27 października 2020

Stan oblężenia?

3 min read

To, co spotykamy na drogach naszego powiatu budzi grozę. Nie ma tak właściwie odcinka, gdzie codziennie nie dochodziłoby do kolizji pojazdów ze zwierzętami. Prawdziwą plagą są rozbijające się na szybach, reflektorach i atrapach chłodnic ptaki, które właśnie teraz działają jak w amoku, wychowując swoje pisklęta. Winy upatrywać można w różnych czynnikach, jednak pewne jest to, że ich gniazda znajdują się blisko dróg. Osobliwością jest, że otrzymaliśmy informacje o zdarzeniach z udziałem nawet …bocianów. I tylko szczęście uchroniło kierowców przed wypadkiem.

Ptaki nie są jakimś ewenementem, o różnych porach dnia i nocy, pod kola pojazdów wpadają również borsuki, których spora populacja znajduje się na trasie z Tucholi do Woziwody. Ich gwałtowne wtargnięcie na drogę, pod kola mniejszych pojazdów, to prawie pewna wizyta w warsztacie blacharskim. Mniej wprawni kierowcy, a takich „wyprodukowano” w ostatnim roku prawdziwy legion, mogą zwyczajnie zginąć, reagując na sytuacje w sposób całkowicie absurdalnie.

 

Najbardziej niebezpiecznymi zdarzeniami są te z udziałem jeleni, saren, dzików i zajęcy. I zapomnijmy o plotkach, że w naszych lasach jest ich jak na lekarstwo. Najwięcej zdarzeń z udziałem tych gatunków mamy na trasie Tuchola  –  Sępólno Krajeńskie w okolicach Pamiętowa, oraz na trasie z Błądzimia do Lniana.

 

Dlaczego tak późno reagujemy na zbliżające się do jezdni zwierzęta? Istnieje bardzo łatwe wyjaśnienie, zakładając, że mamy wyobraźnię, której nie zakłóca pas przydrożnej zieleni, o której zapomnieli drogowcy. To do ich obowiązków należy usunięcie jej, czyli… spowodowanie, że korona drogi nie zaczyna się od krawędzi do krawędzi jezdni, a odrobinę dalej. Taki stan rzeczy idealnie ukazuje się nam na trasie z Pruszcza  – Bagienicy do granic powiatu w kierunku do Bydgoszczy.

 

Kierowcy w tych miejscach poruszają się  na stoku wzniesienia, a tutaj ułańska fantazja kierowców, wyraźnie daje o sobie znać, pomimo podwójnej linii ciągłej i znaków ostrzegających o zwierzętach. Jednak nawet gdyby poruszać się w sposób prawidłowy, droga znajduje się w takim stanie, że nie sposób uniknąć zderzenia ze zwierzętami, które gwałtownie wtargną na jezdnię.

 

Zwłaszcza ostatnio mamy na naszym terenie istną plagę wypadków śmiertelnych, czy ktoś zadał sobie trud, aby sprawdzić, co stało się bezpośrednią przyczyną wypadku na prostych odcinkach, gdzie współużytkownicy widoczni są z przeciwka z wielu kilometrów?  Owszem, można wiele zdarzeń wyjaśnić nadmierną prędkością, ale stanu rozwalonych dróg i obecności zwierząt leśnych, nikt jakoś nie bierze pod uwagę.

 

Dopóki odpowiednie służby sprawy nie zaczną traktować poważnie, pozostaje nam tylko jedno… zwolnić i zachować szczególną czujność w obszarach, gdzie roślinność wdziera się na drogi.

 

Nie bądźmy bierni, reagujmy na brakoróbstwo tych, którzy zaspali. Jeżeli zdarzy się wypadek i będziemy jeszcze w stanie udokumentować skutki, korzystajmy z telefonów komórkowych, dzisiaj prawie każdy model ma na wyposażeniu aparat fotograficzny. Zrobienie kilku fotografii stanowi zapis dokumentalny, który jest dowodem niepodważalnym i z pewnością przyda się w sądzie.

Mamy demokrację, płacimy za drogi bajońskie kwoty, mamy więc prawo do bezpieczeństwa na polskich drogach i możliwość obrony w sytuacjach , gdzie nasza wina nie istnieje.

Skorzystajmy z tego przywileju!

(red)

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook