepiej wpływa na wyroby z czekolady. Dlatego zobowiązujemy się do gruntownego przeglądu i serwisu instalacji wentylacyjnej – tak, aby warunki pracy w sklepie były możliwie najlepsze.

Jednocześnie podkreślić trzeba w tym kontekście dwie sprawy:

– po pierwsze, brak klimatyzacji nie oznacza braku naszej troski o artykuły spożywcze znajdujące się w sklepie, albowiem te artykuły, które tego wymagają przechowujemy w lodówkach

– po drugie nie ma przepisów, które nakazywałyby instalować klimatyzację w każdym sklepie spożywczym i z pewnością znajdzie Pan wiele przykładów sklepów bez klimatyzacji.

Ale – przy takich upałach jak te sprzed kilku dni – trzeba rozważyć konieczność instalacji klimatyzacji tam, gdzie sklepy są szczególnie wyeksponowane na działanie Słońca. I w POLOmarkecie tego typu działanie poważnie rozważamy.

Dodam też, że co miesiąc w ramach audytu wewnętrznego sprawdzamy każdy sklep, badając warunki magazynowania artykułów spożywczych, czy są zgodne z obowiązującymi przepisami.

Oczywiście, na ile to tylko możliwe przy takiej aurze, dbamy też o warunki pracy osób zatrudnionych w POLOmarkecie. Stąd właśnie obecność wentylatorów w sklepie, co raczył Pan odnotować w swoim artykule. I bynajmniej nie były to prywatne wentylatory pracowników, ale wentylatory wstawione do sklepu przez POLOmarket.

I wreszcie na zakończenie chciałbym podkreślić, że w sklepie nikt nikogo nie straszy zwolnieniem.

 

Z poważaniem,

Waldemar Leszczyński

Biuro Prasowe

POLOmarket

***

Tyle przedstawiciel Biura Prasowego POLOmarketu.

CAM00697.jpgW świetle przepisów, wszystko wydaje się być w najlepszym porządku, jednak fakty dotyczące przechowywania żywności na sklepowych półkach w zbyt wysokiej temperaturze, to problem i jest to niedopuszczalne i nie jest to li tylko i wyłącznie kwestia wyrobów czekoladowych. TOKiS zebrał informacje od klientów o tym, że zepsuciu ulegają również i inne produkty, które po otwarciu są do wyrzucenia np. niektóre gotowe sosy w słoikach. To tylko niewielki wycinek większej całości.

Wniosek może być tylko jeden i to niezależny od wyniku raportu, który przygotuje tucholski Sanepid. W naszej ocenie, wadliwe jest prawo, wadliwe są przepisy, których zwyczajnie nie dostosowano do bieżących warunków i potrzeb, a niektóre sklepy zwyczajnie ten fakt wykorzystują.

Tak prężnie działająca firma, którą jest POLO, za punkt honoru powinna postawić sobie dwa nadrzędne cele: zadowolenie klienta i dobro swoich pracowników. Przy tak kapryśniej aurze klimatyzacja, lub inaczej… zapewnienie właściwej temperatury we wnętrzu wielkiego sklepu jest OCZYWISTOŚCIĄ i wszelkie przepisy nie spełniające standardów handlu w placówkach XXI  wieku, są tutaj zbędne, szkodliwe i złe.

TOKiS ponownie odwiedził dzisiaj przedmiotową placówkę i pomimo braku upałów, w jej wnętrzu w dalszym ciągu utrzymuje się tropikalna temperatura. Powodem oczywistym jest praca chłodni, czy jak komentuje to przedstawiciel firmy… „lodówek”. Nie mamy zastrzeżeń do towaru, który znajduje się w ich wnętrzu, ale do ciepła, które urządzenia te wydzielają na zewnątrz i nie jest  ono należycie odprowadzane z sali. Żaden tradycyjny system wentylacyjny świata tego nie zmieni, zaledwie w minimalnym stopniu złagodzi tego skutki.

Jak dalece żenującym faktem jest ten, że pracownicy korzystają z przenośnych wentylatorów, bo jakież może być działanie tych urządzeń? Wymuszają wyłącznie ruch powietrza…, gorącego powietrza.

Zakładając, że obsługa sklepu przebywa w tropikach przez kilka godzin, ciężko pracując,  skutki zdrowotne będą opłakane, zwłaszcza, że personel stanowią w większości – Panie, których upór i zaangażowanie w pracę podziwiamy. Ewentualne choroby personelu i absencja w pracy, będą kolejną stratą sieci, ponownie zakładając, że osoby te są zatrudnione w oparciu o umowy dalekie od tzw. „śmieciowych”.

Inaczej jest z klientami, często zabieganymi, którzy odwiedzają sklep dokonującCAM00698.jpg błyskawicznych zakupów. Zaledwie część z nich zdaje sobie sprawę z warunków, które mogą mieć wpływ na ich zdrowie. Rozczarowanie przychodzi najczęściej w domu. Część z nich reklamuje towary, ale powiedzmy sobie szczerze, to mniejszość, sieć o tym wie i również  ten fakt uwzględnia w swoich prognozach zysków i strat.

Rozwiązanie problemu jest tylko jedno – kompromis i zastosowanie się do zaleceń Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologiczna SANEPID  w Tucholi.

Bo przecież: „KLIENT MA ZAWSZE RACJĘ” ? Tak, czy nie?

_____________________

Redakcja TOKiS – PRESS

(mrf.)

POLO tuchola – galeria

admin

Next Post

Podsumowanie niedzielnych MOTOBORÓW 2015

czw Lip 16 , 2015
To była świetnie przygotowana impreza z bardzo szlachetnym celem, którym była pomoc rodzinie Glazerów. Dzięki hojności wielu osób i przy gigantycznym zaangażowaniu sponsorów, powstało coś unikalnego i niedostępnego innym miasteczkom, a mieszkańcy i goście, z zapartym tchem podziwiali mistrzów jazdy na jednym, dwóch i czterech kółkach. Dzisiaj nadszedł czas podsumowania […]

SPOŁECZNOŚCI

Lokalnie

Globalnie

Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook